wtorek, 14 lipca 2015

Niedokończone chwile pod żaglami...

Życie jest jak rejs żaglówką po jeziorze. Doświadczyłam tego płynąc po raz pierwszy w życiu żaglówką po Jezioraku. Nie sama oczywiście. Tak jak w życiu, którego smak i spełnienie odbywa się w relacjach. Płynęliśmy jachtem w czwórkę. Kapitan rozbił 2 żagle. Zrazu płynęliśmy spokojnie na łagodnych wodach delektując się odgłosami letniego jeziora, wietrzykiem i słońcem, które wychyliło się spoza chmur. Był to Luzik i relaks życia, gdzie wszystko się układa i płynie w harmonii i bez zawirowań. Nagle zerwał się niespodziany wiatr...i sytuacja uległa radykalnemu załamaniu. Żaglówka nabrała rozpędu i przechyłu. Znikło słońce zakryte chmurami. Zrobiło się ciemniej, szybciej i chłodniej - jak w życiu szarpanym niepomyślnymi okolicznościami, które wytrącają nas z przyjemnego komfortu i zmuszają do szybkich reakcji,do napiętych mięśni.Walka o równowagę żagla trwała czas jakiś w warunkach wzburzonych fal i przed burzowej aury potęgującej uczucie spodziewania się niespodziewanego i groźnego... cdn.