środa, 10 lutego 2016

Słone ludźmi posolone. Impresje ze wsi Słone

Słone jest mocno posolone ludźmi, którzy tu mieszkają. Jeszcze nie zwietrzeli! Zrazu zdaje się być wsią jałową, w krajobrazie łąk i lasów pięknie położoną. Tak jakby uśpioną. Lasy wokół jak straże, co strzegą jej ciszy wytchnienia. Nie masz tutaj zgiełku ani szumu cywilizacji, co pędzi i gna. Za to w brzmieniu ciszy melodia drzew i ptaków delikatnie pogrywa. Przerywana psów szczekaniem. Trzeba się w nią wsłuchać, by poczuć jej kojący dźwięk i pobrzękiwanie. Ci co tu mieszkają od lat lub niedawna, kpią sobie ze zgiełku i gonitwy miasta. Czy cię mija starszy czy młodszy na drodze uśmiechnie się i swoje dzień dobry ci powie.
           
Na ulicy Polnej są dwory przydrożne. Istne to pałace – przed nim brukowane place, pozamykane szczelnie przed gościem niespodziewanym. Strzegą intymności bramy alarmami nastroszone. W domku pod lasem mieszka pan z brodą koszałka-opałka, jak w starych dobrych bajkach. Nie ma on auta, lecz ma żonę, z którą sobie gada tak jak z książkami, których ma tam krocie. Gawędziarz z niego wielki, twórczy człek, co nie wylewa trunków za kołnierz. 

W innym domu nad strumieniem dziadek z wnuczką rozmawiają. Ona fika koziołki, a on nie baczy na to, choć ona go przywołuje. Dziadek patrzy w dal i mówi do niej, że chce popatrzyć na strumień ...i na las w oddali. Stoi wsłuchany w głosy tylko jemu znane. Przy ulicy zaś, z chaty z cegły murowanej wychodzi dziarska babka, co na konia woła po imieniu – Olek!!! Kuc zrazu opieszale, ale zaraz szybciej biegnie do swej pani jak pies oswojony.

I jeszcze jest przy torach chatka przygarbiona jak babina już w latach mocno posunięta, strzegą ją liczne koty i małe kocięta do siebie przytulone tak razem pospołu ...tak jakby pilnowały prawie swego domu. Takie tu klimaty i takie ludziska w tym Słonym mieszkają, bo słoną krainą jest tu zamieszkanie. Cokolwiek to znaczy....