sobota, 14 stycznia 2017

Kiedy zaczynasz się modlić...



Czym powietrze dla płuc tym modlitwa oddechem dla ducha”. Czy to doświadczenie dotyczy tylko mnie? Czy jest czymś normalnym dla każdego kto postanawia się regularnie modlić? Już po wejściu do swej „komory”, która w innym przekładzie zwana jest „sypialnią” - miejscem szukania Boga oraz intymności z Nim – (PnP. 1,4) – zaczyna się prawdziwa „jazda”. Wszystko w twoim wnętrzu zaczyna krzyczeć o tym jak ważne jest – właśnie w tej chwili – wykonanie telefonu, wejście na pocztę internetową, włączenie prania, wyniesienie śmieci, zrobienie zakupów...i czegokolwiek, o czym możesz sobie pomyśleć w dniu codziennym w zależności od tego, co stanowi inwentarz twoich obowiązków w miejscu pracy i w domu. Zaczynasz zastanawiać się nad tym, czy przypadkiem nie stajesz się nierobem, który marnotrawi czas na czymś, co nie przyniesie wymiernego efektu w postaci zarobionych pieniędzy, wykonanej pracy, itp. Czy to jest normalne? Czy taka niebotyczna presja towarzyszy zwykłej aktywności ludzkiej? Raczej rzadko.