czwartek, 16 września 2021

Piękne i waleczne.


 Istotą kobiety jest piękno. (…) Pragnienie bycia piękną jest odwiecznym marzeniem kobiet. (…); nie chodzi nam o „doskonałą figurę”. Pięknem kobiety jest przede wszystkim duchowe piękno. (…) Została zamierzona jako wcielenie – nasze doznanie w ludzkiej postaci – Urzekającego Boga, (…) który nas zaprasza. (...)  Piękno może być najpotężniejszą rzeczą na świecie. Piękno przemawia. Piękno zaprasza. Piękno karmi. Piękno przynosi ulgę. Inspiruje. Jest transcendentne. Przyciąga nas do Boga."1

        Dlatego o piękno kobiecych serc i marzeń tam ukrytych toczy się ogromna i poważna walka na tym świecie. Większość z nas kobiet zna doskonale dylematy i nieustanne pytania skrywane bądź wyrażane z głębi naszych dusz. Dotyczą zawsze naszego wyglądu, chęci bycia piękną i zauważoną przez tego, który by nas pokochał z pasją. "Chcemy piękna, które może być widziane, odczuwane, piękna, które ma wpływ na innych, własnego piękna, które mogłybyśmy odkryć w nas samych." (Tamże, s. 28). Mimo, iż kultura współczesna wypaczyła "kobiecość" na różne sposoby oraz wylansowała jakieś „wyśrubowane” kanony piękna kobiecego ciała, ale i kryteriów dotyczących tego, czym ma być kobiecość, to dodatkowo nałożyła na kobiety wymogi związane z rolami zawodowymi, które trzeba godzić z rolą żony, matki i wszystko-ogarniającej kobiety perfekcyjnej. To sprawia, że w codziennej gonitwie zatraca ona swój rytm, a często w rolach jej narzuconych zatraca siebie (swoją kobiecą duszę).2 Są trzy główne marzenia duszy kobiecej: 1. o romansie, w którym jestem chciana, upragniona i walczy się o mnie; 2. "o odegraniu niezastąpionej roli w wielkiej przygodzie" (historii); 3. o odkryciu jej piękna. 

        Wiele wysłuchanych opowieści kobiecych mówią o tym samym - o zmaganiach z ich poczuciem wartości, ich lękach, by nie być samotnymi, porzuconymi, czy zdradzonymi przez ich mężczyzn (mężów). "Wynikiem tego jest poczucie wstydu. (...).”Czuję się jak urządzenie domowe” – wyznała nam pewna kobieta. To nie znaczy, że mężczyźni również nie mocują się z własnym poczuciem wartości. Ale w przypadku kobiet jest w tych zmaganiach coś głębszego i o wiele bardziej uniwersalnego”.3( Tamże, s. 32). 

        Kobiety noszą w sobie "odwieczne" marzenia o byciu księżniczkami. Można to zaobserwować u dziewczynek, które wyrażają bez żenady i skrępowania to, co noszą w swoich ufnych serduszkach, „niespaczonych” jeszcze przez złe doświadczenia i społeczeństwo. O ile sięgniemy pamięcią do dzieciństwa to wynurzają się z niego dziewczynki przebrane w piękne sukienki, falbanki, pantofelki, fantazyjne kokardki,  korony ze złotka na głowach. 

        W dorosłości wcale nam to nie przechodzi. Zmieniają się tylko przebrania. Wystarczy spojrzeć na nasze fotki na Facebooku. Sama przyznaję, że lubię pokazywać się w różnych "odsłonach" piękna, w zmiennych "dekoracjach" (od krajobrazów natury, po pałace, zamki, ogrody, na tle miast, pejzaży, w gronie ludzi bliższych i dalszych, itp.) jakby zadając sobie pytanie: Czy ciągle jestem atrakcyjna? Pragniemy ujawniać swoje piękno. Wybieramy najlepsze, naszym zdaniem, ujęcia siebie. Lubimy eksperymenty estetyczne. Zobaczyłam to jeszcze wyraźniej na naszej babskiej wyprawie wakacyjnej tego lata. Byłyśmy trzy w różnym wieku, ale łączyło nas jedno - miałyśmy małego "bzika" na punkcie robienia zdjęć tam, gdzie dotarłyśmy. Trzeba to szczerze przyznać, przebierałyśmy się co rusz robiąc sobie nawzajem z osobna, jak i razem zdjęcia w różnych kontekstach. W pałacach i ogrodach przebrałyśmy się w suknie, robiąc sobie sesje w miejscach najbardziej uroczych. Czułam się jakbym była na jakimś planie filmowym grając sceny kostiumowe, przeniesiona do innej epoki. Mogłyśmy się na moment poczuć wyjątkowo, wyrwane z naszej "zarobionej" i przewidywalnej codzienności. Poczułyśmy smak przygody, w której kreowałyśmy główne role. 

        Autorzy „Urzekającej” piszą: „Wszystkie te legendy i bajki o nieujawnionych Księżniczkach i Pięknych pod przebraniem służących są bardziej adekwatne niż myślisz."( Tamże, s.32-32).

        W miarę dorastania jesteśmy z tego okradzione. Dzieje się to na różne sposoby. Znam swoją historię pozbawienia mnie pierwotnego przekonania, które nosiłam w sobie jako dziewczynka, że jestem z królewskiego rodu, powołana do rzeczy większych niż stłamszone kobiety, które widziałam w swoim otoczeniu. Przeciwko takiej doli i przeznaczeniu kobiety buntowałam się od czasu dojrzewającej świadomości. Może dlatego (m. innymi) wybrałam filozofię?:-))) Wysłuchałam setki (jak nie więcej) historii kobiet, które zostały zranione w sferze kobiecości, że przestały wierzyć w to, że są piękne, godne podziwu, że mają wartość i znaczenie. Zostały sponiewierane w swej kobiecości, zwątpiły, że cokolwiek mogą i stały się dalekie od zamierzenia i projektu Stwórcy. Zamieniły się w kopciuszka, albo królową śniegu, w zależności od siły osobowości. 

        W tych opowieściach widać zamachy na piękno kobiecego, wrażliwego serca, kiedy piękno było niezauważane, wyszydzane, zdeptane brutalnie przez wykorzystanie seksualne, wyśmiane, przeklęte w niewybrednych sformułowaniach, nie wyrażone w emocjach pozytywnie zwerbalizowanych. Jednym słowem piękno kobiety zostało tak mocno uderzone, że powstała jedna wielka rana, która ukrywa się najczęściej za różnymi zasłonami dziwnych i de facto nie prawdziwych postaw i "masek". Na pozór ogarnięte, elegancko ubrane, uśmiechnięte, przyzwoite, lub wyzywająco wymakijażowane twarze dziewczyn i kobiet, a pod spodem jedna wielka, boląca i często, z wierzchu tylko, zapudrowana rana serca. Korzeń tych zranień zawsze jest ten sam – domy rodzinne, a szczególnie ojcowie.

