czwartek, 23 grudnia 2021

Życzenia na Boże Narodzenie



     W ten trudny czas (jakkolwiek go nazwiemy), który wielu z nas zaskoczył i dotknął boleśnie, kiedy zabraknie przy wigilijnym stole tych, którzy niedawno dobrze się jeszcze mieli, wbrew i pomimo, a może właśnie dlatego chcę życzyć Wam: 

1. Wiary, tam, gdzie zagościło zwątpienie; 

2. Miłości okazywanej sobie praktycznie i wyrażonej w słowach serdecznych, gdyż tylko ona ma moc pokonać wszelki rodzaj strachu i stresu; 

3. Nadziei, gdyż ona sięga poza zasłonę, poza to, co rejestrują nasze zmysły, co widzimy na tym coraz mroczniejszym świecie; 

4. Radości wbrew i pomimo, bo życie trwa. A radość jest potężną bronią przeciwko smętkowi zwanego depresją.

Gdzie znaleźć to wszystko?  

    Znam tylko jedno Źródło Życia. Jest nim Ten, którego Urodziny obchodzimy - Jezus Chrystus, urodzony w Betlejem. Ta cała "magia Świąt" to z Jego powodu. On jest magiczny w swojej zwykłej niezwykłości. W tym, kim był jako nasz Zbawiciel w ludzkiej postaci, i to, co zrobił dla nas - ludzi. Bóg i człowiek jednocześnie. On stał się największym Prezentem Nieba - dlatego obdzielamy się prezentami. On nie pcha się w taki sposób jak strach do naszych serc, lecz puka i czeka. Czy otworzysz Mu serce, by mógł tam wejść i zamieszkać w Tobie? Czy zagubi się Jego pukanie w ferworze błyskotek, dań świątecznych, dekoracji i rzeczy drugo i dalszo rzędnych? Czy pozostanie na zewnątrz nas jak gość nie proszony? Czy przyjmiesz Go przez prostą wiarę serca? To jest takie proste: "Bo jeśli ustami wyznasz, że Panem jest Jezus, i uwierzysz w swoim sercu, że Bóg wzbudził Go z martwych, będziesz zbawiony. (...) Gdyż z łaski jesteście zbawieni, przez WIARĘ. Nie jest to Waszym osiągnięciem, ale DAREM Boga." 
Do życzeń dołączam piosenkę nie swoją, ale jakże miłą mojemu sercu. 
Wspaniałych Świąt Wam życzę: https://youtu.be/6EU7S9Wk8cI 

wtorek, 14 grudnia 2021

Podziękowanie 

Kochani! Z serca dziękuję wszystkim dotychczasowym Darczyńcom, którzy "zasiali" swoje finanse w tłumaczenia mojej książki "Zabunkrowani. O chorobach duszy. Dzięki Wam mogłam z wielką radością posłać dziś dwom moim wspaniałym tłumaczkom po 1 tys. zł. Będzie to taki dar naszego serca oraz małe "co nieco" na to dzieło tłumaczenia. Taki prezent "pod choinkę". Raz jeszcze dziękuję z głębi serca wszystkim Darczyńcom:-)

PS. Kolejni Darczyńcy mile widziani. Proszę o pomoc w dokończenie tego dzieła tłumaczeń. Razem damy radę.





piątek, 26 listopada 2021

Spełnienie cichego marzenia

Ogłoszenie!
Pragnę podzielić się radością o tym, że moja książka "ZABUNKROWANI. O CHOROBACH DUSZY jest w tłumaczeniu na język angielski i włoski. Pełna realizacja tego projektu wymaga finansów. Zatem zapraszam Was do uczestnictwa w tym projekcie jako Darczyńcy/Sponsorzy tych tłumaczeń. Sama nie dam rady tego doprowadzić do końca ( czyli wydania książki w języku angielskim i włoskim). Potrzebuję Waszego wsparcia. Wspaniałe tłumaczki, które podjęły się tego dzieła, czynią je z własnej woli zainspirowane Duchem Bożym (same wyszły z inicjatywą tłumaczenie tej książki). Pragnę, by otrzymały jakąś gratyfikację finansową, by móc dokończyć tłumaczenia. Kosztuje je to dużo pracy i poświęcają swój drogocenną czas, by sfinalizować to zadanie. Zatem - każdy kto chciałby "zasiać" w to dzieło jakąś kwotę będzie wymieniony jako Darczyńca w książce. Podaję konto, na które można przelewać finanse - z dopiskiem "Na tłumaczenie książki ZABUNKROWANI...". Razem damy radę:-). Najpiękniejsze w tym wszystkim jest to, że Bóg, które widzi serce człowieka, sam wkłada tam marzenia i stawia na naszej drodze ludzi, którzy mogą być jego realizacją.
Podaję nr konta nie-prywatnego tylko jest to konto służby - Zabunkrowani. Pomoc duchowa: Santander Bank - 16 1090 1535 0000 0001 4758 9121
Dziękuję i pozdrawiam serdecznie. Elżbieta Stawnicka

Może być obrazem przedstawiającym kwiat
Dorota Oakley Matuszyk, Katarzyna Majewska i 45 innych użytkowników
8 komentarzy
2 udostępnienia
Lubię to!
Komentarz
Udostępnij
 

środa, 20 października 2021

Przesłanie Ewangelii

Uświadomiłam sobie ostatnio, że moi drodzy blogowicze nie usłyszeli jeszcze prostej i zbawiennej Dobrej Nowiny czyli Ewangelii. Jak zatem mają uwierzyć, skoro nie usłyszeli? Kiedy wejdziecie na tę stronkę to Leszek Korzeniecki, którego znam od lat, wypowie to przesłanie prosto i klarownie:

https://youtu.be/-DXvtLvUESA 



poniedziałek, 11 października 2021

 Tekst o godności człowieka jako wiarygodności wedle Martina Bubera.



