czwartek, 18 marca 2021

 

Elżbieta Stawnicka

Cd. Nowe narodzenie.. Człowiek naturalny a człowieka duchowy – zasadnicza różnica.


        Różnice, jakie zachodzą pomiędzy człowiekiem naturalnym (albo grzesznikiem, według terminologii biblijnej) a człowiekiem nowo narodzonym (zbawionym) przedstawiają dwa poniższe diagramy.

I diagram przedstawiający kondycje człowieka upadłego (naturalnego):





        Człowiek naturalny żyje na poziomie cielesnym [40], co w praktyce życia oznacza, iż funkcjonuje on tylko i wyłącznie w obszarze duszy, która dokonuje wyborów (za sprawą wolnej woli) wartości ze sfery moralnej, religijnej, poznawczej i hedonistycznej ( sfera pragnień i pożądliwości), ale w ostateczności mimo osiągnięć na poziomie duszy i działań wysoce szlachetnych i etycznie zacnych jest to droga w dół (ścieżka śmierci). Człowiek naturalny dysponuje bowiem tylko życiem bios, które kiedyś się skończy. Duchowo umarły, z duchem, który utracił żywotną więź z nadprzyrodzonym życiem Boga (zoe), oddzielony od Niego przez grzech człowiek naturalny nie dysponuje perspektywą wieczności. Owe spektrum utraty, które jest genetycznym dziedzictwem wyboru pierwotnego dokonanego przez naszych przodków, opisanego w Ks. Genesis jako wybór nieposłuszeństwa, zerwanie z drzewa poznania dobra i zła jest w zasadzie powielanym wyborem prymatu duszy, z jej świadomością i parciem do panowania poprzez rozum i poznanie. „Gdy człowiek zjadł z drzewa poznania dobra i zła, z pewnością jego duszewne życie rozwinęło się i zostało wyniesione na pierwsze miejsce. Gdy życie duszewne rozwija się i zostaje wyniesione na pierwsze miejsce, życie duchowe ulega stłumieniu, traci poznanie Boga i staje się jak martwe.(...) Duch umierając traci kontakt z Bogiem.(...) Dlatego więc, jeśli duch jest martwy, nie oznacza to, że ducha nie ma. Oznacza to jedynie, że duch stracił bliskie poznanie Boga i jest martwy dla Boga. Duchowa śmierć oznacza, że nie ma już społeczności z Bogiem”.(…) Od tamtej pory człowiek może mieć religię, moralność, wykształcenie, umiejętności, siłę oraz zdrowie umysłowe i fizyczne, a jednak dla Boga jest martwy.(...)Każdy człowiek na świecie ma nadal swojego ducha. Duch ten jednak zasłonięty jest grzechami i nie może mieć społeczności z Bogiem.” [41]

    Zgodnie z reprezentowanym przez Biblię stanowiskiem przybliżonym przez wielu jej badaczy, którzy posiedli duchowy wgląd w Słowo, w jego duchowy wymiar, nie można rozwijać duchowego życia, ani duchowej samoświadomości na poziomie umysłu, gdyż przynależy on do porządku duszy. Natomiast świadomość ducha ludzkiego pojawia się jako prosty efekt jego zaistnienia poprzez zrodzenie w wyniku wiary we wnętrzu człowieku, bo „któż z ludzi wie, kim jest człowiek, prócz ducha ludzkiego, który w nim jest?”(I List św. Pawła do Koryntian 2;11).

    Człowiek naturalny zatem żyje na poziomie rozumu zdominowanego przez wartości cielesne, zewnętrzne, albo, w najlepszym przypadku, wartości intelektualne, moralne czy religijne, ale jest to ciągle sfera duszy (psyche), gdy duch jest głęboko nieświadomy i pozbawiony ”zasilania” poprzez brak żywej relacji z żywym Bogiem, który jest prawdziwym źródłem.

II diagram obrazuje stan człowieka po nowym narodzeniu:




        Wypowiedź Claude Tresmontante'a znakomicie przybliża zrozumienie sfery duchowej, która wynosi człowieka do nowego wymiaru porządku nadprzyrodzonego, boskiego, do przeznaczenia „niebiańskiego”, przekraczającego porządek natury. „Duch człowieka, jego pneuma, to to, co jest w nim zdolne do spotkania z Duchem Bożym, to ta część w człowieku, dzięki której zamieszkiwanie Ducha Bożego nie jest wtargnięciem czegoś obcego, lecz przygotowane, pożądane, jak ambasada w obcym kraju .(...) Duch to nieustanne, substancjalne zaproszenie w człowieku do przeobrażenia, do przyobleczenia się w nadprzyrodzoność, co pozwoli stworzonemu człowiekowi uczestniczyć w niestworzonym życiu swego Stwórcy. Pneuma jest czymś nadprzyrodzonym, „arrhes”, jak powie święty Paweł, przez co przechodzimy do innego porządku, niż porządek natury. Cechą właściwą człowiekowi w ewolucji bytów żywych – przez którą właśnie radykalnie odróżnia się od porządku zwierzęcego – jest to p r z e j ś c i e z porządku natury do porządku nadprzyrodzonego, to ofiarowane mu uczestnictwo w życiu Stwórcy, którego duch jest zadatkiem. Istotą człowieka jest p r z e c h o d z e n i e i bycie w stanie radykalnej nierównowagi w stosunku do statusu czysto naturalnego.(...) Człowiek rzeczywiście nigdy nie był w stanie czystej natury. Jego naturą, by tak rzec, jest bycie łącznikiem stworzenia a Stwórcą. Pneuma jest w nim tym niematerialnym węzłem (wyróżnienie – E. S.), dzięki któremu zostaje on wyniesiony aż do osobowego życia Boga.(…) Jeżeli żyjemy tylko według egzystencji biologicznej, nie uczestnicząc w duchu, który nas zaprasza do do nowego przeznaczenia, umrzemy, jak wszystko, co jest biologiczne, nie zakorzeniwszy się w porządku niezniszczalnym: ei gar kata sarka dzete, mellete apotneskein („Jeżeli będziecie żyli według ciała, czeka was śmierć, Rz. 8,13). [42]

            Antropologia biblijna wyróżnia się spośród znanych w filozofii koncepcji człowieka właśnie tym, iż istotę człowieka umieszcza w sferze ducha, który przebywa w ciele, a wyraża się poprzez duszę. Jest poglądem trializmu (42 a) odnośnie człowieka, gdzie strukturę jego ukazuje się jako jedność trzech części składowych: ducha, duszy i ciała. Pokonuje wszelki dualizm duszy i ciała, tak mocno zakorzeniony w filozofii greckiej, a zadomowiony także w mentalności europejskiej. Według biblijnego punktu widzenia człowiek zdefiniowany jako dusza żyjąca (psychikos =s arkikos), człowiek naturalny to zaledwie początek i możliwość w drodze do stania się czymś więcej, kimś podobnym z natury do Boga. W duchu ludzkim, zrodzonym ponownie, „osadzony” jest zalążek Bożej natury, DNA Ducha Św., który jest czymś w rodzaju nasiona, lub płodu w łonie matki. W sprzyjających warunkach, gdy człowiek pielęgnuje życie duchowe - żywą relację z żywym Bogiem, doświadczy wzrostu Bożej natury w sobie, „aktualizacji” potencjału zawartego w ziarnie, gdyż „wiemy, że gdy się objawi (Jezus Chrystus), będziemy do niego podobni, gdyż ujrzymy go takim, jakim jest”(I List Jana 3,2). Główna linia napięcia i dramaturgii ludzkiego życia jest „opozycją między porządkiem natury i porządkiem nadprzyrodzonym, który jest objawiony.” [43]

