niedziela, 30 października 2016

Droga – od sieroty do syna. Jak wyjść z sierocego serca i wejść w tożsamość syna oraz dziedzictwo? Cz. I

„Życie w opresji zrodzonej przez sieroce serce to powszechne doświadczenie. Niewielu chrześcijan zastąpiło sieroce serce sercem syna. (…) Sieroce serce to coś powszechnego w upadłym, grzesznym, rywalizującym świecie, ale nie jest to Boży plan dla nas. (..) Tam, gdzie dominuje duch sierocy, ludzie wstają codziennie rano, nie mając poczucia przynależności. Nie czują się akceptowani. Mają niskie poczucie własnej wartości, godności, miłości. Ciągle muszą udowadniać, że zasługują na uznanie i miłość.”
                                                                       Jack Frost, Syn czy niewolnik. Twoje przeznaczenie.

Polska, jako kraj po „przejściach” związanych z powstaniami i wojnami, walczący wiekami o swoją niepodległość, ucierpiał szczególnie tracąc mężczyzn. Rodziny traciły ojców. Dzieci traciły normalność w domach bez ojców. Kobiety zmuszone były stanąć w tym niełatwym „wyłomie”, dźwigając ciężary ponad ich kobiecą miarę. W ten sposób wytworzył się syndrom matki-Polki, kobieto-mężczyzny, która musiała stać się silna, walcząca o przetrwanie rodziny pozbawionej ojca.
Z zaciśniętymi zębami zabezpieczała byt rodziny i próbowała jeszcze stwarzać „ognisko domowe”, wychowując dzieci. Ten brak ojców odcisnął wszakże pokoleniowe piętno na sercach ludzi, którzy pozbawieni miłości i troski z ich strony wzrastali z poczuciem sieroctwa, opuszczenia, słowem, ogromnego deficytu związanego z brakiem doświadczenia obecności i miłości ojca oraz wzoru męskości – tak potrzebnego w rozwoju zarówno chłopców jak i dziewcząt.
Jesteśmy poranionym narodem, a przekleństwo braku ojców przenosi się na kolejne pokolenia. Jak bowiem być dobrym, kochającym ojcem, kiedy nie było wzorca, kiedy w sercu jest olbrzymia pustka opuszczenia? I ta spirala bólu sierocego serca nie kończy się ...dopóki ktoś jej nie przerwie. Jesteśmy narodem duchowych sierot.



            Kim jest duchowy sierota?

„Kiedy masz sieroce serce, nigdy i nigdzie nie czujesz się naprawdę jak w domu. Boisz się zaufać, boisz się odrzucenia i boisz się otworzyć serce, żeby przyjąć miłość. A jeśli nie potrafisz przyjmować miłości, nie będziesz umiał bezwarunkowo kochać, nawet własnej rodziny.”(J. Frost, Syn czy niewolnik, s.36).

            Kiedy czytałam drugą książkę Jacka Frosta „Syn czy niewolnik”, po Jego znakomitej „W objęciach Ojca” zdałam sobie pełniej sprawę, jak wielu ludzi zgłaszających się z problemami psychicznymi i duchowymi, są po prostu na wielkim głodzie ojcowskiej miłości funkcjonując jak duchowe sieroty. Tak naprawdę nie doświadczają tego, co jest sednem chrześcijaństwa, miłości Boga, lecz tylko są w jakiejś aktywności religijnej, która nie przynosi im spełnienia, bo nie jest życiodajna. Tylko szczera relacja człowieka z Jego niebiańskim Ojcem, jaką reprezentował Jezus, na poziomie serca, jest Bożym projektem na życie pełne mocy i zwycięstwa. Tylko z prawdziwej miłości przychodzi moc i siła do pokonywania przeciwności życia.
            Jack Frost, który był „nowo narodzonym” chrześcijaninem i osiągał sukces zawodowy jako kapitan łodzi rybackiej łowiąc rekordowe ilości ryb na morzach i zarabiając tysiące dolarów za owe połowy, nie doświadczał miłości Boga – Ojca. W związku z tym jego żona i dzieci cierpiały w atmosferze „twardych zasad chrześcijańskich”, jakie wprowadził do domu, lecz bez czułości, doświadczenia ciepła, ochrony, pociechy oraz uznania i zachęty ze strony ojca. Reprezentował twardy chów, wskutek tego, że sam w swoim rodzinnym domu doświadczał słownego, emocjonalnego i fizycznego maltretowania związanego z używaniem alkoholu od dysfunkcyjnych rodziców, którzy nie potrafili kochać go, lecz tylko wymagać i egzekwować. W wieku 12 lat Jack stał się zbuntowanym młodzieńcem, który zamknął swoje serce przed rodzicami i popadł w we wszelkie możliwe uzależnienia. Kiedy się nawrócił nie pozwolił Bogu dotknąć się tych zranień, tylko dalej żył z częściowo zamkniętym sercem, choć porzucił „stare” historie związane z uzależnieniem od narkotyków, alkoholu i pornografii. Przez wiele lat uciekał od ramion swego Ojca w niebie, żyjąc na obrzeżach swego serca, szukając fałszywego pocieszenia w służbie oraz w sukcesach jako efektywny kapitan Jack, dopóki nie przeżył dramatycznego przełomu, kiedy to został głęboko skonfrontowany – przez Ducha Bożego – z bólem i samotnością swego sierocego serca i zaczął doświadczać leczącej, bezwarunkowej miłości Boga.

