wtorek, 7 kwietnia 2015

Orły - Bill Britton

Grzmoty złowieszczo przetaczały się nad zachodnimi wzgórzami, a błyskawice rozświetlały niebo. W zagrodzie znajdującej się w porośniętej bujną zielenią dolinie, znajdowały się dwa ptaki, które reagowały na dwa zupełnie inne sposoby. Pod pewnymi względami były do siebie podobne, ale właściwie różniły się jak dzień i noc. Kurczak z pochyloną głową był zajęty wygrzebywaniem dziobem śmieci na podwórku, biegał szukając robaków, resztek jedzenia i kawałków kukurydzy. Wiedząc, że ma mało czasu i wkrótce musi się schronić w stodole, zapamiętale szukał jedzenia, zanim burza uderzy na dobre. Ten drugi ptak wyglądał i zachowywał się trochę dziwnie. Siedział na ogrodzeniu, głowę miał wzniesioną w niebo, ostrym wzrokiem przeszywał chmury. Leniwie rozciągał skrzydła, a podmuchy wiatru omal go nie uniosły z płotu. Wspaniale było zobaczyć te rozpostarte skrzydła, ale z łatwością dało się zauważyć, że pióra tego ptaka, które kiedyś były przycinane, aby mu uniemożliwić latanie, znowu odrosły do pełnej długości. Było oczywiste, że ten ptak nie był kurczakiem.