        Ponowne zrodzenie ducha ludzkiego jako miejsca zamieszkania dla Boga-Ducha Świętego jest początkiem owej pneumatologicznej odysei, zasadzającej się na metamorfozie, która „sprawi, że byty biologiczne, jakimi jesteśmy, przejdą w stan doskonały i ostateczny. Przejście z jednego porządku w drugi nie może się dokonać bez tego przeobrażenia, które wskutek grzechu samo stało się uciążliwe i bolesne dla nas, jak narodziny. Ludzkość rodzi się do życia nadprzyrodzonego w bólach.” [44]

        Jeśli chcesz przejść ze śmierci do życia duchowego zrób to, co proponuje Słowo Boże: „Bo jeśli ustami wyznasz, że Panem jest Jezus, i uwierzysz w swym sercu, że Bóg wzbudził Go z martwych, będziesz zbawiony. Bo wiara płynąca z serca zapewnia sprawiedliwość, a jej wyznanie ustami zapewnia zbawienie. Pismo bowiem stwierdza: Ten, kto w Niego uwierzy nie będzie zawstydzony.(…) Dlatego zbawiony ( uratowany – E. S. ) będzie każdy, kto wezwie imienia Pana.” List do Rzym. 10, 9-13.

PRZYPISY:

[40] Watchmann Nee; Duchowy człowiek,, wyd. cyt. s.56-58.Według myślenia biblijnego ciało i dusza (psyche) przynależą do tego samego porządku naturalnego zwanego w wypowiedziach św. Pawła (np. W Liście do Rzym. 8,5) cielesnym. Jest ono opozycyjne względem porządku ducha.„(…) ci, którzy żyją według ciała, myślą o tym, co cielesne; ci zaś, którzy żyją według Ducha, o tym, co duchowe.(...).Dlatego zamysł ciała jest wrogi Bogu;List do Rzym.8,5, 7). Cieleśni [tu: psychiczni] i ducha nie mają” (psychikoi, pneuma me echontes, Juda 19). We wszystkich tych tekstach psychikos (psychiczny) jest dokładnie synonimem sarkikos (cielesny).(…) Znaczenie tego rozróżnienia – na porządek psychiczny i porządek duchowy – jest kapitalne. Jest ono kluczem chrześcijańskiej teologii nadprzyrodzoności. Będąc tożsamym z rozróżnieniem między tym, co cielesne, a tym, co duchowe, ma tę przewagę, że nie można go pomylić z platońskim dualizmem dusza – ciało.(… )Święty Augustyn rzeczywiście zauważa, że nie do pogodzenia jest dobrze mu znana opozycja ciała i duszy z ta nową opozycją między rzeczywistością psychologiczną a porządkiem ducha. ”Claude Tresmontant, Esej o myśli hebrajskiej, wyd. cyt. s. 137, 135.

[41] Tamże, s. 29,34.

[42] Claude Tresmontant, Esej o myśli hebrajskiej, wyd. cyt. s.131, 134.

(42 a) Werner Gitt, Człowiek – fascynująca istota, Niemcy 1993, s. 95-96.

[43] Tamże, s. 132.

[44] Tamże, s. 134.



czwartek, 4 marca 2021

 

CD. Nowe narodzenie. Jakie zmiany się dokonują w człowieku narodzonym z Ducha Bożego?




                            Różnica między naturalnym człowiekiem, a człowiekiem duchowym 

( zrodzonym z Boga w Chrystusie)  jest taka jak między zwykłym koniem a pegazem.


             Biblijna prawda o nowym narodzeniu wskazuje na kilka aspektów zmian fundamentalnych, jakie następują w człowieku, który przyjął zbawczą wiarę, przyjął osobiście Jezusa jako swojego osobistego Zbawiciela. Są one na tyle „rewolucyjne”, iż możemy śmiało stwierdzić, że stanowić mogą podstawę do wyróżnienia nowej antropologii człowieka odkupionego, na nowo narodzonego. Zaczyna on nowy rodzaj egzystencji na wyższym, duchowym poziomie. Oto niektóre z owych wyróżnionych zmian charakteryzujących człowieka na nowego narodzonego : 1. ożywienie od wewnątrz – sfera martwego dotąd ducha podłączona zostaje do ponad-naturalnego życia wiecznego pochodzącego od Boga; 2. diametralna zmiana struktury immanentnej człowieka- z bytu „dwuczęściowego”, psycho  - fizycznego stajemy się bytem trzyczęściowym, pneumo -psycho-somatycznym, z radykalną dominacją ducha, w którym panuje Duch Święty, a tym samym zostaje przywrócony dawny, jaki był na początku, porządek dominacji ducha nad duszą i ciałem 3. z istnień stworzonych przez Boga zostajemy ponownie zrodzeni do nowej godności bycia synami Boga Najwyższego, który staje się dla nich Ojcem, 4. przemienienie, proces transformacji – z grzesznika w świętego, którego zaczyna od wewnątrz przemieniać Święty Duch swoją ponadnaturalną mocą. Proces zmian nowego człowieka konstytuuje proces „uświęcania”, udoskonalania, kształtowania charakteru, który zaczyna się od momentu „nowego narodzenia” a rozciąga się na wieczność. Ci, którzy zostali ożywieni nowym rodzajem życia należą do nowej kategorii ludzi duchowych, przy czym duchowość trzeba rozwijać, by nie stała się bliska zaniku.

        Biblijna koncepcja upadku przybliża naturę bądź kondycję człowieka upadłego, który wskutek oddzielenia od Boga (przez grzech) na poziomie wewnętrznym umarł duchowo, został odłączony od bezpośredniej i życiodajnej komunikacji z żywym Bogiem. Analogią przybliżającą ów proces obumarcia ducha w grzeszniku może być zagaszenie światła we wnętrzu człowieka, oddzielenie od źródła zasilającego. Pojawia się pustka na miejscu po czymś, co było miejscem komunikacji się Boga z człowiekiem (ciemne puste, wygasłe miejsce). Wydaje się, że człowiek po upadku, utraciwszy życie Boże w sobie, ciągle przechowuje w głębiach nieświadomości pamięć o Bogu utraconym, o duchu mającym żywą z nim więź. Antropolodzy oraz filozofowie religii opisują tę pamięć jako potrzebę albo zmysł religijny [27]. Śmierć duchowa człowieka i aktywnie działający grzech nazwany niejednokrotnie prawem „grzechu i śmierci” sprawiły pogłębiającą się degenerację moralną, niekorzystne zmiany w obszarze jego psychiki oraz choroby i śmierć fizyczną. Proces upadku i obumarcia ducha rozpoczął zatem szereg niekorzystnych zmian w jego naturze, które sprawiły, że stała się ona zła, zepsuta, inklinująca w kierunku niezależności od Boga [28]. Definitywnie zamanifestował się śmiercią fizyczną, gdyż pierwotnie człowiek zaplanowany był do nieśmiertelności.