         Kilka dni temu wysłuchałam opowieści młodej, ładnej i oryginalnej w swoim potencjale dziewczyny, która nosiła w sobie odrzucenie ze strony ojca. Ten nie radząc sobie z emocjami swojej żony, uciekał z domu (na spacery, na wyjazdy, do pracy, itp.), a swoją pierworodną córkę krytykował, nigdy z nią nie rozmawiał, odsunął się od niej emocjonalnie. Ona zaś pozostawiona przez rodziców, pozostawiona w samotności, najpierw wyrażała swój bunt, a potem zgaszona i karcona za to, będąc zagrożoną w poczuciu bezpieczeństwa, stwierdziła, że nie warto walczyć. Zamknęła swoje serce i żyła już sama, robiąc pozory grzecznej, bezproblemowej dziewczyny, układającej sobie życie po swojemu, bez wsparcia rodziców, bez relacji. Inna pięknie się wystroiła na bal maturalny. Schodziła po schodach jak księżniczka, by wzbudzić podziw swego ojca (w pierwszej kolejności)... a spotkała się, zamiast reakcji „Łał”, z krytyczną uwagą „wystroiłaś się jak choinka, jak ladaco”. Ta uwaga zmiotła ją doszczętnie wbijając sztylet w jej piękno. Odtąd będzie się kamuflować i nie wystawi swojej urody na pokaz, by nie być ponownie tak potraktowaną. Wszędzie ich pełno – dziewczyn i kobiet typu „Zosie samosie”. Niezależne, zaradne, operatywne, wykształcone, piękne na zewnątrz, z bardzo samotnymi sercami, spowodowanymi przez rany odrzucenia ze strony ojców. Na zewnątrz pewne siebie, wręcz aroganckie, wyzywające i silne feministki, ale w środku zranione, niepewne siebie, przestraszone, pełne bólu emocjonalnego, małe skrzywdzone, niekochane dziewczynki. Mała dziewczynka chce uzyskać odpowiedź na pytanie: czy jestem śliczna? Rozkloszowane spódnice, przebieranki, pragnienie, by być piękną i zauważoną – to jest to, o co w tym przypadku chodzi”.( Tamże, s. 55). Wszystkie małe dziewczynki szukają tych odpowiedzi u swojego taty. A często zostają nafaszerowane odpowiedziami wprost lub nie wprost: „Nie ma w tobie córko nic specjalnego, nic pięknego, nic urzekającego; wręcz przeciwnie jesteś brzydka, za gruba; nikt cię nie pokocha; jesteś problemem dla mnie; po co się urodziłaś?”, itp. Takie komunikaty zostawiają wielką, nieuleczoną ranę w sercu dziewczynek, rzucającą cień na całe przyszłe ich  życie. Nie zawsze są to ojcowie patologiczni, agresywni, nałogowi alkoholicy, osobnicy o  prymitywnej osobowości, całkowicie pozbawieni uczuć. Równie wielkie rany odrzucenia zostawiają ojcowie bierni i obojętni emocjonalnie, niezaangażowani wobec swoich córek, nieobecni. Ten najpowszechniejszy typ ojców w naszych polskich rodzinach przekazuje wzór mężczyzny, którego nie interesują uczucia, myśli i przeżycia kobiety. Nie są oni żadnym wsparciem psychicznym dla nich, nie wyrażają uczuć miłości. Są zabunkrowanymi osobnikami, często o narcystycznym nastawieniu. Jaki wzorzec oferują swoim córkom, przyszłym kobietom i żonom? Niestety jest to dramatycznie niewłaściwy wzorzec relacji męsko-damskich, który ma moc negatywnego "zasiewu". Kobiety z takim bagażem „pokiereszowania” swej duszy, ze zniszczoną wartością samej siebie , wchodzą w związki małżeńskie, mając nadzieję, że tam dostaną lepsze odpowiedzi na swoje zranione dylematy. Najczęściej nie otrzymują. Utwierdzają się w swoim kłamstwie, jakie płynie z rany wymierzonej przeciwko jej kobiecemu pięknu.

        Oto jedna z wypowiedzi zranionej duszy kobiety, której zarobieni rodzice w ogóle nie zauważali, nie poświęcali jej czasu, co ona odbierała wprost jako dowód, że jest nieważna, niekochana. Takich kobiet jest wokół nas mnóstwo. Może jesteś jedną z nich?

        Piłam alkohol, zażywałam narkotyki, żeby stłumić ból moich ran. I jak to robi wiele młodych kobiet, których serca były niezauważane lub celowo zranione przez ojców, zwróciłam się po miłość do chłopców, a potem do mężczyzn. Przynajmniej byłam dla czegoś chciana, przekonywałam siebie, chociaż na jedną noc”(…) Zgodziłam się z wrogiem mojej duszy, że jestem osobą paskudną i zasługującą jedynie na ból. (…) Piękno było niebezpieczne. Uznałam, że ono prowokuje napaści, ono przyniosło mi niewypowiedziany ból, a z nim, jak o tym wie mnóstwo kobiet, nieustępujący wstyd. (…) Przekazy moich dziecięcych ran zostały boleśnie wzmocnione. Ukryj swoje serce. Sprawiasz same tylko rozczarowania. Nie jesteś nic warta. Nikogo to nie obchodzi. Nikt nie chce, żeby go to obchodziło. Jesteś sama”.(Tamże, s. 84-86)4

        Trzeba to wyraźnie powiedzieć, że za kurtyną tych dramatycznych historii zranionych serc i kobiecych i męskich, czai się odwieczny wróg człowieka, ojciec kłamstwa (jak nazywa go Biblia). Nie mówię tutaj, że odpowiedzialności za „niższe” traktowanie kobiet nie ponoszą mężczyźni, którzy tworzą – w przeważającej części – historie społeczeństw i narodów. Ale zgadzam się zdecydowanie ze stwierdzeniem Johna i Stasi Eldredge, że „długiej historii i niesłychanej brutalności – nie można zrozumieć w oderwaniu od duchowych sił szatana, przed którym ostrzega nas Pismo Święte.”( Tamże, s.89). On nienawidzi Ewę za: 1. piękno. „Szatan upadł z powodu swojego piękna. Teraz jego serce w rewanżu atakuje piękno. (…) Ponieważ (Ewa) jest urzekająca, niepowtarzalnie wspaniała, a on taki być nie może. Ona jest ucieleśnieniem piękna Boga. Bardziej niż cokolwiek innego w całym stworzeniu ucieleśnia chwałę Boga”.(Tamże, s.91)

        2. Za życie – bo „One wnoszą również życie do świata z uczuciem, uwagą skierowaną na innych, duchowością – we wszystkim, czego dotkną”. (Tamże, s.91)

        Jemu najbardziej zależy, by kobiety zwątpiły, a potem uwierzyły w kłamstwa, które wypływają ze zranień jej duszy, że jest niegodna miłości, zachwytu, wartości. Jest to cios w samo sedno jej przeznaczenia, a jest ono całkiem odwrotne od tego, co kłamliwie "nadaje" wróg w jej głowie i emocjach, używając ran przeszłości.  Przeznaczeniem każdej kobiety jest bowiem - bycie kochaną, podziwianą i ważną w małżeństwie, rodzinie, społeczeństwie i historii.

        Drugą część chcę temu zagadnieniu poświęcić, zastanawiając się: Dlaczego kobiety stały się waleczne? O jakie wartości walczą kobiety? Jakie jest ich prawdziwe przeznaczenie ustanowione przez Boga – Stwórcę od czasów stworzenia kobiety? W jaki sposób kobiety mogą odzyskać utraconą pozycję? O drodze prawdziwego wyzwolenia kobiety.



 


1 (John & Stasi Eldredge, Urzekająca. Odkrywanie tajemnicy kobiecej duszy, Logos 2011, s. 27, 132-133).

2 Niezwykle interesującą książkę, w temacie zatracenia siebie i ucieczki od kobiecego serca, napisała Natalia de Barbaro, Czuła przewodniczka. Kobieca droga do siebie. Pisze ona o trzech typach „zasznurowanych” kobiet, a mianowicie o roli: 1. potulnej, 2. męczennicy; 3. królowej śniegu.

3 Odsyłam do rewelacyjnej książki Brene Brown, Dary niedoskonałości. Jak przestać się przejmować tym, kim powinnyśmy być, i zaakceptować to, kim jesteśmy., Media Rodzina. Mówi ona na temat wstydu kobiet oraz pokonania go wraz z perfekcjonizmem poprzez zaakceptowanie swoich wad i niedoskonałości i uznanie siebie za wystarczającą.

4 Niezwykłe studium przypadku pięknej i odrzuconej kobiety oraz jej córki (najpierw przez swoich rodziców, a potem przez swojego kochanka) zawarła Francine Rivers, Potęga miłości, Wyd, Szaron 2018.

poniedziałek, 26 kwietnia 2021

 

Elżbieta Stawnicka

Oczyszczanie z żużlu

Kluczowe wersety – Przyp. Sal.25,4 „Oddziel żużel od srebra a złotnikowi uda się naczynie.”

2 Tym.2,20-21: „W wielkim domu są nie tylko naczynia złote i srebrne. Są też drewniane i gliniane. Jedne służą do celów zaszczytnych, a drugie pospolitych. Jeśli więc ktoś zachowa siebie czystym od rzeczy pospolitych, będzie naczyniem do celów zaszczytnych, poświęconym i przydatnym dla Pana, gotowym do wszelkiego dobrego dzieła.