            Jak zatem charakteryzuje stan sierocego serca Jack Frost, który przez wiele lat swego chrześcijańskiego życia był sierotą?

1. Zaczynamy koncentrować się na wadach rodziców – widzimy złamane obietnice i niespójne zachowania, a to doprowadza nas do rozczarowania, zniechęcenia, smutku, a w końcu poczucia odrzucenia i zamykania serca przed nimi;
2. Boimy się przyjmować od innych miłości, pociechę czy napomnienie, ponieważ boimy się naszej bezbronności. Przyjmujemy pozę zewnętrznego chłodu, ponieważ po utracie zaufania rodzicom już nikomu nie ufamy. Czujemy się samotni w tłumie i w kryzysie.
3. Zamykamy naszego ducha na bliskość.
4. Przyjmujemy niezależną, samodzielna postawę manifestująca się w nastawieniu: ”Jeśli coś ma być zrobione, to będę to musiał zrobić sam.”(Muszę sobie radzić sam).”Niezależność i poleganie na sobie samym są cechami cenionym w naszej kulturze. Jednak (…) w rodzinie i społeczności są zabójcze”, ponieważ jesteśmy obciążeni ponad miarę, nie potrafimy się zrelaksować, a także powierzać swoich trosk Bogu-Ojcu, który jest daleki od naszego serca, bo Mu nie ufamy, tak jak niegdyś naszym rodzicom.
5. Zaczynamy kontrolować nasze związki. Nasze rozmowy dotyczą już tylko rzeczy zewnętrznych, tzw. „bezpiecznych tematów”, takich jak pogoda, polityka, sprawy bieżące związane z funkcjonowaniem domu, itp., natomiast unikamy rozmów o naszych emocjach, przeżyciach i duchowych doświadczeniach.
6. Nasze związki staja się powierzchowne. To sprawia, ze nasze serca są wygłodniałe i mogą przerodzić się w toksyczne. Nasze podświadome leki trzymają innych na dystans, co paradoksalnie sprawia, że teraz my – sami bojąc się odrzucenia – odrzucamy, ranimy naszych najbliższych.
7. Pielęgnujemy niezdrowe przekonania o samowystarczalności, o tym, że nikt nie zaspokoi naszych potrzeb. „Nie tylko boimy się zaufać komuś drugiemu, ale także mamy wrażenie, ze nikt nie ceni nas nas na tyle, by mu na nas zależało.( J. F., s.41)
8. Zaczynamy żyć jak duchowe sieroty, a ludzie o sierocym sercu nie mogą znaleźć w niczym i nikim ukojenia. Robią wiele, walczą o wszystko, ale nie mogą znaleźć bezpiecznej przystani, domu, gdzie mogliby odpocząć, wyluzować. „Poza tożsamością wynikającą z tego, co robi, nie może żadnego miejsca nazwać domem.(...)Bez domu zaczyna szukać miłości w niewłaściwych miejscach.”( J. F., s.41)
9. Zaczynamy szukać pocieszenia nie tam, gdzie one faktycznie jest. Kiedy bowiem zamykamy się na uczucia rodziny i przyjaciół sięgamy po substytuty miłości, np. seks, narkotyki, ekstremalne sporty, używki, zakupy, pieniądze, sława, sukces zawodowy, itp. Jack Frost wymienia 7 fałszywych źródeł pocieszenia:1. Namiętności (uzależnienia od jedzenia, seksu, pornografii, eskapizmu (ucieczka od codzienności w świat iluzji i wyobrażeń), 2.posiadanie (i związany z tym pracoholizm), 3.pozycja, 4.działanie, 5.ludzie, 6.miejsca (np. podróże),  7.władza. „Fałszywe pociechy nie przynoszą prawdziwego spełnienia.”
10. Efektem powyższego jest zmaganie na co dzień z warownią opresji, która w prostej linii prowadzi do depresji. Jest to owoc sierocego serca, które nie potrafi przyjmować miłości, akceptacji, ani napomnienia „ani od Boga, ani od innych”, stad coraz więcej w nas frustracji, złości, zgorzknienia i napięć.
             Zgadzam się z Jackiem Frostem, bo obserwuję to zjawisko sierocego nie tylko wśród ludzi obojętnych na Boga, czy nie wierzących, ale wśród chrześcijan, którzy wierzą biblijnie w odpuszczenie grzechów i zbawienie przez wiarę w Chrystusa, że „wielu chrześcijan uwikłanych jest w skutki działania sierocego serca. Niewielu zastąpiło sieroce serce sercem syna.”(J. F., s. 43)
              Jakie jest wyjście z tej opresji sierocego serca?
Tylko jedno – zatrzymanie, zaniechanie ucieczki od swoich zranionych serc, a powrót do serca Ojca, by odkryć na nowo i poznać co to znaczy być synem Boga, a tym samym, by wrócić do domu.
CDN.