        Biblijna prawda o nowym narodzeniu, które Jezus uznał za sedno prawdziwego chrześcijańskiego życia, jako właściwego początku nowego, duchowego życia, wskazuje także na nieużyteczność wszelkich zabiegów zewnętrznych, także obrządków i czynności o charakterze religijnym, w kwestii koniecznej zmiany przejścia ze stanu grzechu i implikowanej przezeń śmierci duchowej do stanu życia na poziomie ducha. Znaczące jest, że Jezus przemówił do religijnego człowieka Nikodema, który reprezentował wzorcową, ponadprzeciętną (można by rzec) postawę oddania siebie Bogu i swojej religii, a w kwestii przestrzegania wszystkich zasad i wymogów był bez zarzutów. A jednak (a może dlatego) Jezus do Niego skierowuje swoje głębokie przesłanie o niewystarczalności zewnętrznej poprawności i pobożnego stylu życia, nawet gdy ona jest motywowana silnym przekonaniem, w kwestii zbawienia, gdyż ono dotyczy zmian we wnętrzu człowieka. Polega na odrodzeniu się ducha ludzkiego, gdyż on powołany został od początku do życia nad-przyrodzonego. W konfrontacji z Jezusem Nikodem zaczyna pojmować wszakże, iż cała szczera pobożność i uczynkowość nie jest warunkiem wystarczającym do zbawienia człowieka, że to nie jest ta droga. Starej, upadłej zarażonej śmiertelnie grzechem natury człowieka nie da się polepszyć, naprawić. Wszelkie tego typu ingerencje i próby przypominają lakierowanie czegoś, co rozkłada się od środka. Albowiem ani obrzezanie, ani nieobrzezanie nic nie znaczy, lecz nowe stworzenie. ( Gal.6; 15).Obrzezanie w Starym Testamencie było zewnętrznym wyrazem przymierza, jakie Bóg zawarł z Abrahamem polegającym na obcinaniu napletka noworodkom płci męskiej, osiem dni po narodzeniu. Kiedy św. Paweł jednoznacznie obnaża nieskuteczność tego typu rytuałów uderza w całą tradycję religii żydowskiej wykazując jej kompletną nieprzydatność i bezużyteczność w kwestii zbawienia opartego na nowym przymierzu.

        C. S. Lewis tłumaczy tę biblijną prawdę o ożywieniu duchowo martwych ludzi używając metafory o posągach, które zostają ożywione i stają się żywymi istotami. Podkreśla kluczową różnicę pomiędzy życiem stworzonym a życiem zrodzonym. W języku greckim występują trzy słowa na określenie życia:1. Bios odnosi się do życia fizycznego, naturalnego biologicznego życia odpowiedzialnego za fizjologię procesów somatycznych,2. Psyche - to rodzaj naturalnego życia duszy człowieka (W Starym Testamencie nefesz=życie duszy, w Nowym Testamencie psyche=życie duszy), 3. Zoe jest najwyższym rodzajem życia, jest to życie duchowe, wieczne, nadprzyrodzone.

        Kiedy Biblia mówi o nowych narodzinach używa terminu zoe, który wyraża nie stworzone, ale zrodzone życie wieczne. Niższy rodzaj życia bios ma swoje naturalne granice i kończy się fizyczną śmiercią, natomiast życie zoe nigdy się nie kończy, gdyż jest wieczne. Jak wyraził to C. S. Lewis: ”Życie biologiczne, które otrzymujemy za sprawą przyrody, życie trwale (jak wszystko inne w przyrodzie) zagrożone zepsuciem i rozpadem i podtrzymywane wyłącznie dzięki nieustannemu wsparciu przyrody w postaci powietrza, wody, żywności itd.(...). Z kolei życie duchowe, które istnieje w Bogu przez całą wieczność i stworzyło cały przyrodzony wszechświat – nazywam zoe. Bios cechuje oczywiście pewnego rodzaju nikłe, symboliczne podobieństwo do zoe – ale jest to najwyżej podobieństwo między fotografią a miejscem, które przedstawia, czy między posągiem a człowiekiem. Człowiek ożywiony biosem, który posiadłby zoe, doświadczyłby nie mniejszej przemiany niż posąg, który z rzeźbionego kamienia staje się prawdziwym człowiekiem. Otóż o nic innego nie chodzi w chrześcijaństwie. Ten świat jest wielkim warsztatem rzeźbiarskim. My jesteśmy posągami, a po warsztacie krąży wieść, że niektórzy z nas pewnego dnia ożyją.” [29]

        Opisany tutaj proces ożywiania ducha ludzkiego możemy ująć na dwóch poziomach: 1. ruch zstępujący, gdyż oto wspaniałomyślny Bóg zaszczepia nam swoje życie człowiekowi pokornemu, uniżonemu, który doszedł do miejsca kresu siebie, do miejsca skorzystania z łaski (Duch św. zaczyna przebywać w ludzkim wnętrzu i udzielać mu mocy oraz tryskającego życia wiecznego porównywanego do strumienia wody żywej [30]). Jezus udziela swojego życia uniżonym, gdyż wiara biorąca od Boga wymaga postawy przyjścia i przyjęcia (por. Ew. św. Jana 6;35). Jest to akt świadomej deklaracji braku, bankructwa. Bez odgórnej inicjatywy Boga, który staje się Ojcem rodzącym swoje potomstwo nie ma żadnej innej drogi bycia żywym dla Boga.

2. Ruch wstępujący, gdyż oto człowiek podłączony zostaje do rzeczywistości, która przekracza możliwości jego intelektualnego zrozumienia, do „oceanu” Boga żywego i zaczyna partycypować w czymś, co go w każdym aspekcie przekracza (staje się uczestnikiem boskiej natury). Wkracza na drogę „wzwyż” i zaczyna życie na poziomie trójosobowego życia, staje się częścią fascynującej opowieści, której głównym bohaterem jest Bóg i ci, którzy są doń podłączeni. Mieć udział w Jego życiu, które C. S. Lewis porównuje do wejścia w dramat, czy taniec trój osobowego życia, czy zaproszeniu do kosmicznej Opowieści [31] albo bycia wszczepionym jak latorośl w krzew winny (Ew. św. Jana 15;1-7), oto tylko z niektórych obrazów mających przybliżyć to, co wydarza się z człowiekiem prawdziwie, biblijnie wierzącym. ”W Biblii odrodzenie odnosi się do kroku, dzięki któremu człowiek wychodzi ze śmierci i wchodzi w życie. Odrodzenie to, tak jak fizyczne narodziny, następuje tylko jeden raz i ten raz w zupełności wystarcza.” [32] Oswald Chambers określił tę nową jakość w człowieku „nowo narodzonym” „inwazją”. ”Ilustracja krzewu winnego i latorośli, której nasz Pan użył w 15 rozdziale Ewangelii Jana, jest najodpowiedniejsza gdyż wskazuje ona, że każda cząstka życia tej latorośli, która przynosi owoc, jest rezultatem „inwazji” z podtrzymującego ją krzewu.(…) Nasze życie czerpiemy z Jezusa, naszego Pana, i to nie tylko jeśli chodzi o punkt początkowy i motywację tego życia, lecz również o nasze rzeczywiste myślenie, przeżywanie i działanie. To właśnie ma na myśli Paweł, kiedy mówi o „nowym człowieku w Chrystusie Jezusie.” [33]

        C. S. Lewis próbuje rozjaśnić biblijną prawdę o doświadczeniu nowego narodzenia w rozdziale pt. Dobre zarażenie, w którym ukazuje ów akt rodzenia wyższego życia (zoe) we wnętrzu (duchu) człowieka na podobieństwo zarażenia, kiedy zbliżamy się w postawie zaufania do Boga, jako źródła życia. Opisuje to bardzo sugestywnie: ”Ale jak ma się z Bogiem zjednoczyć? Jak możemy zostać przyjęci do tego trójosobowego życia?(...) Nie jesteśmy zrodzeni przez Boga, zostaliśmy bowiem przez Niego stworzeni – w naszym naturalnym stanie nie jesteśmy synami Boga, a tylko (można powiedzieć) posągami (podkreślenie moje – E. S.-Z.). Nie posiadamy zoe, czyli duchowego życia, a jedynie bios, życie biologiczne, które niebawem ulegnie zepsuciu i umrze. Otóż chrześcijaństwo ma następującą propozycję: jeśli pozwolimy Bogu działać, możemy wziąć udział w życiu Chrystusa – a wtedy będziemy z Nim dzielić życie, które zostało zrodzone, a nie stworzone, życie, które istnieje od zawsze i na zawsze. Chrystus jest Synem Bożym. Otrzymując udział w Jego życiu, również staniemy się synami Bożymi. Będziemy kochali Ojca jak On, i przystąpi do nas Duch Święty. Chrystus przyszedł na świat i stał się człowiekiem, aby przynieść innym ludziom, życie podobne do własnego – poprzez to, co nazywam „dobrym zarażaniem”.[34]