I.                 Czym jest oczyszczanie naszego wnętrza (naczyń)?

  1. Pan Jezus jest złotnikiem, a my naczyniami. Jesteśmy naczyniami dla Ducha Świętego, Jego mieszkaniem, miejscem Jego przebywania. To jest coś!!!!1 Kor. 3, 16-17: „Czy nie wiecie, że jesteście świątynią Boga i Duch Boży w was mieszka? A jeśli ktoś niszczy świątynię Boga, tego zniszczy Bóg, bo świątynia Boga jest święta, a wy nią jesteście. „. Naczynie, w jakim przechowywany jest Skarb – Bóg Duch Święty jest jednocześnie świątynią Boga.
  2. Jesteśmy naczyniami Boga. Nie dysponujemy nimi. One są własnością Pana. Ale Bóg daje nam wybór odnośnie tego jakim chcemy stać się naczyniem: pospolitym ( łac. vulgaris, atima gr. hańba, zniesławienie, wstyd, nikczemność, ) czy zaszczytnym? Jest bowiem pewna cena bycia naczyniem zaszczytnym. Jaka? Poddanie się Złotnikowi w procesie oczyszczania. Jest to proces trudny, ale piękny zarazem, gdyż prowadzi do cudownych rezultatów – naczynia poświęconego dla Pana i zdatnego by go używać. Tu chodzi o serce miękkie i czyste, a nie zanieczyszczone żużlem, by przez nie mógł się przejawiać i działać Duch Święty. Serce i wnętrze z domieszkami żużlu i cielesności (żużel) jest zatwardzone i niewrażliwe na Ducha Świętego. Sprawą najwyższej wagi i mądrości jest stać się takim naczyniem. O sercu złotym lub srebrnym, pełnym miłości Boga.

Czyste serce jest miękkie, delikatne i można je kształtować.

  1. Czym jest żużel? Żużel to „inne metale” takie jak cynk, żelazo, miedź, itp. które zanieczyszczają srebro lub złoto; to grzechy, grzeszne nawyki (często nieświadome – np. nawyk narzekania, plotkarstwo, użalanie się nad sobą, itp. „Grzech jest dodaną substancją, która zmienia nasze złote serca w stop z „innym metalem” lub żużlem. Serca takie są letnie, lub chłodne, skierowane na siebie samego, szukające własnych przyjemności, komfortu i korzyści; {…} ludzie tacy szukają tylko korzyści Bożej Obietnicy, ale wyłączają z niej Tego, który Obietnicę złożył. Zwiedzeni, są zaspokojeni światowym stylem życia, oczekując, że niebo też ich czeka.” John Bevere, Nabądź u mnie złota w ogniu wypróbowanego – Obj. Jana 3,18.
       4. Jak odbywa się oczyszczanie z żużlu?

 „I zasiądzie jako ten, który roztapia i oczyszcza srebro”; oczyści synów Lewiego  (to zapowiedź „królewskiego kapłaństwa” w NT -  czyli Kościoła), oczyści ich jak złoto i srebro i będą składać PANU ofiarę w sprawiedliwości.” Mal.3,3. UBG . Oczyszczanie Kościoła i przygotowanie królewskich kapłanów do objawiania się Bożej chwały w czasach ostatecznych było przepowiadane proroczo już w Starym Testamencie. ( tu prorok Malachiasz).

Jest to proces wymycia lub też uwolnienia od nieczystości w naszej duszy i w sercu. Srebro albo złoto z domieszkami metali (np. żelazem, cynkiem, itp.} jest ponoć twardsze, mniej rozciągliwe i ulega korozji. W procesie oczyszczania złoto miele się na pył, a potem miesza się z tzw. topnikiem. Następnie złoto i topnik wkłada się razem do pieca i topi w wysokiej temperaturze. Żużel łączy się z topnikiem, a złoto/srebro jako cięższe pozostają na dnie.

II. W jaki sposób Pan dokonuje oczyszczenia swoich naczyń z żużlu?

A)    Przez próby i doświadczenia – I Piotra 1, 6-7 (Moje próby osobiste)

B)     Post jako najlepszy sposób na oczyszczanie – Izaj. 58.

Dlaczego post jest skutecznym sposobem oczyszczania?

·       Bo nie dogadzamy swojemu ciału, co jest wielkim pożytkiem dla naszej duszy, gdyż Duch Św. może mocniej działać w nas.

·       Izaj. 58,6 – Duch Święty wydobywa na światło rzeczy ukryte, (nieuświadomione, wyparte), grzechy, nie-Boże przekonania, bada motywy naszego działania, odkrywa nawykowe grzechy, do których przywykliśmy, a nawet sądziliśmy, że są częścią naszej osobowości ( np. melancholia, smutek, depresja, zamartwianie się, itp.). W czasie postu możemy pokutować z tego, co Duch Św. nam pokazuje i wtedy są:

- rozrywane więzi nieprawości – nie-Boże więzi duszy (np. toksyczne relacje)

- rozwiązywane ciężkie brzemiona (np. troski, zamartwiania się, ciężary fałszywej odpowiedzialności, itp.)

- puścić wolno uciśnionych ( przez przebaczenie krzywdzicielom i tym, którzy nas zranili);

-połamać wszelkie jarzmo ( choroby, niemocy, przymusy, jarzmo presji tego świata, zniewolenia i mobingi w pracy - duch faraona, itp.)

III. Z czego Pan chce nas oczyścić?

To są tylko niektóre grzechy (żużel), które są dość mocno rozpowszechnione i obecne w Ciele Jezusa Chrystusa.

1.     Grzech osądu -  Jest sądzenie sprawiedliwe (Jana 7,24) oraz grzeszny osąd.

Osąd buduje się na zranieniach, tam, gdzie zostałeś zraniony (słowem lub uczynkiem przeciwko tobie) przez kogoś. „Jeśli osądzasz drugiego, tym samym zakładasz, ze jesteś ponad nim i posiadasz zdolności poznania czyjegoś serca ( Iz. 11,3 ) i czynisz się w ten sposób równy Bogu. To jest pycha. „Bóg się pysznym przeciwstawia, a pokornym łaskę daje” – Jak.4,6. (Józef Jasiński, Szkoła Uwolnienia 501). Jeśli chcesz otrzymywać łaskę musisz ją DAWAĆ. W przeciwnym razie zbierzesz skutki osądu – Jakim sądem osądziłeś i jaką miarą mierzycie, taką i wam odmierzą. Mat.7, 1-5. Tylko Bóg jest Sędzią. Osąd otwiera drzwi w kościele dla działania oskarżyciela braci.

2.     Gorzkość, żal, uraza, nieprzebaczenie, nienawiść, gniewkorzeń goryczy – Heb.2, 14-15 „dążcie do pokoju ze wszystkimi i do uświęcenia, bez którego nikt nie ujrzy Pana, bacząc, żeby nikt nie pozostał z dala od łaski Bożej, żeby jakiś gorzki korzeń rosnący w górę, nie wyrządził szkody i żeby przezeń nie pokalało się wielu.” Taka grzeszna postawa może wprowadzić nas do przekleństwa Mary i utrudniać wejście do Elim ( miejsca siły i zaopatrzenia ). Ks. Wyjścia 15, 22-27.

3.     Powątpiewanie=>Zwątpienie->Niewiara – w Bożą dobroć, w Jego miłość, w Boże obietnice, w to, że Bóg nie działa, że chrześcijaństwo nie działa, itp. Wskutek rozczarowania, długiego czekania na coś mogliśmy zostać zaatakowani i poddać się tej „demonicznej trójcy.”

Te grzechy są jak ciemne chmury nad Kościołem lub jego częścią, które przysłaniają Bożą chwałę. A Bogu chodzi o to, by Jego chwała objawiła się nas i przez nas. Kol.1, 27 (…) bogactwo chwały tej tajemnicy, którą jest Chrystus w was, nadzieja chwały.”

Aby Chrystus objawił się w nas i przez nas, żebyśmy doświadczali Jego chwały, naczynia/ czyli my, musimy zostać oczyszczeni. Nie ma chwały bez oczyszczenia serca (czyste serce) i bez krzyża. Na krzyżu dokonało się wszystko. Zatem krzyżowanie w nas starego człowieka jest konieczne, by zamanifestowało się nowe stworzenie w nas. By Chrystus w nas został ukształtowany i mógł się w pełni objawić/pokazać w nas i przez nas światu wraz z chwałą (pięknem), jaka w Nim jest.

