czwartek, 4 marca 2021

 

CD. Nowe narodzenie. Jakie zmiany się dokonują w człowieku narodzonym z Ducha Bożego?




                            Różnica między naturalnym człowiekiem, a człowiekiem duchowym 

( zrodzonym z Boga w Chrystusie)  jest taka jak między zwykłym koniem a pegazem.


             Biblijna prawda o nowym narodzeniu wskazuje na kilka aspektów zmian fundamentalnych, jakie następują w człowieku, który przyjął zbawczą wiarę, przyjął osobiście Jezusa jako swojego osobistego Zbawiciela. Są one na tyle „rewolucyjne”, iż możemy śmiało stwierdzić, że stanowić mogą podstawę do wyróżnienia nowej antropologii człowieka odkupionego, na nowo narodzonego. Zaczyna on nowy rodzaj egzystencji na wyższym, duchowym poziomie. Oto niektóre z owych wyróżnionych zmian charakteryzujących człowieka na nowego narodzonego : 1. ożywienie od wewnątrz – sfera martwego dotąd ducha podłączona zostaje do ponad-naturalnego życia wiecznego pochodzącego od Boga; 2. diametralna zmiana struktury immanentnej człowieka- z bytu „dwuczęściowego”, psycho  - fizycznego stajemy się bytem trzyczęściowym, pneumo -psycho-somatycznym, z radykalną dominacją ducha, w którym panuje Duch Święty, a tym samym zostaje przywrócony dawny, jaki był na początku, porządek dominacji ducha nad duszą i ciałem 3. z istnień stworzonych przez Boga zostajemy ponownie zrodzeni do nowej godności bycia synami Boga Najwyższego, który staje się dla nich Ojcem, 4. przemienienie, proces transformacji – z grzesznika w świętego, którego zaczyna od wewnątrz przemieniać Święty Duch swoją ponadnaturalną mocą. Proces zmian nowego człowieka konstytuuje proces „uświęcania”, udoskonalania, kształtowania charakteru, który zaczyna się od momentu „nowego narodzenia” a rozciąga się na wieczność. Ci, którzy zostali ożywieni nowym rodzajem życia należą do nowej kategorii ludzi duchowych, przy czym duchowość trzeba rozwijać, by nie stała się bliska zaniku.

        Biblijna koncepcja upadku przybliża naturę bądź kondycję człowieka upadłego, który wskutek oddzielenia od Boga (przez grzech) na poziomie wewnętrznym umarł duchowo, został odłączony od bezpośredniej i życiodajnej komunikacji z żywym Bogiem. Analogią przybliżającą ów proces obumarcia ducha w grzeszniku może być zagaszenie światła we wnętrzu człowieka, oddzielenie od źródła zasilającego. Pojawia się pustka na miejscu po czymś, co było miejscem komunikacji się Boga z człowiekiem (ciemne puste, wygasłe miejsce). Wydaje się, że człowiek po upadku, utraciwszy życie Boże w sobie, ciągle przechowuje w głębiach nieświadomości pamięć o Bogu utraconym, o duchu mającym żywą z nim więź. Antropolodzy oraz filozofowie religii opisują tę pamięć jako potrzebę albo zmysł religijny [27]. Śmierć duchowa człowieka i aktywnie działający grzech nazwany niejednokrotnie prawem „grzechu i śmierci” sprawiły pogłębiającą się degenerację moralną, niekorzystne zmiany w obszarze jego psychiki oraz choroby i śmierć fizyczną. Proces upadku i obumarcia ducha rozpoczął zatem szereg niekorzystnych zmian w jego naturze, które sprawiły, że stała się ona zła, zepsuta, inklinująca w kierunku niezależności od Boga [28]. Definitywnie zamanifestował się śmiercią fizyczną, gdyż pierwotnie człowiek zaplanowany był do nieśmiertelności.