        Uchwycenie różnicy między stworzeniem a zrodzeniem pozwoli zrozumieć istotę realnego chrześcijaństwa jako diametralnie nowego życia duchowego, na które człowiek zostaje wprowadzony, gdy sam Bóg ingeruje i udziela swojego wiecznego życia w odpowiedzi na jego postawę wiary. Ludzie jako istoty stworzone przez Boga-Stwórcę są dysponentami życia stworzonego (naturalnego), natomiast ludzie, którzy przeszli przez nowe narodzenie, przechowują w swoim ciele, coś znacznie przewyższającego ten pierwotny rodzaj życia, mianowicie wieczne, zrodzone życie duchowe, udzielone z „góry” przez Boga za darmo (z łaski) dla tych, którzy są na tyle pokorni, że zechcą je przyjąć jako dar.

        Kolejnym następstwem nowych narodzin jest stawanie się synami Boga żywego. Chociaż idea ojcostwa jest od wieków obecna w chrześcijaństwie to potocznie pojmuje się ją jako opiekę, opatrzność Bożą sprawowaną nad ludźmi przez dobrego Boga-Ojca. Istotą wszakże ojcostwa jest przekazywanie życia, DNA, a dopiero potem opieka nad zrodzonym potomstwem. Człowiek jako byt stworzony na obraz Stwórcy wykazuje podobieństwo do Boga, które podnosi go do pozycji korony stworzenia, natomiast posiada życie stworzone, (bios i psyche). Prawnymi dziećmi Boga nie są automatycznie wszyscy stworzeni ludzie, lecz jedynie i wyłącznie ci, którzy na podstawie osobistej wiary otwierającej serce na Bożego Syna=Słowo „narodzili się nie z krwi ani z cielesnej woli, ani z woli mężczyzny, lecz z Boga.” (Ew. św. Jana 1;13). Zrodzenie zatem kogoś oznacza przekazanie mu swojego życia. W przypadku nowego narodzenia Bóg przekazuje swoje nadprzyrodzone, duchowe życie (zoe) człowiekowi, który posiadał dotąd jedynie naturalne życie na poziomie ciała i duszy. W porównaniu do dwóch niższych form życia tylko życie Boga przekazywane do wnętrza człowieka i wzbudzające w nim nowa jakość ducha nazywane jest prawdziwym życiem. Dlatego Jezus formułował sprawę nowych narodzin w formie imperatywu, gdyż supremacja życia zoe nad życiem naturalnym stanowi przepaść dwóch typów egzystencji, z których jedna wyznaczała człowiekowi kres czasowy życia, druga zaś już w wymiar czasowości wprowadzała wieczność. Ta zmiana przychodzi z zewnątrz, od transcendentnego Boga, który niejako w świat przyrody wprowadza element spoza natury.

        Przemiana jaka dokonuje się w ludziach, którzy przez wiarę i uniżenie przyjęli Jezusa Chrystusa i Jego życie dotyka samych podstaw ludzkiej tożsamości i jest niezwykłym przejściem od człowieka naturalnego w ponadnaturalnego, z Bożego stworzenia w Bożego syna. To by wyjaśniało wielokrotnie powtarzane określenie w Biblii, że Jezus jest pierworodnym pośród braci (por. List do Hebrajczyków 2;10-14).

        C. S. Lewis wyraża tę myśl bardzo klarownie: „Nazwałem Chrystusa „pierwszym przypadkiem” nowego człowieka. Ale oczywiście jest On czymś znacznie więcej. Nie tylko nowym człowiekiem, pojedynczym egzemplarzem nowego gatunku, ale pierwszym i najważniejszym nowym człowiekiem. On jest źródłem, sercem i życiem wszystkich nowych ludzi. Dobrowolnie przyszedł na stworzony świat, przynosząc ze sobą zoe, nowe życie (oczywiście nowe dla nas – w Nim samym zoe istniało przed wszystkimi wiekami). Swój dar przekazuje nie przez dziedziczenie, ale to, co nazwałem „dobrym zarażaniem”. Dar ten można otrzymać wyłącznie przez osobisty kontakt z Nim. Inni ludzie stają się „nowi” poprzez fakt, że żyją „w Nim”.(…) Wiek za wiekiem, Bóg, doprowadził przyrodę do wydania istot, które mogą (jeśli zechcą) zostać wyjęte z ram przyrody i stać się „bogami”. Czy pozwolą się wyjąć ze swoich ram?”.[35]

        Jest to zmiana odśrodkowa i z reguły niepozorna, bez zjawiskowych manifestacji, gdyż zaczyna się we wnętrzu osoby, w jego najgłębszej i ukrytej warstwie wzbudzonego ducha ludzkiego, gdyż „to, co się z Ducha narodziło jest duchem” (J.3;6). Od tej chwili Duch Święty zamieszkuje na stałe ludzkiego ducha. To jest drugi rodzaj wcielenia. Bóg - Duch Święty wciela się tym razem w ciała zwykłych ludzi, by w ten sposób wywierać duchowy, zbawienny wpływ na zdegenerowany „zepsuciem grzechu” świat. W tym sensie należałoby rozumieć co to znaczy, że Kościół jest ciałem, którego głową jest Jezus Chrystus.( por. List do Kolosan 1,18)

        Metamorfoza, jakiej podlegają ludzie duchowi polega nie na samorealizacji, lecz na „chrystuso - realizacji”, która przejawia się najprościej mówiąc, w realnym utożsamieniu się ze śmiercią dla starych, niszczących nawyków (gdyż Jezus Chrystus utożsamił się z grzechem), a przyjęciem wiary samego Jezusa. Apostoł Paweł wyraził to bardzo dobitnie w Liście do Galatów 2;20: ”Teraz już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus. Choć nadal prowadzę życie w ciele, jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego, który umiłował mnie i samego siebie wydał za mnie.” W tym niezwykłym procesie, w którym nastąpiła fundamentalna zmiana z grzesznika w świętego ów święty ponosi odpowiedzialność, by nowe sposoby przemienionego postępowania wyprowadzać z ducha i manifestować je w życiu, w realnym postępowaniu. „Każdy szczegół naszego fizycznego życia ma być pod całkowitym panowaniem tego nowego usposobienia, które Bóg wszczepił w nas poprzez utożsamienie się z Jezusem Chrystusem.” [36]

        Fakt nowych narodzin staje się jedynym kryterium rozróżnienia żywego chrześcijanina od nominalnego. Wyznacza ostrą linię demarkacyjną duchowego, realnego chrześcijaństwa, które nie przebiega wzdłuż konfesyjnych wyznań chrześcijańskich, ale zawsze stanowiło utajnioną mniejszość w obrębie różnych kościołów chrześcijańskich, albo po prostu poza nimi. ”Wszakże fundament Boży stoi niewzruszony, a ma tę pieczęć na sobie: Zna Pan tych, którzy są jego.”(II Tym.2;19).

