piątek, 12 lutego 2021

 Kochani blogowicze! Witam Was serdecznie! W końcu publikuję artykuł o "nowym narodzeniu"(obiecany jakiś czas temu). Jako, że podeszłam do tematu poważnie artykuł okazał się większy niz myślałam na początku. Zatem będę publikować go w odcinkach. Oto pierwszy z nich.


Dr Elżbieta Stawnicka


O nowym narodzeniu czyli rzecz o „zrodzeniu” ducha ludzkiego. Duch ludzki a sfera nadprzyrodzona (biblijna perspektywa)



Zaprawdę, zaprawdę powiadam ci, jeśli się kto nie narodzi na nowo, nie może ujrzeć Królestwa Bożego. Rzekł mu Nikodem: Jakże się może człowiek narodzić, gdy jest stary? Czyż może powtórnie wejść do łona matki swojej i urodzić się? Odpowiedział Jezus: Zaprawdę, zaprawdę powiadam ci, jeśli się kto nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do Królestwa Bożego. Co się narodziło z ciała, ciałem jest, a co się narodziło z Ducha, duchem jest. Nie dziw się, że ci powiedziałem: Musicie się na nowo narodzić. Wiatr wieje, dokąd chce, i szum jego słyszysz, ale nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd idzie; tak jest z każdym, kto się narodził z Ducha.” Ew. św. Jana 3;3-8.

„Jeżeli więc ktoś pozostaje w Chrystusie, jest nowym stworzeniem. To, co stare przeminęło, a oto wszystko stało się nowe.” II List św. Pawła do Koryntian 5;1.

„(...) zwykła poprawa to nie odkupienie, choć odkupienie zawsze poprawia ludzi, nawet na tym świecie, a ostatecznie udoskonali ich w stopniu dla nas niewyobrażalnym. Bóg stał się człowiekiem, aby przemienić stworzenia w synów – nie po to, aby ulepszać starych ludzi, ale by stworzyć człowieka nowego rodzaju. Nie chodzi o to, żeby nauczyć konia skakać wyżej niż dotąd, ale by go przemienić w istotę skrzydlatą. Taka skrzydlata istota będzie w stanie szybować nad przeszkodami, których nigdy nie zdołałaby przeskoczyć, i w ten sposób oczywiście przewyższy konia z całą jego skocznością.”

C. S. Lewis, Chrześcijaństwo po prostu. [1]


1. Różnica między gnozą a chrześcijaństwem w kwestii rozumienia czym jest „nowe narodzenie”

    W powyżej zacytowanych fragmentach Biblii występuje określenie „nowych narodzin”, które wyraźnie wskazuje na jakiś ważny, przełomowy moment przejścia z jednego stanu w inny. Wyjaśnienie owej biblijnej prawdy o nowym narodzeniu ma znaczenie kluczowe, skoro Jezus Chrystus stawia je w formie apodyktycznej (wyrażonej w zwrocie „musicie”), w postaci warunku koniecznego niezbędnego do wejścia w sferę nadprzyrodzoną, w rzeczywistość Królestwa Bożego. (tam, gdzie rządzi niepodzielnie Bóg).

    Biblijna prawda o ponownym narodzeniu, zwodniczo przypomina terminologię i niektóre kategorie jakimi posługiwała dawna gnoza. Wystarczy przypomnieć tutaj pracę Jokoba Bohme, mistyka ze Śląska, pt. Ponowne narodziny [2], którego myśl wywierała i na nowo odkrywana zasila umysły poszukujące duchowości we współczesnym świecie.

    Zwodniczość gnozy polega na tym, że posiłkując się terminologią zaczerpniętą z teologii chrześcijańskiej, odwołując się do tego samego Pisma Świętego, sama podszywała się pod chrześcijaństwo przedstawiając się jako rodzaj głębszej, wewnętrznej wiary, „opromieniona tajemniczością prywatnych objawień, ascetyzmem, a zwłaszcza wyjątkowością wynoszącą się ponad tłum zwykłych chrześcijan(…) Jawiła się jako elitarna domena, w którą mogli wkroczyć wybrańcy, tj. ludzie o przewadze boskiego tchnienia czyli ducha, tzw. pneumatycy. Niebezpieczeństwa wynikające z ostatecznie pozornych podobieństw chrześcijaństwa i gnostycyzmu właściwie oceniali tacy ludzie jak Ireneusz, biskup Vienny i Lyonu, żyjący w II w. [3]. Ci apologeci chrześcijaństwa określali mianem „gnosis” całokształt sekt gnostyckich, z którymi podjęli polemikę i zwalczali ją jako herezję w stosunku do niego.