        Biblijna prawda o nowym narodzeniu, które Jezus uznał za sedno prawdziwego chrześcijańskiego życia, jako właściwego początku nowego, duchowego życia, wskazuje także na nieużyteczność wszelkich zabiegów zewnętrznych, także obrządków i czynności o charakterze religijnym, w kwestii koniecznej zmiany przejścia ze stanu grzechu i implikowanej przezeń śmierci duchowej do stanu życia na poziomie ducha. Znaczące jest, że Jezus przemówił do religijnego człowieka Nikodema, który reprezentował wzorcową, ponadprzeciętną (można by rzec) postawę oddania siebie Bogu i swojej religii, a w kwestii przestrzegania wszystkich zasad i wymogów był bez zarzutów. A jednak (a może dlatego) Jezus do Niego skierowuje swoje głębokie przesłanie o niewystarczalności zewnętrznej poprawności i pobożnego stylu życia, nawet gdy ona jest motywowana silnym przekonaniem, w kwestii zbawienia, gdyż ono dotyczy zmian we wnętrzu człowieka. Polega na odrodzeniu się ducha ludzkiego, gdyż on powołany został od początku do życia nad-przyrodzonego. W konfrontacji z Jezusem Nikodem zaczyna pojmować wszakże, iż cała szczera pobożność i uczynkowość nie jest warunkiem wystarczającym do zbawienia człowieka, że to nie jest ta droga. Starej, upadłej zarażonej śmiertelnie grzechem natury człowieka nie da się polepszyć, naprawić. Wszelkie tego typu ingerencje i próby przypominają lakierowanie czegoś, co rozkłada się od środka. Albowiem ani obrzezanie, ani nieobrzezanie nic nie znaczy, lecz nowe stworzenie. ( Gal.6; 15).Obrzezanie w Starym Testamencie było zewnętrznym wyrazem przymierza, jakie Bóg zawarł z Abrahamem polegającym na obcinaniu napletka noworodkom płci męskiej, osiem dni po narodzeniu. Kiedy św. Paweł jednoznacznie obnaża nieskuteczność tego typu rytuałów uderza w całą tradycję religii żydowskiej wykazując jej kompletną nieprzydatność i bezużyteczność w kwestii zbawienia opartego na nowym przymierzu.

        C. S. Lewis tłumaczy tę biblijną prawdę o ożywieniu duchowo martwych ludzi używając metafory o posągach, które zostają ożywione i stają się żywymi istotami. Podkreśla kluczową różnicę pomiędzy życiem stworzonym a życiem zrodzonym. W języku greckim występują trzy słowa na określenie życia:1. Bios odnosi się do życia fizycznego, naturalnego biologicznego życia odpowiedzialnego za fizjologię procesów somatycznych,2. Psyche - to rodzaj naturalnego życia duszy człowieka (W Starym Testamencie nefesz=życie duszy, w Nowym Testamencie psyche=życie duszy), 3. Zoe jest najwyższym rodzajem życia, jest to życie duchowe, wieczne, nadprzyrodzone.

        Kiedy Biblia mówi o nowych narodzinach używa terminu zoe, który wyraża nie stworzone, ale zrodzone życie wieczne. Niższy rodzaj życia bios ma swoje naturalne granice i kończy się fizyczną śmiercią, natomiast życie zoe nigdy się nie kończy, gdyż jest wieczne. Jak wyraził to C. S. Lewis: ”Życie biologiczne, które otrzymujemy za sprawą przyrody, życie trwale (jak wszystko inne w przyrodzie) zagrożone zepsuciem i rozpadem i podtrzymywane wyłącznie dzięki nieustannemu wsparciu przyrody w postaci powietrza, wody, żywności itd.(...). Z kolei życie duchowe, które istnieje w Bogu przez całą wieczność i stworzyło cały przyrodzony wszechświat – nazywam zoe. Bios cechuje oczywiście pewnego rodzaju nikłe, symboliczne podobieństwo do zoe – ale jest to najwyżej podobieństwo między fotografią a miejscem, które przedstawia, czy między posągiem a człowiekiem. Człowiek ożywiony biosem, który posiadłby zoe, doświadczyłby nie mniejszej przemiany niż posąg, który z rzeźbionego kamienia staje się prawdziwym człowiekiem. Otóż o nic innego nie chodzi w chrześcijaństwie. Ten świat jest wielkim warsztatem rzeźbiarskim. My jesteśmy posągami, a po warsztacie krąży wieść, że niektórzy z nas pewnego dnia ożyją.” [29]