        Biblia ucina wszelkie spory pomiędzy kościołami chrześcijańskimi, czy to będzie wyznanie rzymsko-katolickie, czy protestanckie, czy prawosławne, czy inne, roszczące sobie monopol na prawdę, jednym stwierdzeniem, iż żadne zewnętrzne formy, obrządki, liturgie, przejawy pobożności i religijności niewiele pomogą człowiekowi w byciu synem. Jest to bowiem kwestia tożsamości, duchowej przynależności do Króla królów a nie zachowań. ”Bo w Jezusie Chrystusie ani obrzezanie, ani nieobrzezanie nic nie znaczy, lecz wiara, która jest czynna w miłości.” (Gal.5;6). Tak jak kura nie może stać się orłem, tak człowiek nie może stać się dzieckiem Boga tylko dlatego, że wypełnia poprawne czynności kojarzone tradycyjnie z chrześcijaństwem.

        Alternatywa jest prosta, albo człowiek jest na nowo zrodzony i ma w sobie życie wieczne (zoe), ma zarodek ducha zrodzonego przez Boga, albo jest duchowo martwy, bez życia nadprzyrodzonego, żyjący na poziomie nieodrodzonej duszy (psyche). To są dwie różne drogi, jedna, tradycyjnych religii, które wydoskonaliły się w „formach” religijności oraz druga, „wąska ścieżka życia” bazująca na osobistej zbawczej wierze w Syna Bożego, i z Niego czerpiąca siły. Tylko ta ostatnia prowadzi do celu, do nieba, domu Ojca.

        Wąska ścieżka życia bywa niekiedy poprzedzona etapem typowo zewnętrznych form i starań religijnych (jak w przypadku Nikodema), które okazują wszakże swą bezradność aż do momentu wejścia w głębię, w sferę wewnętrzną, w obszar serca, które jak twierdzi Biblia „jest źródłem życia” (Przyp. Salomona 4;23). [37] Dlatego też proponuję rozróżnić religię od wiary. Jedna dotyczy zewnętrznych zachowań i ludzkich starań (nawet jeżeli jest to staranie wypełniania Dekalogu), drugie oznacza opcję łaski, dzięki której człowiek staje się duchową istotą, zaczyna poznawać Boga intymnie, w osobistej, zażyłej, rozwijającej się żywej relacji (to zaczyna się z chwilą nowych narodzin).

        Z wielkim zrozumieniem tę różnicę pomiędzy zewnętrznym a wewnętrznym chrześcijaństwem przedstawia C. S. Lewis obnażając fałszywe wyobrażenia o chrześcijaństwie jako religii, która pozwala człowiekowi poprawiać się moralnie, tj. stawać się dobrym. Opisuje stereotyp tzw. życia chrześcijańskiego, które jest dialektyką usiłowań stawania się dobrym, a czynienia zła (grzechu) czyli błędnego koła chrześcijaństwa o własnych siłach (religii), z wyobrażeniami Boga, „przybierający pozór pobożności, podczas gdy życie ich jest zaprzeczeniem mocy”(II List św. Pawła do Tymoteusza 3;4). ”Przez „bycie dobrym” rozumiemy uleganie tym wymogom (związanych z moralnością, przyzwoitością, itp.- E. S.). Pewne rzeczy, których pragnęła zwykła osobowość, okazują się (jak to mówimy) „złe” czy też „niewłaściwe” - cóż, z tych musimy zrezygnować. Inne rzeczy, których nasza osobowość czynić nie chce, okazują się ) jak to mówimy) „dobre” czy też „właściwe”- cóż, te musimy czynić. (...) Przypominamy właściwie uczciwego płatnika podatków, który płaci, jak należy, licząc, że zostanie mu dosyć „na życie”. Myślimy tak dlatego, że za punkt wyjścia stale przyjmujemy przyrodzoną osobowość. Dopóki tak myślimy, wynik będzie do przewidzenia. Albo damy sobie spokój z „dobrem”, albo się naprawdę unieszczęśliwimy. Nie ma co sobie robić złudzeń – jeśli naprawdę spróbujesz spełnić wszystkie wymagania postawione przyrodzonej osobowości, nie zostanie ci „na życie”. Im bardziej będziesz słuchał sumienia, tym wyższe będzie stawiało żądania. Tymczasem przyrodzona strona osobowości, na każdym kroku głodzona, ograniczona i szarpana, stanie się coraz bardziej podrażniona. W końcu albo zrezygnujesz z dążenia ku dobru, albo staniesz się jedną z tych osób, które – jak to ujmują - „żyją dla innych”, choć wiodą życie malkontenckie i gderliwe, wiecznie zastanawiając się, dlaczego inni tego bardziej nie zauważają, i wiecznie robiąc z siebie męczenników.” [38]

        „Odrodzenie jest minimalną podstawa duchowego życia. Całe późniejsze duchowe budowanie opiera się na odrodzeniu jako fundamencie. Bez odrodzenia człowiek nie ma w ogóle duchowego życia.” [39]

PRZYPISY:

[27]  Por. Paul J. Johnson pisał o tej religijnej potrzebie wkodowanej w naturę człowieka, następująco: ”Bóg umieścił w nas szczególną przestrzeń – przestrzeń mającą Jego kształt. Nic nie może wypełnić tej przestrzeni, tylko sam Bóg. Można w niej umieścić pieniądze, dom, majątek, władzę, sławę czy cokolwiek innego – nic z tego nie będzie pasować. Tylko Bóg może ją wypełnić i zaspokoić. ”Cytuję za: Josh McDowell; Przewodnik apologetyczny, „Vocatio”, Warszawa 2002, s.315-316.

[28] Już sama niezależność od Boga jest wyrazem buntu i funkcjonowaniem w postawie rebelii, którą we wszechświecie zainaugurował Lucyfer. (jeden z trzech archaniołów). Chociażby w tym jednym aspekcie każdy człowiek jako grzesznik wykazuje podobieństwo do osobowego zła, które Biblia nazywa diabłem, upadłym aniołem, szatanem, itp. Biblia niejednokrotnie wspomina ów fakt kosmologiczny. Por. Derek Prince, Lucyfer rzuca wyzwanie Bogu, Instytut Dereka Prince'a, Lublin

[29] C. S. Lewis, Chrześcijaństwo po prostu, wyd. cyt. s. 157-158.

[30] Por. Rozmowa Jezusa z Samarytanką, w której Jezus mówi o wodzie żywej, „wytryskającej ku żywotowi wiecznemu”, której On może jej udzielić.(Ew. św. Jana 4;14). W innym miejscu tej sam Ewangelii Jezus proklamuje :”Jeśli kto, pragnie, niech przyjdzie do mnie i pije. Kto wierzy we mnie, jak powiada Pismo, z wnętrza jego popłyną rzeki wody żywej (podkreślenie moje- E.S.-Z.). A to mówił o Duchu, którego mieli otrzymać ci, którzy w niego uwierzyli; albowiem Duch Święty nie był jeszcze dany, gdyż Jezus nie był jeszcze uwielbiony”.(Ew. św. Jana 7,37-39.)

[31] Zaczerpnęłam to określenie z: John Eldredge; Pełnia serca, przeł. Justyna Grzegorczyk, W drodze, Poznań 2005.

[32] Watchmann Nee; Duchowy człowiek, Duchowy człowiek, Living Stream Ministry, Anaheim, California 1998, s. 50.

[33] Oswald Chambers, Psychologia biblijna, Lublin 1991, s. 27, 28.

[34] C.S. Lewis; Chrześcijaństwo po prostu, wyd. cyt. s. 174.

