poniedziałek, 22 lutego 2016

Szczerość ważniejsza niż poprawność. Kilka uwag na bazie rozmów Hioba z Bogiem

Dziś dotarłam do tej części historii Hioba, gdzie po wypowiedzeniu swych mów wszyscy ich uczestnicy (tj. Hiob i jego przyjaciele) zamilkli w końcu. Wtedy do akcji wkracza Bóg. Zaczyna on od słów: Któż to zaciemnia mój plan słowami bezmyślnymi?
Zwraca się do jednak bezpośrednio nie do przyjaciół Hioba, którzy „bronili” Boga przed jego pełnymi żalu wylewami serca, lecz do samego Hioba. Najwidoczniej interesuje go Hiob i jego serce. Dziwny to obrót wydarzeń. Dlaczego Bóg nie przyznał racji i nie stanął za słuszną teologicznie argumentacją jego „kumpli”? Dlaczego zwraca się tylko do Hioba. Zastanawiałam się nad tym.

W rozdziale 38,39 i 40 Bóg przeprowadza z Hiobem swoistego rodzaju rozmowę – coaching, w którym Bóg zadaje tylko same pytania Hiobowi. Mają one na celu uświadomić Hiobowi upór jego serca, jego przyczynę oraz sprawić, by Hiob stanął w prawdzie o sobie – o stanie swej duszy tak bardzo rozgoryczonej i pełnej żalu do Boga. Wydaje się, że Bogu tak bardzo nie przeszkadza cały ów zgorzkniały i „oskarżycielski” wylew serca Hioba, jego samoobrona (udowodnianie swej sprawiedliwości). Bardziej zależy Mu na tym, aby się on zatrzymał i podjął dialog z Bogiem, by usłyszał to, co On ma do powiedzenia, po to, by prawda go uleczyła. Hiob w końcu, po słowotoku wypowiedzianego z głębi siebie bólu i żalu jest w stanie przystanąć i usłyszeć Boga.