        Opisany tutaj proces ożywiania ducha ludzkiego możemy ująć na dwóch poziomach: 1. ruch zstępujący, gdyż oto wspaniałomyślny Bóg zaszczepia nam swoje życie człowiekowi pokornemu, uniżonemu, który doszedł do miejsca kresu siebie, do miejsca skorzystania z łaski (Duch św. zaczyna przebywać w ludzkim wnętrzu i udzielać mu mocy oraz tryskającego życia wiecznego porównywanego do strumienia wody żywej [30]). Jezus udziela swojego życia uniżonym, gdyż wiara biorąca od Boga wymaga postawy przyjścia i przyjęcia (por. Ew. św. Jana 6;35). Jest to akt świadomej deklaracji braku, bankructwa. Bez odgórnej inicjatywy Boga, który staje się Ojcem rodzącym swoje potomstwo nie ma żadnej innej drogi bycia żywym dla Boga.

2. Ruch wstępujący, gdyż oto człowiek podłączony zostaje do rzeczywistości, która przekracza możliwości jego intelektualnego zrozumienia, do „oceanu” Boga żywego i zaczyna partycypować w czymś, co go w każdym aspekcie przekracza (staje się uczestnikiem boskiej natury). Wkracza na drogę „wzwyż” i zaczyna życie na poziomie trójosobowego życia, staje się częścią fascynującej opowieści, której głównym bohaterem jest Bóg i ci, którzy są doń podłączeni. Mieć udział w Jego życiu, które C. S. Lewis porównuje do wejścia w dramat, czy taniec trój osobowego życia, czy zaproszeniu do kosmicznej Opowieści [31] albo bycia wszczepionym jak latorośl w krzew winny (Ew. św. Jana 15;1-7), oto tylko z niektórych obrazów mających przybliżyć to, co wydarza się z człowiekiem prawdziwie, biblijnie wierzącym. ”W Biblii odrodzenie odnosi się do kroku, dzięki któremu człowiek wychodzi ze śmierci i wchodzi w życie. Odrodzenie to, tak jak fizyczne narodziny, następuje tylko jeden raz i ten raz w zupełności wystarcza.” [32] Oswald Chambers określił tę nową jakość w człowieku „nowo narodzonym” „inwazją”. ”Ilustracja krzewu winnego i latorośli, której nasz Pan użył w 15 rozdziale Ewangelii Jana, jest najodpowiedniejsza gdyż wskazuje ona, że każda cząstka życia tej latorośli, która przynosi owoc, jest rezultatem „inwazji” z podtrzymującego ją krzewu.(…) Nasze życie czerpiemy z Jezusa, naszego Pana, i to nie tylko jeśli chodzi o punkt początkowy i motywację tego życia, lecz również o nasze rzeczywiste myślenie, przeżywanie i działanie. To właśnie ma na myśli Paweł, kiedy mówi o „nowym człowieku w Chrystusie Jezusie.” [33]

        C. S. Lewis próbuje rozjaśnić biblijną prawdę o doświadczeniu nowego narodzenia w rozdziale pt. Dobre zarażenie, w którym ukazuje ów akt rodzenia wyższego życia (zoe) we wnętrzu (duchu) człowieka na podobieństwo zarażenia, kiedy zbliżamy się w postawie zaufania do Boga, jako źródła życia. Opisuje to bardzo sugestywnie: ”Ale jak ma się z Bogiem zjednoczyć? Jak możemy zostać przyjęci do tego trójosobowego życia?(...) Nie jesteśmy zrodzeni przez Boga, zostaliśmy bowiem przez Niego stworzeni – w naszym naturalnym stanie nie jesteśmy synami Boga, a tylko (można powiedzieć) posągami (podkreślenie moje – E. S.-Z.). Nie posiadamy zoe, czyli duchowego życia, a jedynie bios, życie biologiczne, które niebawem ulegnie zepsuciu i umrze. Otóż chrześcijaństwo ma następującą propozycję: jeśli pozwolimy Bogu działać, możemy wziąć udział w życiu Chrystusa – a wtedy będziemy z Nim dzielić życie, które zostało zrodzone, a nie stworzone, życie, które istnieje od zawsze i na zawsze. Chrystus jest Synem Bożym. Otrzymując udział w Jego życiu, również staniemy się synami Bożymi. Będziemy kochali Ojca jak On, i przystąpi do nas Duch Święty. Chrystus przyszedł na świat i stał się człowiekiem, aby przynieść innym ludziom, życie podobne do własnego – poprzez to, co nazywam „dobrym zarażaniem”.[34]