[35] Tamże, wyd. cyt. s. 212-213. Podobnie kwestię przejścia z porządku natury do porządku nadprzyrodzonego opisuje Claude Tresmontant: Wraz z człowiekiem całe stworzenie powraca do swojego Stwórcy. (...)Porządek fizyczny został spowodowany pulsowaniem życia, porządek psychiczny wyłonił się z biosfery, teraz , razem z człowiekiem, ściśle nadprzyrodzony porządek wzywa do spełnienia wszystkiego, co stworzone, do dokończenia całego stworzenia, które jest jego przeobrażeniem. ”Claude Tresmontant, Esej o myśli hebrajskiej, wyd. cyt. s. 131,

[36] C.S. Lewis; Chrześcijaństwo po prostu, wyd. cyt, s. 28.

[37] Biblia wielokrotnie pokazuje, że serce jest centrum, „radiatorem” życia fizycznego, pamięci, emocji, woli i ducha. ”Kiedy mówimy o sercu, w przenośni albo dosłownie, mamy na myśli najbardziej wewnętrzną część osoby.(...). W sensie fizycznym serce jest centrum ciała; w sensie uczuciowym serce jest centrum duszy; i w sensie duchowym serce jest centrum ducha. (...). Nauczanie biblijne różni się od naukowego tym, że czyni serce zarówno centrum duszy, jak i centrum ducha. Biblia (...) centrum myślenia umieszcza w sercu, a móg traktuje jako zwyczajny mechanizm, który serce wykorzystuje, aby wyrazić siebie .(...) Według Biblii serce stanowi centrum życia fizycznego, pamięci, potępienia i zbawienia, centrum działania Boga i działania szatana; centrum, z którego bierze początek wszelkie działanie i kształtujące ludzki mechanizm. (...) Serce jest na pierwszym miejscu, nie na drugim; są to antypody współczesnego życia intelektualnego. Zwykły intelektualizm prowadzi do bezduszności i obojętności, do stoicyzmu, braku poczucia rzeczywistości.” Oswald Chambers, Psychologia biblijna, wyd. cyt. s.64, 66.

[38] Lewis C.S.; Chrześcijaństwo po prostu, wyd. cyt. s. 191.

[39] Watchmann Nee; Duchowy człowiek, wyd. cyt., s. 63.

wtorek, 23 lutego 2021

 

CD. Nowe narodzenie. Opamiętanie się i wiara zbawcza.



         W jaki sposób człowiek upadły może zatem zmienić praktycznie swoją sytuację? Biblia wskazuje na dwa znaczące momenty, które składają się na proces nawrócenia, a mianowicie upamiętanie i wiara w Jezusa Chrystusa. Dopiero zaistnienie owych dwóch wydarzeń składa się na fenomen nowego, ponownego narodzenia jako totalnego zwrotu gwarantującego wewnętrzną przemianę ze stanu duchowej śmierci w prawdziwe życie na poziomie ducha ożywionego Duchem Bożym. W tym sensie każde prawdziwe nawrócenie zawiera te dwa składniki, z czego pokuta jako „odwrócenie się od czegoś poprzedza wiarę jako „zwrócenie się ku czemuś”. Wielokrotnie w Biblii podkreślany jest ten właśnie porządek prowadzący do chrześcijańskiego życia: Upamiętajcie się i uwierzcie ewangelii (np. Ewangelia Marka 1;15).

     Religijność wypaczyła biblijne znaczenie pokuty sprowadzając je do wymiaru emocjonalnego cierpiętnictwa, żałowania za coś, wyrzutów sumienia [15] bądź określonych praktyk religijnych, głównie pokutniczo – naprawczych (typu odmówienie cząstki różańca plus zmówienie litanii do Serca Pana Jezusa). To tak nie działa. To nie jest biblijny sposób nawrócenia.

    Analiza tekstu greckiego wskazuje na jedno konkretne znaczenie tego czasownika „metanoei” oznaczającego zmianę zdania, postanowienia.” Jeśli zajrzymy do Starego Testamentu , zobaczymy, że słowo, które najczęściej tłumaczymy jako „upamiętać się”(...), dosłownie oznacza „odwrócić się”, „zawrócić”. Harmonizuje doskonale z upamiętaniem objawionym w Nowym Testamencie. To nowotestamentowe słowo oznacza wewnętrzną decyzje, zmianę postanowienia, zdania.(...).Tak więc Nowy Testament akcentuje wewnętrzny charakter nawrócenia, zaś Stary Testament – zewnętrzny wyraz wewnętrznej przemiany. Zestawiając je razem, otrzymujemy pełny obraz upamiętania (nawrócenia, pokuty); wewnętrzna decyzja wywołuje zewnętrzne odwrócenie i podążenie w zupełnie nowym kierunku.” [16] Tę samą myśl wyraża także wielki ewangelista współczesny, który oglądał miliony ludzi, którzy odpowiadali nawróceniem w wyniku głoszonej przez niego Ewangelii. „ Tak więc pokuta jest pierwszym i absolutnie niezbędnym czynnikiem nowego narodzenia. Polega ona na rozpoznaniu, że jesteśmy wobec Boga grzesznikami, którym nie dostaje Jego chwały; po drugie, pokuta wymaga szczerego smutku z powodu grzechu; i po trzecie pokutę znamionuje chęć odwrócenia się od grzechu”[17]

        W kwestii wiary nazbierało się wiele teologicznych i terminologicznych nieporozumień. Używa się tego terminu intuicyjnie w znaczeniu aktów zaufania, które człowiek dokonuje codziennie w stosunku do rzeczy i ludzi, bez naukowego ich badania. W tej części przybliżymy znaczenie pojęcia wiara w sensie wiara zbawiająca człowieka, ożywiająca jego ducha, a więc tego rodzaju wiary pierwotnej, fundamentalnej, stanowiącej początek chrześcijańskiego, duchowego życia. Skupimy się na dwóch aspektach biblijnego znaczenia wiary: 1. Jako efektu słuchania i zaakceptowania Słowa jako prawdy; 2. Jako postawy zaufania osobie, która wypowiedziała Słowo, jest jego Autorem.

        W 1 rozdziale Ewangelii św. Jana, Jezus przedstawiony jest jako Słowo, które zostało wcielone i pojawiło się na ziemi w osobie człowieka Jezusa Chrystusa, syna Józefa i Marii mieszkających w Nazarecie. Ów wcielony Bóg, który jest stworzycielem świata ( Ew. Jana 1;10 ) zaszczyca ludzkość swoją ucieleśnioną obecnością. Staje się Emmanuel, Bóg z nami. Mimo, iż czyni niezwykłe rzeczy i wprost mówi o tym kim jest, niewielu jest takich, którzy dają wiarę Jego Słowu i w ten sposób rozpoznają Go i przyjmują jako zapowiedzianego przez proroków Mesjasza. Ale tylko ta kategoria ludzi, która przyjmuje Słowo-Boga, która wierzy Słowu zostaje uznana za dzieci Boga żywego. „Tym zaś, którzy go przyjęli, dał prawo stać się dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię jego. Którzy narodzili się, nie z krwi ani z cielesnej woli, ani z woli mężczyzny, lecz z Boga.”(Ew. Jana 1;12-13.).” Gdy zechciał, zrodził nas przez SŁOWO prawdy, abyśmy byli niejako pierwszym zarodkiem jego stworzeń.” (List Jakuba 1;18).