IV. Rozwiązanie – praktyka:

·       Jak.4,6

·       Pokuta i przeproszenie Pana

·       Zamknij drzwi

·       Złam przekleństwa

·       Poproś Pana, by usunął osąd, korzeń goryczy

·       Uwolnij siebie i innych od każdego demona, który mógł wejść przez powyższe grzechy-

·       Zastosuj krzyż

·       Praktykuj miłość do braci oraz Słowo z Ks. Zachariasza 7,8: ”Sądźcie sprawiedliwie i okazujcie miłosierdzie i litość, każdy swojemu bratu.”

 

 

 

 

 

 

czwartek, 18 marca 2021

 

Elżbieta Stawnicka

Cd. Nowe narodzenie.. Człowiek naturalny a człowieka duchowy – zasadnicza różnica.


        Różnice, jakie zachodzą pomiędzy człowiekiem naturalnym (albo grzesznikiem, według terminologii biblijnej) a człowiekiem nowo narodzonym (zbawionym) przedstawiają dwa poniższe diagramy.

I diagram przedstawiający kondycje człowieka upadłego (naturalnego):





        Człowiek naturalny żyje na poziomie cielesnym [40], co w praktyce życia oznacza, iż funkcjonuje on tylko i wyłącznie w obszarze duszy, która dokonuje wyborów (za sprawą wolnej woli) wartości ze sfery moralnej, religijnej, poznawczej i hedonistycznej ( sfera pragnień i pożądliwości), ale w ostateczności mimo osiągnięć na poziomie duszy i działań wysoce szlachetnych i etycznie zacnych jest to droga w dół (ścieżka śmierci). Człowiek naturalny dysponuje bowiem tylko życiem bios, które kiedyś się skończy. Duchowo umarły, z duchem, który utracił żywotną więź z nadprzyrodzonym życiem Boga (zoe), oddzielony od Niego przez grzech człowiek naturalny nie dysponuje perspektywą wieczności. Owe spektrum utraty, które jest genetycznym dziedzictwem wyboru pierwotnego dokonanego przez naszych przodków, opisanego w Ks. Genesis jako wybór nieposłuszeństwa, zerwanie z drzewa poznania dobra i zła jest w zasadzie powielanym wyborem prymatu duszy, z jej świadomością i parciem do panowania poprzez rozum i poznanie. „Gdy człowiek zjadł z drzewa poznania dobra i zła, z pewnością jego duszewne życie rozwinęło się i zostało wyniesione na pierwsze miejsce. Gdy życie duszewne rozwija się i zostaje wyniesione na pierwsze miejsce, życie duchowe ulega stłumieniu, traci poznanie Boga i staje się jak martwe.(...) Duch umierając traci kontakt z Bogiem.(...) Dlatego więc, jeśli duch jest martwy, nie oznacza to, że ducha nie ma. Oznacza to jedynie, że duch stracił bliskie poznanie Boga i jest martwy dla Boga. Duchowa śmierć oznacza, że nie ma już społeczności z Bogiem”.(…) Od tamtej pory człowiek może mieć religię, moralność, wykształcenie, umiejętności, siłę oraz zdrowie umysłowe i fizyczne, a jednak dla Boga jest martwy.(...)Każdy człowiek na świecie ma nadal swojego ducha. Duch ten jednak zasłonięty jest grzechami i nie może mieć społeczności z Bogiem.” [41]

    Zgodnie z reprezentowanym przez Biblię stanowiskiem przybliżonym przez wielu jej badaczy, którzy posiedli duchowy wgląd w Słowo, w jego duchowy wymiar, nie można rozwijać duchowego życia, ani duchowej samoświadomości na poziomie umysłu, gdyż przynależy on do porządku duszy. Natomiast świadomość ducha ludzkiego pojawia się jako prosty efekt jego zaistnienia poprzez zrodzenie w wyniku wiary we wnętrzu człowieku, bo „któż z ludzi wie, kim jest człowiek, prócz ducha ludzkiego, który w nim jest?”(I List św. Pawła do Koryntian 2;11).

    Człowiek naturalny zatem żyje na poziomie rozumu zdominowanego przez wartości cielesne, zewnętrzne, albo, w najlepszym przypadku, wartości intelektualne, moralne czy religijne, ale jest to ciągle sfera duszy (psyche), gdy duch jest głęboko nieświadomy i pozbawiony ”zasilania” poprzez brak żywej relacji z żywym Bogiem, który jest prawdziwym źródłem.

II diagram obrazuje stan człowieka po nowym narodzeniu:




        Wypowiedź Claude Tresmontante'a znakomicie przybliża zrozumienie sfery duchowej, która wynosi człowieka do nowego wymiaru porządku nadprzyrodzonego, boskiego, do przeznaczenia „niebiańskiego”, przekraczającego porządek natury. „Duch człowieka, jego pneuma, to to, co jest w nim zdolne do spotkania z Duchem Bożym, to ta część w człowieku, dzięki której zamieszkiwanie Ducha Bożego nie jest wtargnięciem czegoś obcego, lecz przygotowane, pożądane, jak ambasada w obcym kraju .(...) Duch to nieustanne, substancjalne zaproszenie w człowieku do przeobrażenia, do przyobleczenia się w nadprzyrodzoność, co pozwoli stworzonemu człowiekowi uczestniczyć w niestworzonym życiu swego Stwórcy. Pneuma jest czymś nadprzyrodzonym, „arrhes”, jak powie święty Paweł, przez co przechodzimy do innego porządku, niż porządek natury. Cechą właściwą człowiekowi w ewolucji bytów żywych – przez którą właśnie radykalnie odróżnia się od porządku zwierzęcego – jest to p r z e j ś c i e z porządku natury do porządku nadprzyrodzonego, to ofiarowane mu uczestnictwo w życiu Stwórcy, którego duch jest zadatkiem. Istotą człowieka jest p r z e c h o d z e n i e i bycie w stanie radykalnej nierównowagi w stosunku do statusu czysto naturalnego.(...) Człowiek rzeczywiście nigdy nie był w stanie czystej natury. Jego naturą, by tak rzec, jest bycie łącznikiem stworzenia a Stwórcą. Pneuma jest w nim tym niematerialnym węzłem (wyróżnienie – E. S.), dzięki któremu zostaje on wyniesiony aż do osobowego życia Boga.(…) Jeżeli żyjemy tylko według egzystencji biologicznej, nie uczestnicząc w duchu, który nas zaprasza do do nowego przeznaczenia, umrzemy, jak wszystko, co jest biologiczne, nie zakorzeniwszy się w porządku niezniszczalnym: ei gar kata sarka dzete, mellete apotneskein („Jeżeli będziecie żyli według ciała, czeka was śmierć, Rz. 8,13). [42]

            Antropologia biblijna wyróżnia się spośród znanych w filozofii koncepcji człowieka właśnie tym, iż istotę człowieka umieszcza w sferze ducha, który przebywa w ciele, a wyraża się poprzez duszę. Jest poglądem trializmu (42 a) odnośnie człowieka, gdzie strukturę jego ukazuje się jako jedność trzech części składowych: ducha, duszy i ciała. Pokonuje wszelki dualizm duszy i ciała, tak mocno zakorzeniony w filozofii greckiej, a zadomowiony także w mentalności europejskiej. Według biblijnego punktu widzenia człowiek zdefiniowany jako dusza żyjąca (psychikos =s arkikos), człowiek naturalny to zaledwie początek i możliwość w drodze do stania się czymś więcej, kimś podobnym z natury do Boga. W duchu ludzkim, zrodzonym ponownie, „osadzony” jest zalążek Bożej natury, DNA Ducha Św., który jest czymś w rodzaju nasiona, lub płodu w łonie matki. W sprzyjających warunkach, gdy człowiek pielęgnuje życie duchowe - żywą relację z żywym Bogiem, doświadczy wzrostu Bożej natury w sobie, „aktualizacji” potencjału zawartego w ziarnie, gdyż „wiemy, że gdy się objawi (Jezus Chrystus), będziemy do niego podobni, gdyż ujrzymy go takim, jakim jest”(I List Jana 3,2). Główna linia napięcia i dramaturgii ludzkiego życia jest „opozycją między porządkiem natury i porządkiem nadprzyrodzonym, który jest objawiony.” [43]