        Uchwycenie różnicy między stworzeniem a zrodzeniem pozwoli zrozumieć istotę realnego chrześcijaństwa jako diametralnie nowego życia duchowego, na które człowiek zostaje wprowadzony, gdy sam Bóg ingeruje i udziela swojego wiecznego życia w odpowiedzi na jego postawę wiary. Ludzie jako istoty stworzone przez Boga-Stwórcę są dysponentami życia stworzonego (naturalnego), natomiast ludzie, którzy przeszli przez nowe narodzenie, przechowują w swoim ciele, coś znacznie przewyższającego ten pierwotny rodzaj życia, mianowicie wieczne, zrodzone życie duchowe, udzielone z „góry” przez Boga za darmo (z łaski) dla tych, którzy są na tyle pokorni, że zechcą je przyjąć jako dar.

        Kolejnym następstwem nowych narodzin jest stawanie się synami Boga żywego. Chociaż idea ojcostwa jest od wieków obecna w chrześcijaństwie to potocznie pojmuje się ją jako opiekę, opatrzność Bożą sprawowaną nad ludźmi przez dobrego Boga-Ojca. Istotą wszakże ojcostwa jest przekazywanie życia, DNA, a dopiero potem opieka nad zrodzonym potomstwem. Człowiek jako byt stworzony na obraz Stwórcy wykazuje podobieństwo do Boga, które podnosi go do pozycji korony stworzenia, natomiast posiada życie stworzone, (bios i psyche). Prawnymi dziećmi Boga nie są automatycznie wszyscy stworzeni ludzie, lecz jedynie i wyłącznie ci, którzy na podstawie osobistej wiary otwierającej serce na Bożego Syna=Słowo „narodzili się nie z krwi ani z cielesnej woli, ani z woli mężczyzny, lecz z Boga.” (Ew. św. Jana 1;13). Zrodzenie zatem kogoś oznacza przekazanie mu swojego życia. W przypadku nowego narodzenia Bóg przekazuje swoje nadprzyrodzone, duchowe życie (zoe) człowiekowi, który posiadał dotąd jedynie naturalne życie na poziomie ciała i duszy. W porównaniu do dwóch niższych form życia tylko życie Boga przekazywane do wnętrza człowieka i wzbudzające w nim nowa jakość ducha nazywane jest prawdziwym życiem. Dlatego Jezus formułował sprawę nowych narodzin w formie imperatywu, gdyż supremacja życia zoe nad życiem naturalnym stanowi przepaść dwóch typów egzystencji, z których jedna wyznaczała człowiekowi kres czasowy życia, druga zaś już w wymiar czasowości wprowadzała wieczność. Ta zmiana przychodzi z zewnątrz, od transcendentnego Boga, który niejako w świat przyrody wprowadza element spoza natury.

        Przemiana jaka dokonuje się w ludziach, którzy przez wiarę i uniżenie przyjęli Jezusa Chrystusa i Jego życie dotyka samych podstaw ludzkiej tożsamości i jest niezwykłym przejściem od człowieka naturalnego w ponadnaturalnego, z Bożego stworzenia w Bożego syna. To by wyjaśniało wielokrotnie powtarzane określenie w Biblii, że Jezus jest pierworodnym pośród braci (por. List do Hebrajczyków 2;10-14).

        C. S. Lewis wyraża tę myśl bardzo klarownie: „Nazwałem Chrystusa „pierwszym przypadkiem” nowego człowieka. Ale oczywiście jest On czymś znacznie więcej. Nie tylko nowym człowiekiem, pojedynczym egzemplarzem nowego gatunku, ale pierwszym i najważniejszym nowym człowiekiem. On jest źródłem, sercem i życiem wszystkich nowych ludzi. Dobrowolnie przyszedł na stworzony świat, przynosząc ze sobą zoe, nowe życie (oczywiście nowe dla nas – w Nim samym zoe istniało przed wszystkimi wiekami). Swój dar przekazuje nie przez dziedziczenie, ale to, co nazwałem „dobrym zarażaniem”. Dar ten można otrzymać wyłącznie przez osobisty kontakt z Nim. Inni ludzie stają się „nowi” poprzez fakt, że żyją „w Nim”.(…) Wiek za wiekiem, Bóg, doprowadził przyrodę do wydania istot, które mogą (jeśli zechcą) zostać wyjęte z ram przyrody i stać się „bogami”. Czy pozwolą się wyjąć ze swoich ram?”.[35]