        Słowo więc połączone z przyzwalającą wiarą człowieka w głębi jego serca daje efekt zrodzenia nowego, nadprzyrodzonego życia Boga żywego w jego wnętrzu. Proces udzielania życia z góry, życia duchowego pochodzącego wprost od Boga, dającego początek nowemu nadprzyrodzonemu życiu wewnątrz martwego dotąd ducha ludzkiego przypomina „fizjologię” fizycznego poczęcia człowieka. Nasieniem jest bowiem Słowo Boże, które „zapładnia” ludzkie serce. Ono staje się w tej analogii czymś w rodzaju podłoża, gleby. Biblia niejednokrotnie używa określenia „gleby” jako serca, a „nasienia” w stosunku do Słowa Bożego: „Jako odrodzeni nie z nasienia skazitelnego, ale nieskazitelnego, przez Słowo Boże, które żyje i trwa.”(I List Piotra 1;23). „Jest zasadą zarówno w naturze, jak i w Piśmie Świętym, że rodzaj nasienia determinuje życie rodzące się z niego. Pszenica wyrasta z ziarna pszenicy, jęczmień wyrasta z ziarna jęczmienia, pomarańcza wyrasta z nasienia pomarańczy. Analogiczny proces zachodzi w przypadku powtórnych narodzin. Nasieniem jest boskie, nieskazitelne, wieczne Słowo Boga. Życie, które rodzi się z tego nasienia przyjętego dzięki wierze do serca człowieka, upodabnia się do niego. Tak naprawdę, to życie samego Boga wchodzi do ludzkiej duszy za pośrednictwem Jego Słowa.” [18]

        Jakim sposobem odbywa się zaszczepianie Słowa w sercu człowieka? Jest to właściwie pytanie o genealogię wiary. W Liście do Rzymian 10;17 odkrywamy proste wyjaśnienie tej kwestii: Wiara tedy jest ze słuchania, a słuchanie przez Słowo Chrystusowe. Wiara jest zatem reakcją człowieka, który zaangażował się w słuchanie Słowa Bożego. Nie od razu musi być to reakcja pozytywna. W każdym bądź razie słuchanie Słowa Bożego uruchamia w duszy człowieka proces trwający w czasie, kiedy to Słowo Boże pobudza w niej różnorakie władze (sumienie, intelekt, uczucia, wolę), które w efekcie wywołują określony typ reakcji. W wypadku głębokiej akceptacji Słowa Ewangelii powstaje wiara zbawiająca człowieka. „Biblijną wiarę można zdefiniować jako wiarę w to, że Bóg przekazał nam prawdę w swym Słowie, oraz że uczyni to, co obiecał nam w swoim Słowie.” [19]

    Ten Boży sposób ożywiania ducha ludzkiego przez wiarę w Słowo Boga jest uniwersalny i niezmienny. Wystarczy uwierzyć w sercu i wyznać przed ludźmi swoją wiarę w Jezusa jako swojego Pana i Zbawiciela, który uratował nas od śmierci wiecznej dając w darze życie wieczne: „że jeśli wyznasz swoimi ustami, że Jezus jest Panem i uwierzysz w sercu swoim, że Bóg wzbudził go z martwych, zbawiony będziesz.” (List do Rzymian 10;9).

     Ukazuje nadprzyrodzoną ingerencję Boga polegającą na udzieleniu nowego życia w miejsce duchowej śmierci, zaszczepieniu swojego boskiego DNA dla tych, którzy zechcą przyjąć owo wyższe, wieczne życie. Przyjęte Słowo Boże uznane przez człowieka, który wyraża swoje fiat, udzielając mu swojej głębszej akceptacji, tak różnej od logicznej zgody na prawdziwość tezy, sprawia, że w przedziwny sposób Słowo Boże przechodzi z wymiaru logos w rhema. [20] Można by, co prawda, twierdzić, że łatwiej było przyjąć Słowo wcielone, Jezusa, który chodził i czynił wielkie znaki i cuda niż teraz, kiedy jest głoszona Ewangelia, czyli dobra nowina, a Jezusa nie ma na ziemi w formie cielesnej. Nie jest to prawda, gdyż kiedy Jezus spotykał się z ludźmi chodząc po ziemi, ich reakcja była taka sama jak współcześnie wobec tych, którzy głoszą Ewangelię o Królestwie – jedni słuchają, są poruszeni do głębi i nawracają się i wierzą, inni odwracają się, lekceważą i odchodzą.

        Problem nie rozbija się o fakty dotyczące osoby Jezusa Chrystusa, lecz o ludzkie serca, które nie przyjmują Słowa, a tym samym odrzucają Tego, który jest Słowem [21]. W tym sensie chociaż konteksty historyczne i sytuacyjne uległy diametralnej zmianie w stosunku do czasów współczesnych historycznemu Jezusowi, to problem przyjęcia Go przez wiarę jest ciągle taki sam. [22]

        Oto dlaczego wiara jest w pewnym sensie czymś ponadracjonalnym, albo przed-racjonalnym wymagającym przyjęcia a priori, bez wcześniej przedstawionych dowodów. Jest cnotą teologalną [23] przynależną do porządku poznania nadprzyrodzonego. Posiłkuje się nie logiką dowodzenia, lecz logiką zaufania. Nie ma w tym akcie żadnej sprzeczności ze zdrowym rozsądkiem. Wręcz przeciwnie jest wyrazem najwyższego rozsądku, jaki człowiek może wykazać, gdy tylko uświadomi sobie swoje tragiczne, godne pożałowania położenie i możliwość jego zmiany. Polemika i dyskusja z kimś, kto rzuca koło, gdy się topimy byłaby właśnie postawą urągającą nie tylko zdrowemu rozsądkowi, lecz wyrazem szaleństwa i bezmiernej głupoty. Wielu myślicieli, szczególnie o proweniencji personalistycznej, zerwało z nowożytnym modelem racjonalności, bazującej na scjentystycznej afirmacji rozumu dyskursywnego. Na gruncie koncepcji osoby podkreśla się zawodność rozumu w dziedzinie dochodzenia do prawdy religijnej czy moralnej. „Religia jest przede wszystkim rzeczywistością do przeżycia, a nie zbiorem idei do przemyślenia. Trzeba raczej siebie wykorzystać w pełni jako całość emocjonalno-wolitywno-intelektualną - aniżeli z siebie rezygnować i o sobie powątpiewać.” [24]

        Podobnie, C. S. Lewis tłumaczy fenomen wiary niewzruszonej odwołując się do „porządku” zaufania, która w przypadku wielu sytuacji życiowych jest stosowana przez naukowców i ludzi poddanych w swej pracy „zasadzie dowodzenia Clifforda”. A sprawa zbawienia jest kwestią kluczową dla naszego życia, gdyż według Biblii jest faktem dotyczącym sfery duchowej, która istnieje obiektywnie. ”Jeśli ludzkie życie znajduje się w rękach dobrego Boga, którego wiedza o naszych prawdziwych potrzebach i sposobach ich zaspakajania daleko bardziej przewyższa naszą, wówczas musimy a priori przyjąć, że Jego działania zawsze będą się nam jawiły jako dalekie od dobrych i mądrych, i że wyrazem największej mądrości z naszej strony będzie złożenie naszej ufności w Nim, mimo tego wszystkiego (...).Wierzyć, że Bóg – a przynajmniej ten Bóg – istnieje oznacza, że ja jako osoba stoję teraz w obecności osobowego Boga. To, co jeszcze przed chwilą było różnicą poglądów, teraz staje się różnicą twojej osobistej postawy wobec Jego osoby. Nie masz już dłużej do czynienia z argumentem, który domaga się twej zgody, lecz z Osobą, która domaga się twojej ufności. (...). I to, co do tej pory było jedynie różnicą zdań, przeradza się w odmienną postawę jednej osoby względem drugiej. Credere Deum esse przeradza się w Credere in Deum, zaś pod słowem Deum kryje się ten Bóg, który coraz lepiej znany jest jako Pan.” [25]

        Lewis próbuje przybliżyć rozumienie wiary w sensie wyższym, a więc wykroczyć poza tradycyjne uznanie faktu istnienia Boga, ażeby ukazać ową postawę prawdziwego nawrócenia, kiedy człowiek staje przed Bogiem z pustymi rękoma, jako świadomy grzesznik, który doszedł do kresu własnych możliwości, zrezygnował z własnej formy usprawiedliwiania się poprzez wykazywanie się dobro-czynną działalnością i przyszedł do Niego w akcie poddania Mu siebie, w akcie zawierzenia. Taki akt wymaga pokory i uniżenia.