    Według opinii najwybitniejszego badacza gnozy Gillesa Quispela napięcia i swoisty związek pomiędzy gnostykami a chrześcijaństwem wskazuje raczej na opozycję i ostry duchowy antagonizm pomiędzy nimi, dlatego „podkreślenie chrześcijańskości heretyków wydaje się dość bezużyteczne, albowiem ich rola oponentów właśnie wymagała, żeby byli antychrześcijańscy. Nie powinni więc byli być w Kościele, ale z pewnością do niego należeli: zawsze był obecny cień, który swymi pytaniami w znacznym stopniu określał daną sytuację.” [4]

    Same definicje gnozy i chrześcijaństwa wskazują na dwie diametralnie różne drogi duchowe. Pierwsza z nich wytycza pewien rodzaj wiedzy, wiedzy specyficznej, trans-racjonalnej, intuitywnej i hermetycznej przeznaczonej dla „wybrańców [5], gdy z kolei chrześcijaństwo w swojej istocie zakłada spotkanie i relację żywego człowieka z żywym Bogiem objawionym i objawiającym się w księdze, którą chrześcijanie wszystkich epok uznają za natchnioną, w takim sensie, że to „Święty Duch tak wykorzystał umiejętności natchnionych autorów Pisma, że w wyniku ich pracy (a właściwie: współpracy) powstało doskonałe Boskie przesłanie noszące jednocześnie znamiona osobowości każdego z nich. Tak więc Biblia jest Słowem Pana, a jednocześnie w pewnym sensie słowem Mojżesza, Izajasza i Pawła.” [6] W tym znaczeniu chrześcijaństwo w jego wymiarze duchowym, pozainstytucjonalnym, jako propozycja przyjęcia daru, odpowiedzi na Ewangelię, a w efekcie nawiązania, utraconej przez grzech, żywej opartej na miłości relacji z Bogiem przez wiarę w Jezusa Chrystusa. „Ponieważ jesteśmy stworzeniami i grzesznymi istotami, Boża prawda może dotrzeć do nas jedynie jako dar – skutek zniżenia się Boga do naszego poziomu, co pokonuje nasz naturalny sprzeciw wobec Boga i oświeca nasze ogarnięte ciemnością umysły. Z biblijnego punktu widzenia nie możemy poznać Boga i Jego prawdy, dopóki nie narodzimy się na nowo (J 3;3). Ten cud duchowego narodzenia i oświecenia zawsze wiąże się z odpowiedzią na Ewangelię (Dobrą Nowinę), która jest samym centrum wiary chrześcijańskiej.”[7], jest potencjalnie dostępna dla każdego człowieka, a nie dla predestynowanych „elit” wybrańców.

    Czym jest zbawienie dla gnostyka? 1. W aspekcie psychologiczno-pneumatologicznym: przemianą empiryczno-racjonalnego ego w transcendentną jaźń, czyli osiągnięcie „nadświadomości” jaźni.

2. W aspekcie „antropologicznym: przemianą z „psychika” (człowieka-duszy) w „pneumatyka” (człowieka-ducha), tj. przemianą z „człowieka upadłego” w „człowieka zbawionego”.

3. W aspekcie kosmologicznym: wyzwoleniem ze świata ciała i duszy, czyli powrotem do „prawdziwej ojczyzny” ludzi — do kosmicznego świata ducha.

4. Wreszcie w aspekcie religijnym i ontologicznym: odkryciem swej substancjalnej tożsamości z Bóstwem, a zatem zmianą ontycznego statusu człowieka — jego deifikacją.

    Innymi słowy gnostycy wierzą w zbawienie i dążą do niego, ale proponowana przez nich droga zbawienia przez samopoznanie [8] oparta jest, w zasadzie, na samo-zbawieniu. Obywa się bez pomocy Boga, choć w ostateczności do Niego zmierza.

    Naświetlenie poglądów gnostyckich na kwestię ponownych narodzin jako swoistego początku życia duchowego człowieka jest istotne dla zrozumienia fundamentalnej różnicy na tę kwestię w chrześcijaństwie opartym na Biblii. Powoływanie się gnostyków na tę księgę wcale nie dowodzi, że lansują oni poglądy biblijne. Trzeba wręcz stwierdzić, że poglądy gnostyckie są wybitnie anty-biblijne.

    Przechodząc do biblijnej prawdy na temat sfery duchowej, która ma swój początek nazwany w Ewangelii św. Jana 3;3 nowym narodzeniem trzeba uznać, że łączy się ona integralnie z koncepcją zbawienia. Prawda o zbawieniu wskazuje na doskonałe i dokonane już dzieło odkupienia, które raz na zawsze i nieodwołalnie zaistniało w określonym czasie i przestrzeni. Natomiast fakt nowych, ponownych narodzin dotyczy sposobu skorzystania i praktycznego zastosowania zbawienia w swoim osobistym, pojedynczym i indywidualnym życiu. Stanowi „metodologię” zbawienia ( jeśli mogę użyć takiego sformułowania ) i ma miejsce za każdym razem, kiedy konkretny człowiek odpowiada osobiście na „ofertę” zbawienia, która dochodzi do niego poprzez słyszenie pełnej Ewangelii oraz spełnienia jednego dwóch warunków koniecznych do doświadczenia jego realności w naszym życiu, a mianowicie: 1. odwrócenia się od swoich złej drogi, od swoich grzechów ( uznaniu, że jesteśmy grzesznikami), 2. przyjęcie przez wiarę, w osobisty sposób. Jezusa Chrystusa jako swojego osobistego Zbawiciela.