        Jest to zmiana odśrodkowa i z reguły niepozorna, bez zjawiskowych manifestacji, gdyż zaczyna się we wnętrzu osoby, w jego najgłębszej i ukrytej warstwie wzbudzonego ducha ludzkiego, gdyż „to, co się z Ducha narodziło jest duchem” (J.3;6). Od tej chwili Duch Święty zamieszkuje na stałe ludzkiego ducha. To jest drugi rodzaj wcielenia. Bóg - Duch Święty wciela się tym razem w ciała zwykłych ludzi, by w ten sposób wywierać duchowy, zbawienny wpływ na zdegenerowany „zepsuciem grzechu” świat. W tym sensie należałoby rozumieć co to znaczy, że Kościół jest ciałem, którego głową jest Jezus Chrystus.( por. List do Kolosan 1,18)

        Metamorfoza, jakiej podlegają ludzie duchowi polega nie na samorealizacji, lecz na „chrystuso - realizacji”, która przejawia się najprościej mówiąc, w realnym utożsamieniu się ze śmiercią dla starych, niszczących nawyków (gdyż Jezus Chrystus utożsamił się z grzechem), a przyjęciem wiary samego Jezusa. Apostoł Paweł wyraził to bardzo dobitnie w Liście do Galatów 2;20: ”Teraz już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus. Choć nadal prowadzę życie w ciele, jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego, który umiłował mnie i samego siebie wydał za mnie.” W tym niezwykłym procesie, w którym nastąpiła fundamentalna zmiana z grzesznika w świętego ów święty ponosi odpowiedzialność, by nowe sposoby przemienionego postępowania wyprowadzać z ducha i manifestować je w życiu, w realnym postępowaniu. „Każdy szczegół naszego fizycznego życia ma być pod całkowitym panowaniem tego nowego usposobienia, które Bóg wszczepił w nas poprzez utożsamienie się z Jezusem Chrystusem.” [36]

        Fakt nowych narodzin staje się jedynym kryterium rozróżnienia żywego chrześcijanina od nominalnego. Wyznacza ostrą linię demarkacyjną duchowego, realnego chrześcijaństwa, które nie przebiega wzdłuż konfesyjnych wyznań chrześcijańskich, ale zawsze stanowiło utajnioną mniejszość w obrębie różnych kościołów chrześcijańskich, albo po prostu poza nimi. ”Wszakże fundament Boży stoi niewzruszony, a ma tę pieczęć na sobie: Zna Pan tych, którzy są jego.”(II Tym.2;19).

        Biblia ucina wszelkie spory pomiędzy kościołami chrześcijańskimi, czy to będzie wyznanie rzymsko-katolickie, czy protestanckie, czy prawosławne, czy inne, roszczące sobie monopol na prawdę, jednym stwierdzeniem, iż żadne zewnętrzne formy, obrządki, liturgie, przejawy pobożności i religijności niewiele pomogą człowiekowi w byciu synem. Jest to bowiem kwestia tożsamości, duchowej przynależności do Króla królów a nie zachowań. ”Bo w Jezusie Chrystusie ani obrzezanie, ani nieobrzezanie nic nie znaczy, lecz wiara, która jest czynna w miłości.” (Gal.5;6). Tak jak kura nie może stać się orłem, tak człowiek nie może stać się dzieckiem Boga tylko dlatego, że wypełnia poprawne czynności kojarzone tradycyjnie z chrześcijaństwem.

        Alternatywa jest prosta, albo człowiek jest na nowo zrodzony i ma w sobie życie wieczne (zoe), ma zarodek ducha zrodzonego przez Boga, albo jest duchowo martwy, bez życia nadprzyrodzonego, żyjący na poziomie nieodrodzonej duszy (psyche). To są dwie różne drogi, jedna, tradycyjnych religii, które wydoskonaliły się w „formach” religijności oraz druga, „wąska ścieżka życia” bazująca na osobistej zbawczej wierze w Syna Bożego, i z Niego czerpiąca siły. Tylko ta ostatnia prowadzi do celu, do nieba, domu Ojca.