        Twierdzi on, że „kwestia wiary w tym znaczeniu powstaje wtedy, kiedy człowiek już zrobił wszystko, co w jego mocy, aby praktykować cnoty chrześcijańskie i przekonał się, że upada – a także stwierdził, że choćby mu się nawet powiodło, to i tak oddawałby tylko Bogu coś, co już do Niego należy. Inaczej mówiąc, odkrywa własne bankructwo. Powtarzam: Bogu niezupełnie chodzi o nasze uczynki. Chodzi Mu o to, abyśmy byli istotami określonego rodzaju – takimi, jakimi nas zamierzył, istotami pozostającymi z Nim w pewnej relacji. (...) Trudność polega na tym, żeby zrozumieć, że wszystko, co możemy zrobić i co już zrobiliśmy, jest niczym – nam natomiast odpowiadałaby najbardziej taka sytuacja, w której Bóg zaliczałby nam nasze dobre cechy, a złe ignorował. A nadto, może tu w pewnym sensie być przydatne stwierdzenie, że pokusy nie da się pokonać, dopóki usiłujemy ją pokonać – może to się udać dopiero wówczas, gdy się poddamy (podkreślenie moje – E. S.). Jednak nie zdołasz się „poddać” we właściwy sposób i z właściwego powodu, dopóki nie dasz z siebie wszystkiego. Przy czym (w jeszcze innym sensie), oddanie wszystkiego Chrystusowi nie oznacza wcale, że przestajesz podejmować starania. Zaufać Mu, to oczywiście starać się robić wszystko to, co On każe. Nie ma co twierdzić, że komuś ufasz, jeśli nie skorzystałbyś z jego rad. Zatem jeśli naprawdę oddałeś się Chrystusowi, wynika z tego, ze starasz się być Mu posłuszny. Ale starasz się już na nowy sposób, bardziej wolny od zmartwień. Starasz się nie po to, aby osiągnąć zbawienie, ale dlatego, że On już zaczął cię zbawiać. Nie liczysz, że pójdziesz do nieba w nagrodę za swoje uczynki, jednak w sposób nieunikniony starasz się postępować w pewien sposób, bo jest już w tobie obecny nikły zaczątek wizji tego, czym jest niebo”. [26]

        Cała głęboka wypowiedź Lewisa koncentruje się na motywie prawdziwego zwrócenia się ku Bogu i co więcej złożenia w Jego ręce swojego życia, owego paradoksalnego zrzeczenia się samo-sterowania, samo-stanowienia na rzecz Boga, który wie lepiej. Motywem tym jest miłość Boga objawiona w Chrystusie, która ofiarowując wszystko żąda wszystkiego. Doprowadzenie człowieka do takiego stanu świadomości, w którym odpadają wszelkie „parawany” i zasłony iluzji na własny temat jest sprawą tak nieprawdopodobnie trudną dla naturalnego człowieka, że będzie stosował samoobronny system aż do momentu drastycznej konfrontacji z prawdą na swój temat. Dlatego tak bardzo potrzebna jest łaska, która jest ponadnaturalną mocą nieba umożliwiającą spotkanie się wyciągniętej ręki Boga z ręka człowieka pragnącego, zdesperowanego, by się jej uchwycić. (27)


[15] Derek Prince zwraca uwagę na różnicę pomiędzy biblijnym upamiętaniem, ową metanoei a żałowaniem „metamelein” jako emocjonalnym stanem udręki oraz wyrzutów sumienia, które nie zawsze uwieńczone są nawróceniem, radykalnym zawróceniem z wcześniejszej drogi. Przykładem takich osób, które nie dokonały takiego zwrotu wbrew głębokim emocjom żalu i dręczącej skruchy, są Judasz oraz Ezaw.

[16] Derek Prince; Podstawy wiary chrześcijańskiej, wyd. cyt. s. 127, 128. Konfrontacja biblijnego modelu nawrócenia z teologią i praktyką niektórych wyznań chrześcijańskich, np. Kościoła rzymsko-katolickiego ukazuje na rozziew, jaki występuje pomiędzy nimi. Co prawda Katechizm Kościoła katolickiego; Pallottinum 1994, Poznań 1994, nazywa pokutę sakramentem nawrócenia, zwracając uwagę na konieczność drugiego nawrócenia ochrzczonych, ale tym samym zdradza nieadekwatność pierwszego nawrócenia przez chrzest niemowląt, które siłą rzeczą nie mogły podjąć świadomej decyzji nawrócenia (pokuty oraz wiary). Cała Biblia ukazuje nawrócenie jako świadomą decyzję stanowiąca reakcję na Boże Słowo Ewangelii (ukazującej negatywny aspekt grzechu i zagubienia oraz pozytywną nowinę o dziele wybawienia dokonanym przez Jezusa Chrystusa dla każdego człowieka osobiście), w wyniku której następuje radykalna zmiana życia człowieka. W tym sensie pokuta w sensie biblijnym pokrywa się z pojęciem pokuty wewnętrznej (s. 342-343) natomiast nie ma nic wspólnego z praktykami typu post, modlitwa, jałmużna czy innymi aktami kultu i pobożności jako warunków przed - wstęnych prowadzących do odpuszczenia grzechów. Gdyby tak było, w istocie Jezus nie korygował by Nikodema, który te wszystkie rzeczy praktykował, objawiając mu zgoła odmienny sposób nowego narodzenia.

[17] Billy Graham; Musicie się na nowo narodzić, Wyd. „Słowo Prawdy”, Warszawa 1990, s. 196.

[18] Derek Prince; Podstawy wiary chrześcijańskiej, t.1, Instytut Dereka Prince'a , Lublin 1994, s. 59.

[19] Tamże, s. 57.

[20] M. V. Virkler pisze:„Rhema jest transliteracją greckiego słowa przetłumaczonego w Nowym Testamencie jako „Słowo”. Rhema oznacza „wypowiedziane słowo Boga”. „Wiara zaczyna się wtedy, gdy słyszymy Boga mówiącego do naszych serc”.M. P. Virkler; Trwanie w Chrystusie,Wyd. ZOE, Wrocław 1996, s. 29.

[21] „Jezus przyszedł po to, aby nas odkupić od śmierci duchowej. Adam został odsunięty od Drzewa Życia przez to, że odrzucił Słowo Boże. Zgodnie z Objawieniem 2:7 wszyscy, którzy teraz w posłuszeństwie przyjmują Słowo Boga, są przyprowadzani na powrót do Drzewa Życia.”Kenneth E. Hagin, Nowe narodzenie, wyd. cyt. s. 5.

[22] O tym obszerniej piszę w artykule pt. Bariery w sercu ludzkim. Walka o duszę - mit czy rzeczywistość? (w trakcie pisania).

[23] Określenie zaczerpnięte z Claude Tresmontant, Esej o myśli hebrajskiej, Kraków 1996, s. 138.

[24] Jan Kłos; Pewność wobec niepewności. Szkice o filozofii wiary Johna H. Newmanna, Wyd. KUL, Lublin 2003, s. 123.

[25] C. S. Lewis; Diabelski toast, Logos, Łódź 1998.

[26] C. S. Lewis; Chrześcijaństwo po prostu,wyd. cyt. s. 144-145,147.

(27) O łasce będzie więcej w następnym odcinku.