    W tym sensie punktem wyjścia w kwestii nowych narodzin staje się człowiek, który musi zacząć od siebie [9] jako początku konfrontacji z prawdą na swój własny temat. Prawda ta jest tragiczna, a konfrontacja z nią nieprzyjemna, gdyż pokazuje „nędzę”wewnętrzną człowieka i jego zagubienie w życiu. Samo uznanie tej prawdy uświadamia człowiekowi jego „grzeszność” i winę. Wina jest pierwotna i głęboko wpisana w naturę człowieka (jako scheda po Adamie), lecz jest także osobista, gdyż każdy człowiek potwierdza ów status grzesznika przez swoje chybione decyzje (co jest zgodne z jedną z definicji grzechu hamartia (gr.)=chybienie celu. Oddzielenie od Boga staje się bolesną świadomością stanięcia wobec przepaści, nad którą człowiek nie jest w stanie, w oparciu o własne ludzkie zabiegi (typu moralność, religijne starania, filozofia, doskonalenie siebie, itp. ) przerzucić żadnego sensownego pomostu, który by go w jakikolwiek sposób przeprowadził na drugą stronę - w miejsce bliskiej relacji z Nim oraz przyniósł absolutną odpowiedź na jego osobiste dylematy.


[1 C. S. Lewis, Chrześcijaństwo po prostu, przełożył Piotr Szymczak, Media rodzina, Poznań, s. 208

[2] Jakob Bohme, Ponowne narodziny, perzełożyli: J.Kałążny i A.Pańta, komentarz Adam Mickiewicz, Brama, Poznań 1993, Dzieje Gnozy, t. VII

[3] Gilles Quispel, Gnoza, przełożyła Beata Kita, Warszawa 1988, wyd. cyt., z przedmowy od wydawcy polskiego, s.7-8. „Gnostycki ruch na Zachodzie przyjmował i przyjmuje wobec religii chrześcijańskiej w ogólności dość przyjazną postawę. Uznaje siebie za „poza kościelne”, często również „ezoteryczne chrześcijaństwo” i chciałby jedynie ze swej strony naświetlić przekazaną naukę; właściwie nie chce być niczym innym jak tylko interpretacją chrześcijaństwa, i to interpretacją właściwą i aktualną. Jego propozycja to chrześcijaństwo bez Kościoła.” Tamże, s. 104-105.

[4] Tamże, s.108.

[5] Według J. Prokopiuka termin „gnoza” (gr. gnosis) oznacza poznanie (wiedzę). W tym przypadku jednak chodzi o poznanie transracjonalne — wychodzące więc poza ratio i intelekt — choć nie irracjonalne, gdyż nie rezygnuje z formułowania swych wyników w języku idei i pojęć abstrakcyjnych. Poznanie gnostyczne jest bezpośrednim wewnętrznym doświadczeniem — niedostępnej poznaniu empiryczne-racjonalnemu — duchowej rzeczywistości, duchowego aspektu człowieka, kosmosu i Bóstwa; jako takie jest ono — w pierwszej kolejności — poznaniem epoptycznym, czyli oglądowym (epoptia = ogląd). Ogląd ten umożliwiają gnostykowi — ożywione w toku wspomnianych treningów ćwiczeniowe-medytacyjnych — organy zmysłów wewnętrznych, składających się na znany z indyjskiej jogi system tzw. czakramów. W formułowaniu wyników swego wysiłku poznawczego gnostyk sięga także do języka mitów swej religii i kultury, często nadając im specyficzne znaczenie.

Poznanie-doświadczenie gnostyczne otrzymuje człowiek w formie objawienia (spontanicznie, kiedy inicjatywa zdaje się wychodzić od Bóstwa lub jakiejś innej istoty duchowej) — wtedy jest to poznanie apokaliptyczne (apokalypsis = objawienie) — lub oświecenia czy wtajemniczenia,

Tak pojęta gnoza obejmowałaby także mistykę i magię jako „gnozy niezamierzone”. Intencją mistyka bowiem nie jest poznanie Boga, lecz utożsamienie się z nim lub upodobnienie się do niego, a z kolei mag wprawdzie opiera się na gnozie, ale traktuje ją jedynie instrumentalnie, gdyż jego celem jest podporządkowanie siebie Bogu (magia biała) albo podporządkowanie Boga czy innych istot duchowych — sobie (magia czarna).

[6] Myer Pearlman, Doktryny biblijne. Zarys teologii systematycznej. Warszawa 1998, s. 19.

[7] Bruce Milne, Poznaj prawdę. Kompendium teologii chrześcijańskiej, Katowice 1992.

[8] „Gnoza jest mitycznym wyrazem doświadczenia samego siebie” Gilles Quispel, Gnoza, wyd. cyt. s. 76.

[9] Francis Schaeffer, Dokąd, Warszawa 1973, s. 122-123.