        Wąska ścieżka życia bywa niekiedy poprzedzona etapem typowo zewnętrznych form i starań religijnych (jak w przypadku Nikodema), które okazują wszakże swą bezradność aż do momentu wejścia w głębię, w sferę wewnętrzną, w obszar serca, które jak twierdzi Biblia „jest źródłem życia” (Przyp. Salomona 4;23). [37] Dlatego też proponuję rozróżnić religię od wiary. Jedna dotyczy zewnętrznych zachowań i ludzkich starań (nawet jeżeli jest to staranie wypełniania Dekalogu), drugie oznacza opcję łaski, dzięki której człowiek staje się duchową istotą, zaczyna poznawać Boga intymnie, w osobistej, zażyłej, rozwijającej się żywej relacji (to zaczyna się z chwilą nowych narodzin).

        Z wielkim zrozumieniem tę różnicę pomiędzy zewnętrznym a wewnętrznym chrześcijaństwem przedstawia C. S. Lewis obnażając fałszywe wyobrażenia o chrześcijaństwie jako religii, która pozwala człowiekowi poprawiać się moralnie, tj. stawać się dobrym. Opisuje stereotyp tzw. życia chrześcijańskiego, które jest dialektyką usiłowań stawania się dobrym, a czynienia zła (grzechu) czyli błędnego koła chrześcijaństwa o własnych siłach (religii), z wyobrażeniami Boga, „przybierający pozór pobożności, podczas gdy życie ich jest zaprzeczeniem mocy”(II List św. Pawła do Tymoteusza 3;4). ”Przez „bycie dobrym” rozumiemy uleganie tym wymogom (związanych z moralnością, przyzwoitością, itp.- E. S.). Pewne rzeczy, których pragnęła zwykła osobowość, okazują się (jak to mówimy) „złe” czy też „niewłaściwe” - cóż, z tych musimy zrezygnować. Inne rzeczy, których nasza osobowość czynić nie chce, okazują się ) jak to mówimy) „dobre” czy też „właściwe”- cóż, te musimy czynić. (...) Przypominamy właściwie uczciwego płatnika podatków, który płaci, jak należy, licząc, że zostanie mu dosyć „na życie”. Myślimy tak dlatego, że za punkt wyjścia stale przyjmujemy przyrodzoną osobowość. Dopóki tak myślimy, wynik będzie do przewidzenia. Albo damy sobie spokój z „dobrem”, albo się naprawdę unieszczęśliwimy. Nie ma co sobie robić złudzeń – jeśli naprawdę spróbujesz spełnić wszystkie wymagania postawione przyrodzonej osobowości, nie zostanie ci „na życie”. Im bardziej będziesz słuchał sumienia, tym wyższe będzie stawiało żądania. Tymczasem przyrodzona strona osobowości, na każdym kroku głodzona, ograniczona i szarpana, stanie się coraz bardziej podrażniona. W końcu albo zrezygnujesz z dążenia ku dobru, albo staniesz się jedną z tych osób, które – jak to ujmują - „żyją dla innych”, choć wiodą życie malkontenckie i gderliwe, wiecznie zastanawiając się, dlaczego inni tego bardziej nie zauważają, i wiecznie robiąc z siebie męczenników.” [38]

        „Odrodzenie jest minimalną podstawa duchowego życia. Całe późniejsze duchowe budowanie opiera się na odrodzeniu jako fundamencie. Bez odrodzenia człowiek nie ma w ogóle duchowego życia.” [39]

PRZYPISY:

[27]  Por. Paul J. Johnson pisał o tej religijnej potrzebie wkodowanej w naturę człowieka, następująco: ”Bóg umieścił w nas szczególną przestrzeń – przestrzeń mającą Jego kształt. Nic nie może wypełnić tej przestrzeni, tylko sam Bóg. Można w niej umieścić pieniądze, dom, majątek, władzę, sławę czy cokolwiek innego – nic z tego nie będzie pasować. Tylko Bóg może ją wypełnić i zaspokoić. ”Cytuję za: Josh McDowell; Przewodnik apologetyczny, „Vocatio”, Warszawa 2002, s.315-316.