        Ponowne zrodzenie ducha ludzkiego jako miejsca zamieszkania dla Boga-Ducha Świętego jest początkiem owej pneumatologicznej odysei, zasadzającej się na metamorfozie, która „sprawi, że byty biologiczne, jakimi jesteśmy, przejdą w stan doskonały i ostateczny. Przejście z jednego porządku w drugi nie może się dokonać bez tego przeobrażenia, które wskutek grzechu samo stało się uciążliwe i bolesne dla nas, jak narodziny. Ludzkość rodzi się do życia nadprzyrodzonego w bólach.” [44]

        Jeśli chcesz przejść ze śmierci do życia duchowego zrób to, co proponuje Słowo Boże: „Bo jeśli ustami wyznasz, że Panem jest Jezus, i uwierzysz w swym sercu, że Bóg wzbudził Go z martwych, będziesz zbawiony. Bo wiara płynąca z serca zapewnia sprawiedliwość, a jej wyznanie ustami zapewnia zbawienie. Pismo bowiem stwierdza: Ten, kto w Niego uwierzy nie będzie zawstydzony.(…) Dlatego zbawiony ( uratowany – E. S. ) będzie każdy, kto wezwie imienia Pana.” List do Rzym. 10, 9-13.

PRZYPISY:

[40] Watchmann Nee; Duchowy człowiek,, wyd. cyt. s.56-58.Według myślenia biblijnego ciało i dusza (psyche) przynależą do tego samego porządku naturalnego zwanego w wypowiedziach św. Pawła (np. W Liście do Rzym. 8,5) cielesnym. Jest ono opozycyjne względem porządku ducha.„(…) ci, którzy żyją według ciała, myślą o tym, co cielesne; ci zaś, którzy żyją według Ducha, o tym, co duchowe.(...).Dlatego zamysł ciała jest wrogi Bogu;List do Rzym.8,5, 7). Cieleśni [tu: psychiczni] i ducha nie mają” (psychikoi, pneuma me echontes, Juda 19). We wszystkich tych tekstach psychikos (psychiczny) jest dokładnie synonimem sarkikos (cielesny).(…) Znaczenie tego rozróżnienia – na porządek psychiczny i porządek duchowy – jest kapitalne. Jest ono kluczem chrześcijańskiej teologii nadprzyrodzoności. Będąc tożsamym z rozróżnieniem między tym, co cielesne, a tym, co duchowe, ma tę przewagę, że nie można go pomylić z platońskim dualizmem dusza – ciało.(… )Święty Augustyn rzeczywiście zauważa, że nie do pogodzenia jest dobrze mu znana opozycja ciała i duszy z ta nową opozycją między rzeczywistością psychologiczną a porządkiem ducha. ”Claude Tresmontant, Esej o myśli hebrajskiej, wyd. cyt. s. 137, 135.

[41] Tamże, s. 29,34.

[42] Claude Tresmontant, Esej o myśli hebrajskiej, wyd. cyt. s.131, 134.

(42 a) Werner Gitt, Człowiek – fascynująca istota, Niemcy 1993, s. 95-96.

[43] Tamże, s. 132.

[44] Tamże, s. 134.



czwartek, 4 marca 2021

 

CD. Nowe narodzenie. Jakie zmiany się dokonują w człowieku narodzonym z Ducha Bożego?




                            Różnica między naturalnym człowiekiem, a człowiekiem duchowym 

( zrodzonym z Boga w Chrystusie)  jest taka jak między zwykłym koniem a pegazem.


             Biblijna prawda o nowym narodzeniu wskazuje na kilka aspektów zmian fundamentalnych, jakie następują w człowieku, który przyjął zbawczą wiarę, przyjął osobiście Jezusa jako swojego osobistego Zbawiciela. Są one na tyle „rewolucyjne”, iż możemy śmiało stwierdzić, że stanowić mogą podstawę do wyróżnienia nowej antropologii człowieka odkupionego, na nowo narodzonego. Zaczyna on nowy rodzaj egzystencji na wyższym, duchowym poziomie. Oto niektóre z owych wyróżnionych zmian charakteryzujących człowieka na nowego narodzonego : 1. ożywienie od wewnątrz – sfera martwego dotąd ducha podłączona zostaje do ponad-naturalnego życia wiecznego pochodzącego od Boga; 2. diametralna zmiana struktury immanentnej człowieka- z bytu „dwuczęściowego”, psycho  - fizycznego stajemy się bytem trzyczęściowym, pneumo -psycho-somatycznym, z radykalną dominacją ducha, w którym panuje Duch Święty, a tym samym zostaje przywrócony dawny, jaki był na początku, porządek dominacji ducha nad duszą i ciałem 3. z istnień stworzonych przez Boga zostajemy ponownie zrodzeni do nowej godności bycia synami Boga Najwyższego, który staje się dla nich Ojcem, 4. przemienienie, proces transformacji – z grzesznika w świętego, którego zaczyna od wewnątrz przemieniać Święty Duch swoją ponadnaturalną mocą. Proces zmian nowego człowieka konstytuuje proces „uświęcania”, udoskonalania, kształtowania charakteru, który zaczyna się od momentu „nowego narodzenia” a rozciąga się na wieczność. Ci, którzy zostali ożywieni nowym rodzajem życia należą do nowej kategorii ludzi duchowych, przy czym duchowość trzeba rozwijać, by nie stała się bliska zaniku.

        Biblijna koncepcja upadku przybliża naturę bądź kondycję człowieka upadłego, który wskutek oddzielenia od Boga (przez grzech) na poziomie wewnętrznym umarł duchowo, został odłączony od bezpośredniej i życiodajnej komunikacji z żywym Bogiem. Analogią przybliżającą ów proces obumarcia ducha w grzeszniku może być zagaszenie światła we wnętrzu człowieka, oddzielenie od źródła zasilającego. Pojawia się pustka na miejscu po czymś, co było miejscem komunikacji się Boga z człowiekiem (ciemne puste, wygasłe miejsce). Wydaje się, że człowiek po upadku, utraciwszy życie Boże w sobie, ciągle przechowuje w głębiach nieświadomości pamięć o Bogu utraconym, o duchu mającym żywą z nim więź. Antropolodzy oraz filozofowie religii opisują tę pamięć jako potrzebę albo zmysł religijny [27]. Śmierć duchowa człowieka i aktywnie działający grzech nazwany niejednokrotnie prawem „grzechu i śmierci” sprawiły pogłębiającą się degenerację moralną, niekorzystne zmiany w obszarze jego psychiki oraz choroby i śmierć fizyczną. Proces upadku i obumarcia ducha rozpoczął zatem szereg niekorzystnych zmian w jego naturze, które sprawiły, że stała się ona zła, zepsuta, inklinująca w kierunku niezależności od Boga [28]. Definitywnie zamanifestował się śmiercią fizyczną, gdyż pierwotnie człowiek zaplanowany był do nieśmiertelności.

