środa, 20 grudnia 2017

O samotności współczesnego człowieka oraz miłości jako lekarstwie na tę „chorobę"

Refleksje świąteczne. O samotności współczesnego człowieka oraz miłości jako lekarstwie na tę "chorobę".



Kadr z filmu "Opowieść Wigilijna"

Aby stać się lepszym nie musisz czekać na lepszy świat. Znajdź czas dla drugiego człowieka i nie spoglądaj na zegarek. Bądź jak światło, które wędruje przez noc i po drodze zapala zgasłe gwiazdy. W ekonomii miłości musisz więcej dać, aniżeli posiadasz. Musisz dać samego siebie. Nie chowaj się. Są udzie, którzy cie potrzebująPhil Bosmans

Rzucam wyzwanie i sobie i czytelnikom: Spraw, by te nadchodzące Święta Bożego Narodzenia stały się dla kogoś wyjątkowe! By ktoś samotny, niechciany poczuł się ocieplony Twoją serdecznością, gościną i odczuł, że Bóg Jezus Chrystus narodzony w Betlejem jest żywym i cudownym Bogiem w Twoim sercu. I żeby ta postawa praktycznej miłości wobec bliźniego twego nie przeszła Ci wraz ze Świętami, lecz stała się Twoim stylem życia.

Wiek XXI najtrafniej określa słowo samotność. Potwierdza nam to codzienne doświadczenie określane jako zabieganie, w którym nie starcza już czasu i siły na relacje. Badania socjologiczne potwierdzają nasze doświadczenie i intuicyjne przeczucie, że coś niedobrego „zadziało”się w naszym „ponowoczesnym” [1] świecie w międzyludzkich relacjach, które staja się anty-dialogiczne. Ludzie coraz mniej rozmawiają ze sobą, zastępując rozmowę, obecnością na forach społecznościowych, gdzie kwitnie nieodpowiedzialna mowa, która Martin Buber określiłby jednym słowem „gadanina”.[2]
Prasa polska pisze wręcz o epidemii samotności[1]Jest to swoisty paradoks wieku mobilności, FB oraz internetu, gdzie dostęp do ludzi jest nieomal nieograniczony. Czy jednak o taki rodzaj kontaktu (jak np. pisanie na FB czy przez komunikatory społecznościowe) ludziom chodzi? Czy przekazy buziek, lajków, słowem znany nam wszystkim sposób „dialogowania” zaspakają głębokie potrzeby naszej duszy? Czy w ogóle można mówić tu o dialogu prawdziwym?