[28] Już sama niezależność od Boga jest wyrazem buntu i funkcjonowaniem w postawie rebelii, którą we wszechświecie zainaugurował Lucyfer. (jeden z trzech archaniołów). Chociażby w tym jednym aspekcie każdy człowiek jako grzesznik wykazuje podobieństwo do osobowego zła, które Biblia nazywa diabłem, upadłym aniołem, szatanem, itp. Biblia niejednokrotnie wspomina ów fakt kosmologiczny. Por. Derek Prince, Lucyfer rzuca wyzwanie Bogu, Instytut Dereka Prince'a, Lublin

[29] C. S. Lewis, Chrześcijaństwo po prostu, wyd. cyt. s. 157-158.

[30] Por. Rozmowa Jezusa z Samarytanką, w której Jezus mówi o wodzie żywej, „wytryskającej ku żywotowi wiecznemu”, której On może jej udzielić.(Ew. św. Jana 4;14). W innym miejscu tej sam Ewangelii Jezus proklamuje :”Jeśli kto, pragnie, niech przyjdzie do mnie i pije. Kto wierzy we mnie, jak powiada Pismo, z wnętrza jego popłyną rzeki wody żywej (podkreślenie moje- E.S.-Z.). A to mówił o Duchu, którego mieli otrzymać ci, którzy w niego uwierzyli; albowiem Duch Święty nie był jeszcze dany, gdyż Jezus nie był jeszcze uwielbiony”.(Ew. św. Jana 7,37-39.)

[31] Zaczerpnęłam to określenie z: John Eldredge; Pełnia serca, przeł. Justyna Grzegorczyk, W drodze, Poznań 2005.

[32] Watchmann Nee; Duchowy człowiek, Duchowy człowiek, Living Stream Ministry, Anaheim, California 1998, s. 50.

[33] Oswald Chambers, Psychologia biblijna, Lublin 1991, s. 27, 28.

[34] C.S. Lewis; Chrześcijaństwo po prostu, wyd. cyt. s. 174.

[35] Tamże, wyd. cyt. s. 212-213. Podobnie kwestię przejścia z porządku natury do porządku nadprzyrodzonego opisuje Claude Tresmontant: Wraz z człowiekiem całe stworzenie powraca do swojego Stwórcy. (...)Porządek fizyczny został spowodowany pulsowaniem życia, porządek psychiczny wyłonił się z biosfery, teraz , razem z człowiekiem, ściśle nadprzyrodzony porządek wzywa do spełnienia wszystkiego, co stworzone, do dokończenia całego stworzenia, które jest jego przeobrażeniem. ”Claude Tresmontant, Esej o myśli hebrajskiej, wyd. cyt. s. 131,

[36] C.S. Lewis; Chrześcijaństwo po prostu, wyd. cyt, s. 28.

[37] Biblia wielokrotnie pokazuje, że serce jest centrum, „radiatorem” życia fizycznego, pamięci, emocji, woli i ducha. ”Kiedy mówimy o sercu, w przenośni albo dosłownie, mamy na myśli najbardziej wewnętrzną część osoby.(...). W sensie fizycznym serce jest centrum ciała; w sensie uczuciowym serce jest centrum duszy; i w sensie duchowym serce jest centrum ducha. (...). Nauczanie biblijne różni się od naukowego tym, że czyni serce zarówno centrum duszy, jak i centrum ducha. Biblia (...) centrum myślenia umieszcza w sercu, a móg traktuje jako zwyczajny mechanizm, który serce wykorzystuje, aby wyrazić siebie .(...) Według Biblii serce stanowi centrum życia fizycznego, pamięci, potępienia i zbawienia, centrum działania Boga i działania szatana; centrum, z którego bierze początek wszelkie działanie i kształtujące ludzki mechanizm. (...) Serce jest na pierwszym miejscu, nie na drugim; są to antypody współczesnego życia intelektualnego. Zwykły intelektualizm prowadzi do bezduszności i obojętności, do stoicyzmu, braku poczucia rzeczywistości.” Oswald Chambers, Psychologia biblijna, wyd. cyt. s.64, 66.

[38] Lewis C.S.; Chrześcijaństwo po prostu, wyd. cyt. s. 191.

[39] Watchmann Nee; Duchowy człowiek, wyd. cyt., s. 63.