        Biblijna prawda o nowym narodzeniu, które Jezus uznał za sedno prawdziwego chrześcijańskiego życia, jako właściwego początku nowego, duchowego życia, wskazuje także na nieużyteczność wszelkich zabiegów zewnętrznych, także obrządków i czynności o charakterze religijnym, w kwestii koniecznej zmiany przejścia ze stanu grzechu i implikowanej przezeń śmierci duchowej do stanu życia na poziomie ducha. Znaczące jest, że Jezus przemówił do religijnego człowieka Nikodema, który reprezentował wzorcową, ponadprzeciętną (można by rzec) postawę oddania siebie Bogu i swojej religii, a w kwestii przestrzegania wszystkich zasad i wymogów był bez zarzutów. A jednak (a może dlatego) Jezus do Niego skierowuje swoje głębokie przesłanie o niewystarczalności zewnętrznej poprawności i pobożnego stylu życia, nawet gdy ona jest motywowana silnym przekonaniem, w kwestii zbawienia, gdyż ono dotyczy zmian we wnętrzu człowieka. Polega na odrodzeniu się ducha ludzkiego, gdyż on powołany został od początku do życia nad-przyrodzonego. W konfrontacji z Jezusem Nikodem zaczyna pojmować wszakże, iż cała szczera pobożność i uczynkowość nie jest warunkiem wystarczającym do zbawienia człowieka, że to nie jest ta droga. Starej, upadłej zarażonej śmiertelnie grzechem natury człowieka nie da się polepszyć, naprawić. Wszelkie tego typu ingerencje i próby przypominają lakierowanie czegoś, co rozkłada się od środka. Albowiem ani obrzezanie, ani nieobrzezanie nic nie znaczy, lecz nowe stworzenie. ( Gal.6; 15).Obrzezanie w Starym Testamencie było zewnętrznym wyrazem przymierza, jakie Bóg zawarł z Abrahamem polegającym na obcinaniu napletka noworodkom płci męskiej, osiem dni po narodzeniu. Kiedy św. Paweł jednoznacznie obnaża nieskuteczność tego typu rytuałów uderza w całą tradycję religii żydowskiej wykazując jej kompletną nieprzydatność i bezużyteczność w kwestii zbawienia opartego na nowym przymierzu.

        C. S. Lewis tłumaczy tę biblijną prawdę o ożywieniu duchowo martwych ludzi używając metafory o posągach, które zostają ożywione i stają się żywymi istotami. Podkreśla kluczową różnicę pomiędzy życiem stworzonym a życiem zrodzonym. W języku greckim występują trzy słowa na określenie życia:1. Bios odnosi się do życia fizycznego, naturalnego biologicznego życia odpowiedzialnego za fizjologię procesów somatycznych,2. Psyche - to rodzaj naturalnego życia duszy człowieka (W Starym Testamencie nefesz=życie duszy, w Nowym Testamencie psyche=życie duszy), 3. Zoe jest najwyższym rodzajem życia, jest to życie duchowe, wieczne, nadprzyrodzone.

        Kiedy Biblia mówi o nowych narodzinach używa terminu zoe, który wyraża nie stworzone, ale zrodzone życie wieczne. Niższy rodzaj życia bios ma swoje naturalne granice i kończy się fizyczną śmiercią, natomiast życie zoe nigdy się nie kończy, gdyż jest wieczne. Jak wyraził to C. S. Lewis: ”Życie biologiczne, które otrzymujemy za sprawą przyrody, życie trwale (jak wszystko inne w przyrodzie) zagrożone zepsuciem i rozpadem i podtrzymywane wyłącznie dzięki nieustannemu wsparciu przyrody w postaci powietrza, wody, żywności itd.(...). Z kolei życie duchowe, które istnieje w Bogu przez całą wieczność i stworzyło cały przyrodzony wszechświat – nazywam zoe. Bios cechuje oczywiście pewnego rodzaju nikłe, symboliczne podobieństwo do zoe – ale jest to najwyżej podobieństwo między fotografią a miejscem, które przedstawia, czy między posągiem a człowiekiem. Człowiek ożywiony biosem, który posiadłby zoe, doświadczyłby nie mniejszej przemiany niż posąg, który z rzeźbionego kamienia staje się prawdziwym człowiekiem. Otóż o nic innego nie chodzi w chrześcijaństwie. Ten świat jest wielkim warsztatem rzeźbiarskim. My jesteśmy posągami, a po warsztacie krąży wieść, że niektórzy z nas pewnego dnia ożyją.” [29]

        Opisany tutaj proces ożywiania ducha ludzkiego możemy ująć na dwóch poziomach: 1. ruch zstępujący, gdyż oto wspaniałomyślny Bóg zaszczepia nam swoje życie człowiekowi pokornemu, uniżonemu, który doszedł do miejsca kresu siebie, do miejsca skorzystania z łaski (Duch św. zaczyna przebywać w ludzkim wnętrzu i udzielać mu mocy oraz tryskającego życia wiecznego porównywanego do strumienia wody żywej [30]). Jezus udziela swojego życia uniżonym, gdyż wiara biorąca od Boga wymaga postawy przyjścia i przyjęcia (por. Ew. św. Jana 6;35). Jest to akt świadomej deklaracji braku, bankructwa. Bez odgórnej inicjatywy Boga, który staje się Ojcem rodzącym swoje potomstwo nie ma żadnej innej drogi bycia żywym dla Boga.

2. Ruch wstępujący, gdyż oto człowiek podłączony zostaje do rzeczywistości, która przekracza możliwości jego intelektualnego zrozumienia, do „oceanu” Boga żywego i zaczyna partycypować w czymś, co go w każdym aspekcie przekracza (staje się uczestnikiem boskiej natury). Wkracza na drogę „wzwyż” i zaczyna życie na poziomie trójosobowego życia, staje się częścią fascynującej opowieści, której głównym bohaterem jest Bóg i ci, którzy są doń podłączeni. Mieć udział w Jego życiu, które C. S. Lewis porównuje do wejścia w dramat, czy taniec trój osobowego życia, czy zaproszeniu do kosmicznej Opowieści [31] albo bycia wszczepionym jak latorośl w krzew winny (Ew. św. Jana 15;1-7), oto tylko z niektórych obrazów mających przybliżyć to, co wydarza się z człowiekiem prawdziwie, biblijnie wierzącym. ”W Biblii odrodzenie odnosi się do kroku, dzięki któremu człowiek wychodzi ze śmierci i wchodzi w życie. Odrodzenie to, tak jak fizyczne narodziny, następuje tylko jeden raz i ten raz w zupełności wystarcza.” [32] Oswald Chambers określił tę nową jakość w człowieku „nowo narodzonym” „inwazją”. ”Ilustracja krzewu winnego i latorośli, której nasz Pan użył w 15 rozdziale Ewangelii Jana, jest najodpowiedniejsza gdyż wskazuje ona, że każda cząstka życia tej latorośli, która przynosi owoc, jest rezultatem „inwazji” z podtrzymującego ją krzewu.(…) Nasze życie czerpiemy z Jezusa, naszego Pana, i to nie tylko jeśli chodzi o punkt początkowy i motywację tego życia, lecz również o nasze rzeczywiste myślenie, przeżywanie i działanie. To właśnie ma na myśli Paweł, kiedy mówi o „nowym człowieku w Chrystusie Jezusie.” [33]

        C. S. Lewis próbuje rozjaśnić biblijną prawdę o doświadczeniu nowego narodzenia w rozdziale pt. Dobre zarażenie, w którym ukazuje ów akt rodzenia wyższego życia (zoe) we wnętrzu (duchu) człowieka na podobieństwo zarażenia, kiedy zbliżamy się w postawie zaufania do Boga, jako źródła życia. Opisuje to bardzo sugestywnie: ”Ale jak ma się z Bogiem zjednoczyć? Jak możemy zostać przyjęci do tego trójosobowego życia?(...) Nie jesteśmy zrodzeni przez Boga, zostaliśmy bowiem przez Niego stworzeni – w naszym naturalnym stanie nie jesteśmy synami Boga, a tylko (można powiedzieć) posągami (podkreślenie moje – E. S.-Z.). Nie posiadamy zoe, czyli duchowego życia, a jedynie bios, życie biologiczne, które niebawem ulegnie zepsuciu i umrze. Otóż chrześcijaństwo ma następującą propozycję: jeśli pozwolimy Bogu działać, możemy wziąć udział w życiu Chrystusa – a wtedy będziemy z Nim dzielić życie, które zostało zrodzone, a nie stworzone, życie, które istnieje od zawsze i na zawsze. Chrystus jest Synem Bożym. Otrzymując udział w Jego życiu, również staniemy się synami Bożymi. Będziemy kochali Ojca jak On, i przystąpi do nas Duch Święty. Chrystus przyszedł na świat i stał się człowiekiem, aby przynieść innym ludziom, życie podobne do własnego – poprzez to, co nazywam „dobrym zarażaniem”.[34]

        Uchwycenie różnicy między stworzeniem a zrodzeniem pozwoli zrozumieć istotę realnego chrześcijaństwa jako diametralnie nowego życia duchowego, na które człowiek zostaje wprowadzony, gdy sam Bóg ingeruje i udziela swojego wiecznego życia w odpowiedzi na jego postawę wiary. Ludzie jako istoty stworzone przez Boga-Stwórcę są dysponentami życia stworzonego (naturalnego), natomiast ludzie, którzy przeszli przez nowe narodzenie, przechowują w swoim ciele, coś znacznie przewyższającego ten pierwotny rodzaj życia, mianowicie wieczne, zrodzone życie duchowe, udzielone z „góry” przez Boga za darmo (z łaski) dla tych, którzy są na tyle pokorni, że zechcą je przyjąć jako dar.

