piątek, 25 grudnia 2015

Opowieść świąteczna. Cudowne narodziny.

Czy można opowiedzieć bajkowo historię prawdziwą? Czy magiczność może być prawdziwa? Czy prawda może skrywać się pod powierzchnią zwykłych zdarzeń zakrywających ich niezwykłość?
Był sobie Król, który był panem i władcą całego świata. Istniał jednak ponad czasem i światem. Jego sposobem istnienia była wieczność. Nazywał się „Jestem”. Miał ogromne serce, w którym była ogromna miłość. Był tak nią ogarnięty, że nie mógł jej zatrzymać tylko dla siebie. Z tego nadmiaru miłości zaczął stwarzać świat. A jako, że miłość jest kreacją i kreatywnością świat przez niego tworzony był szaloną mnogością różnorodnych stworzeń, odcieni piękna, wariacji barw i dźwięków. Na końcu wymyślił istotę, która była niejako zdjęciem jego samego. To było istne dzieło sztuki ręki Mistrza, prawdziwy Majstersztick. Był dla niej ojcem i takie też żywił wobec niej uczucia. Nie mógł wyjść z podziwu jak Mu się ten człowiek udał. Był tak do Niego podobny! Był także wolny, bo powstał z miłości, a ta zawsze daje wolność. Jego Królestwo było nieziemskie, pełne cudowności i istot zachwyconych swoim Królem.