        Kolejnym następstwem nowych narodzin jest stawanie się synami Boga żywego. Chociaż idea ojcostwa jest od wieków obecna w chrześcijaństwie to potocznie pojmuje się ją jako opiekę, opatrzność Bożą sprawowaną nad ludźmi przez dobrego Boga-Ojca. Istotą wszakże ojcostwa jest przekazywanie życia, DNA, a dopiero potem opieka nad zrodzonym potomstwem. Człowiek jako byt stworzony na obraz Stwórcy wykazuje podobieństwo do Boga, które podnosi go do pozycji korony stworzenia, natomiast posiada życie stworzone, (bios i psyche). Prawnymi dziećmi Boga nie są automatycznie wszyscy stworzeni ludzie, lecz jedynie i wyłącznie ci, którzy na podstawie osobistej wiary otwierającej serce na Bożego Syna=Słowo „narodzili się nie z krwi ani z cielesnej woli, ani z woli mężczyzny, lecz z Boga.” (Ew. św. Jana 1;13). Zrodzenie zatem kogoś oznacza przekazanie mu swojego życia. W przypadku nowego narodzenia Bóg przekazuje swoje nadprzyrodzone, duchowe życie (zoe) człowiekowi, który posiadał dotąd jedynie naturalne życie na poziomie ciała i duszy. W porównaniu do dwóch niższych form życia tylko życie Boga przekazywane do wnętrza człowieka i wzbudzające w nim nowa jakość ducha nazywane jest prawdziwym życiem. Dlatego Jezus formułował sprawę nowych narodzin w formie imperatywu, gdyż supremacja życia zoe nad życiem naturalnym stanowi przepaść dwóch typów egzystencji, z których jedna wyznaczała człowiekowi kres czasowy życia, druga zaś już w wymiar czasowości wprowadzała wieczność. Ta zmiana przychodzi z zewnątrz, od transcendentnego Boga, który niejako w świat przyrody wprowadza element spoza natury.

        Przemiana jaka dokonuje się w ludziach, którzy przez wiarę i uniżenie przyjęli Jezusa Chrystusa i Jego życie dotyka samych podstaw ludzkiej tożsamości i jest niezwykłym przejściem od człowieka naturalnego w ponadnaturalnego, z Bożego stworzenia w Bożego syna. To by wyjaśniało wielokrotnie powtarzane określenie w Biblii, że Jezus jest pierworodnym pośród braci (por. List do Hebrajczyków 2;10-14).

        C. S. Lewis wyraża tę myśl bardzo klarownie: „Nazwałem Chrystusa „pierwszym przypadkiem” nowego człowieka. Ale oczywiście jest On czymś znacznie więcej. Nie tylko nowym człowiekiem, pojedynczym egzemplarzem nowego gatunku, ale pierwszym i najważniejszym nowym człowiekiem. On jest źródłem, sercem i życiem wszystkich nowych ludzi. Dobrowolnie przyszedł na stworzony świat, przynosząc ze sobą zoe, nowe życie (oczywiście nowe dla nas – w Nim samym zoe istniało przed wszystkimi wiekami). Swój dar przekazuje nie przez dziedziczenie, ale to, co nazwałem „dobrym zarażaniem”. Dar ten można otrzymać wyłącznie przez osobisty kontakt z Nim. Inni ludzie stają się „nowi” poprzez fakt, że żyją „w Nim”.(…) Wiek za wiekiem, Bóg, doprowadził przyrodę do wydania istot, które mogą (jeśli zechcą) zostać wyjęte z ram przyrody i stać się „bogami”. Czy pozwolą się wyjąć ze swoich ram?”.[35]

        Jest to zmiana odśrodkowa i z reguły niepozorna, bez zjawiskowych manifestacji, gdyż zaczyna się we wnętrzu osoby, w jego najgłębszej i ukrytej warstwie wzbudzonego ducha ludzkiego, gdyż „to, co się z Ducha narodziło jest duchem” (J.3;6). Od tej chwili Duch Święty zamieszkuje na stałe ludzkiego ducha. To jest drugi rodzaj wcielenia. Bóg - Duch Święty wciela się tym razem w ciała zwykłych ludzi, by w ten sposób wywierać duchowy, zbawienny wpływ na zdegenerowany „zepsuciem grzechu” świat. W tym sensie należałoby rozumieć co to znaczy, że Kościół jest ciałem, którego głową jest Jezus Chrystus.( por. List do Kolosan 1,18)

        Metamorfoza, jakiej podlegają ludzie duchowi polega nie na samorealizacji, lecz na „chrystuso - realizacji”, która przejawia się najprościej mówiąc, w realnym utożsamieniu się ze śmiercią dla starych, niszczących nawyków (gdyż Jezus Chrystus utożsamił się z grzechem), a przyjęciem wiary samego Jezusa. Apostoł Paweł wyraził to bardzo dobitnie w Liście do Galatów 2;20: ”Teraz już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus. Choć nadal prowadzę życie w ciele, jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego, który umiłował mnie i samego siebie wydał za mnie.” W tym niezwykłym procesie, w którym nastąpiła fundamentalna zmiana z grzesznika w świętego ów święty ponosi odpowiedzialność, by nowe sposoby przemienionego postępowania wyprowadzać z ducha i manifestować je w życiu, w realnym postępowaniu. „Każdy szczegół naszego fizycznego życia ma być pod całkowitym panowaniem tego nowego usposobienia, które Bóg wszczepił w nas poprzez utożsamienie się z Jezusem Chrystusem.” [36]

        Fakt nowych narodzin staje się jedynym kryterium rozróżnienia żywego chrześcijanina od nominalnego. Wyznacza ostrą linię demarkacyjną duchowego, realnego chrześcijaństwa, które nie przebiega wzdłuż konfesyjnych wyznań chrześcijańskich, ale zawsze stanowiło utajnioną mniejszość w obrębie różnych kościołów chrześcijańskich, albo po prostu poza nimi. ”Wszakże fundament Boży stoi niewzruszony, a ma tę pieczęć na sobie: Zna Pan tych, którzy są jego.”(II Tym.2;19).

        Biblia ucina wszelkie spory pomiędzy kościołami chrześcijańskimi, czy to będzie wyznanie rzymsko-katolickie, czy protestanckie, czy prawosławne, czy inne, roszczące sobie monopol na prawdę, jednym stwierdzeniem, iż żadne zewnętrzne formy, obrządki, liturgie, przejawy pobożności i religijności niewiele pomogą człowiekowi w byciu synem. Jest to bowiem kwestia tożsamości, duchowej przynależności do Króla królów a nie zachowań. ”Bo w Jezusie Chrystusie ani obrzezanie, ani nieobrzezanie nic nie znaczy, lecz wiara, która jest czynna w miłości.” (Gal.5;6). Tak jak kura nie może stać się orłem, tak człowiek nie może stać się dzieckiem Boga tylko dlatego, że wypełnia poprawne czynności kojarzone tradycyjnie z chrześcijaństwem.

        Alternatywa jest prosta, albo człowiek jest na nowo zrodzony i ma w sobie życie wieczne (zoe), ma zarodek ducha zrodzonego przez Boga, albo jest duchowo martwy, bez życia nadprzyrodzonego, żyjący na poziomie nieodrodzonej duszy (psyche). To są dwie różne drogi, jedna, tradycyjnych religii, które wydoskonaliły się w „formach” religijności oraz druga, „wąska ścieżka życia” bazująca na osobistej zbawczej wierze w Syna Bożego, i z Niego czerpiąca siły. Tylko ta ostatnia prowadzi do celu, do nieba, domu Ojca.

        Wąska ścieżka życia bywa niekiedy poprzedzona etapem typowo zewnętrznych form i starań religijnych (jak w przypadku Nikodema), które okazują wszakże swą bezradność aż do momentu wejścia w głębię, w sferę wewnętrzną, w obszar serca, które jak twierdzi Biblia „jest źródłem życia” (Przyp. Salomona 4;23). [37] Dlatego też proponuję rozróżnić religię od wiary. Jedna dotyczy zewnętrznych zachowań i ludzkich starań (nawet jeżeli jest to staranie wypełniania Dekalogu), drugie oznacza opcję łaski, dzięki której człowiek staje się duchową istotą, zaczyna poznawać Boga intymnie, w osobistej, zażyłej, rozwijającej się żywej relacji (to zaczyna się z chwilą nowych narodzin).

        Z wielkim zrozumieniem tę różnicę pomiędzy zewnętrznym a wewnętrznym chrześcijaństwem przedstawia C. S. Lewis obnażając fałszywe wyobrażenia o chrześcijaństwie jako religii, która pozwala człowiekowi poprawiać się moralnie, tj. stawać się dobrym. Opisuje stereotyp tzw. życia chrześcijańskiego, które jest dialektyką usiłowań stawania się dobrym, a czynienia zła (grzechu) czyli błędnego koła chrześcijaństwa o własnych siłach (religii), z wyobrażeniami Boga, „przybierający pozór pobożności, podczas gdy życie ich jest zaprzeczeniem mocy”(II List św. Pawła do Tymoteusza 3;4). ”Przez „bycie dobrym” rozumiemy uleganie tym wymogom (związanych z moralnością, przyzwoitością, itp.- E. S.). Pewne rzeczy, których pragnęła zwykła osobowość, okazują się (jak to mówimy) „złe” czy też „niewłaściwe” - cóż, z tych musimy zrezygnować. Inne rzeczy, których nasza osobowość czynić nie chce, okazują się ) jak to mówimy) „dobre” czy też „właściwe”- cóż, te musimy czynić. (...) Przypominamy właściwie uczciwego płatnika podatków, który płaci, jak należy, licząc, że zostanie mu dosyć „na życie”. Myślimy tak dlatego, że za punkt wyjścia stale przyjmujemy przyrodzoną osobowość. Dopóki tak myślimy, wynik będzie do przewidzenia. Albo damy sobie spokój z „dobrem”, albo się naprawdę unieszczęśliwimy. Nie ma co sobie robić złudzeń – jeśli naprawdę spróbujesz spełnić wszystkie wymagania postawione przyrodzonej osobowości, nie zostanie ci „na życie”. Im bardziej będziesz słuchał sumienia, tym wyższe będzie stawiało żądania. Tymczasem przyrodzona strona osobowości, na każdym kroku głodzona, ograniczona i szarpana, stanie się coraz bardziej podrażniona. W końcu albo zrezygnujesz z dążenia ku dobru, albo staniesz się jedną z tych osób, które – jak to ujmują - „żyją dla innych”, choć wiodą życie malkontenckie i gderliwe, wiecznie zastanawiając się, dlaczego inni tego bardziej nie zauważają, i wiecznie robiąc z siebie męczenników.” [38]

        „Odrodzenie jest minimalną podstawa duchowego życia. Całe późniejsze duchowe budowanie opiera się na odrodzeniu jako fundamencie. Bez odrodzenia człowiek nie ma w ogóle duchowego życia.” [39]

PRZYPISY:

[27]  Por. Paul J. Johnson pisał o tej religijnej potrzebie wkodowanej w naturę człowieka, następująco: ”Bóg umieścił w nas szczególną przestrzeń – przestrzeń mającą Jego kształt. Nic nie może wypełnić tej przestrzeni, tylko sam Bóg. Można w niej umieścić pieniądze, dom, majątek, władzę, sławę czy cokolwiek innego – nic z tego nie będzie pasować. Tylko Bóg może ją wypełnić i zaspokoić. ”Cytuję za: Josh McDowell; Przewodnik apologetyczny, „Vocatio”, Warszawa 2002, s.315-316.

[28] Już sama niezależność od Boga jest wyrazem buntu i funkcjonowaniem w postawie rebelii, którą we wszechświecie zainaugurował Lucyfer. (jeden z trzech archaniołów). Chociażby w tym jednym aspekcie każdy człowiek jako grzesznik wykazuje podobieństwo do osobowego zła, które Biblia nazywa diabłem, upadłym aniołem, szatanem, itp. Biblia niejednokrotnie wspomina ów fakt kosmologiczny. Por. Derek Prince, Lucyfer rzuca wyzwanie Bogu, Instytut Dereka Prince'a, Lublin

[29] C. S. Lewis, Chrześcijaństwo po prostu, wyd. cyt. s. 157-158.

[30] Por. Rozmowa Jezusa z Samarytanką, w której Jezus mówi o wodzie żywej, „wytryskającej ku żywotowi wiecznemu”, której On może jej udzielić.(Ew. św. Jana 4;14). W innym miejscu tej sam Ewangelii Jezus proklamuje :”Jeśli kto, pragnie, niech przyjdzie do mnie i pije. Kto wierzy we mnie, jak powiada Pismo, z wnętrza jego popłyną rzeki wody żywej (podkreślenie moje- E.S.-Z.). A to mówił o Duchu, którego mieli otrzymać ci, którzy w niego uwierzyli; albowiem Duch Święty nie był jeszcze dany, gdyż Jezus nie był jeszcze uwielbiony”.(Ew. św. Jana 7,37-39.)

[31] Zaczerpnęłam to określenie z: John Eldredge; Pełnia serca, przeł. Justyna Grzegorczyk, W drodze, Poznań 2005.

[32] Watchmann Nee; Duchowy człowiek, Duchowy człowiek, Living Stream Ministry, Anaheim, California 1998, s. 50.

[33] Oswald Chambers, Psychologia biblijna, Lublin 1991, s. 27, 28.

[34] C.S. Lewis; Chrześcijaństwo po prostu, wyd. cyt. s. 174.

[35] Tamże, wyd. cyt. s. 212-213. Podobnie kwestię przejścia z porządku natury do porządku nadprzyrodzonego opisuje Claude Tresmontant: Wraz z człowiekiem całe stworzenie powraca do swojego Stwórcy. (...)Porządek fizyczny został spowodowany pulsowaniem życia, porządek psychiczny wyłonił się z biosfery, teraz , razem z człowiekiem, ściśle nadprzyrodzony porządek wzywa do spełnienia wszystkiego, co stworzone, do dokończenia całego stworzenia, które jest jego przeobrażeniem. ”Claude Tresmontant, Esej o myśli hebrajskiej, wyd. cyt. s. 131,

[36] C.S. Lewis; Chrześcijaństwo po prostu, wyd. cyt, s. 28.

[37] Biblia wielokrotnie pokazuje, że serce jest centrum, „radiatorem” życia fizycznego, pamięci, emocji, woli i ducha. ”Kiedy mówimy o sercu, w przenośni albo dosłownie, mamy na myśli najbardziej wewnętrzną część osoby.(...). W sensie fizycznym serce jest centrum ciała; w sensie uczuciowym serce jest centrum duszy; i w sensie duchowym serce jest centrum ducha. (...). Nauczanie biblijne różni się od naukowego tym, że czyni serce zarówno centrum duszy, jak i centrum ducha. Biblia (...) centrum myślenia umieszcza w sercu, a móg traktuje jako zwyczajny mechanizm, który serce wykorzystuje, aby wyrazić siebie .(...) Według Biblii serce stanowi centrum życia fizycznego, pamięci, potępienia i zbawienia, centrum działania Boga i działania szatana; centrum, z którego bierze początek wszelkie działanie i kształtujące ludzki mechanizm. (...) Serce jest na pierwszym miejscu, nie na drugim; są to antypody współczesnego życia intelektualnego. Zwykły intelektualizm prowadzi do bezduszności i obojętności, do stoicyzmu, braku poczucia rzeczywistości.” Oswald Chambers, Psychologia biblijna, wyd. cyt. s.64, 66.

[38] Lewis C.S.; Chrześcijaństwo po prostu, wyd. cyt. s. 191.

[39] Watchmann Nee; Duchowy człowiek, wyd. cyt., s. 63.