Zanim napiszę kolejny tekst o walecznych i walczących kobietach (O tym o co one walczą? I jaki to ma sens?) odnalazłam stary tekst, który wygłosiłam na konferencji Wiara - Nauka - Etyka w 2011 w Rogowie koło Poznania.
Oto link do tego tekstu opublikowany na stronie Chrześcijańskiego Forum Pracowników Nauki:
https://www.chfpn.pl/new11/new11_stawnicka.pdf

czwartek, 16 września 2021

Piękne i waleczne.


 Istotą kobiety jest piękno. (…) Pragnienie bycia piękną jest odwiecznym marzeniem kobiet. (…); nie chodzi nam o „doskonałą figurę”. Pięknem kobiety jest przede wszystkim duchowe piękno. (…) Została zamierzona jako wcielenie – nasze doznanie w ludzkiej postaci – Urzekającego Boga, (…) który nas zaprasza. (...)  Piękno może być najpotężniejszą rzeczą na świecie. Piękno przemawia. Piękno zaprasza. Piękno karmi. Piękno przynosi ulgę. Inspiruje. Jest transcendentne. Przyciąga nas do Boga."1

        Dlatego o piękno kobiecych serc i marzeń tam ukrytych toczy się ogromna i poważna walka na tym świecie. Większość z nas kobiet zna doskonale dylematy i nieustanne pytania skrywane bądź wyrażane z głębi naszych dusz. Dotyczą zawsze naszego wyglądu, chęci bycia piękną i zauważoną przez tego, który by nas pokochał z pasją. "Chcemy piękna, które może być widziane, odczuwane, piękna, które ma wpływ na innych, własnego piękna, które mogłybyśmy odkryć w nas samych." (Tamże, s. 28). Mimo, iż kultura współczesna wypaczyła "kobiecość" na różne sposoby oraz wylansowała jakieś „wyśrubowane” kanony piękna kobiecego ciała, ale i kryteriów dotyczących tego, czym ma być kobiecość, to dodatkowo nałożyła na kobiety wymogi związane z rolami zawodowymi, które trzeba godzić z rolą żony, matki i wszystko-ogarniającej kobiety perfekcyjnej. To sprawia, że w codziennej gonitwie zatraca ona swój rytm, a często w rolach jej narzuconych zatraca siebie (swoją kobiecą duszę).2 Są trzy główne marzenia duszy kobiecej: 1. o romansie, w którym jestem chciana, upragniona i walczy się o mnie; 2. "o odegraniu niezastąpionej roli w wielkiej przygodzie" (historii); 3. o odkryciu jej piękna. 

        Wiele wysłuchanych opowieści kobiecych mówią o tym samym - o zmaganiach z ich poczuciem wartości, ich lękach, by nie być samotnymi, porzuconymi, czy zdradzonymi przez ich mężczyzn (mężów). "Wynikiem tego jest poczucie wstydu. (...).”Czuję się jak urządzenie domowe” – wyznała nam pewna kobieta. To nie znaczy, że mężczyźni również nie mocują się z własnym poczuciem wartości. Ale w przypadku kobiet jest w tych zmaganiach coś głębszego i o wiele bardziej uniwersalnego”.3( Tamże, s. 32). 

        Kobiety noszą w sobie "odwieczne" marzenia o byciu księżniczkami. Można to zaobserwować u dziewczynek, które wyrażają bez żenady i skrępowania to, co noszą w swoich ufnych serduszkach, „niespaczonych” jeszcze przez złe doświadczenia i społeczeństwo. O ile sięgniemy pamięcią do dzieciństwa to wynurzają się z niego dziewczynki przebrane w piękne sukienki, falbanki, pantofelki, fantazyjne kokardki,  korony ze złotka na głowach. 

        W dorosłości wcale nam to nie przechodzi. Zmieniają się tylko przebrania. Wystarczy spojrzeć na nasze fotki na Facebooku. Sama przyznaję, że lubię pokazywać się w różnych "odsłonach" piękna, w zmiennych "dekoracjach" (od krajobrazów natury, po pałace, zamki, ogrody, na tle miast, pejzaży, w gronie ludzi bliższych i dalszych, itp.) jakby zadając sobie pytanie: Czy ciągle jestem atrakcyjna? Pragniemy ujawniać swoje piękno. Wybieramy najlepsze, naszym zdaniem, ujęcia siebie. Lubimy eksperymenty estetyczne. Zobaczyłam to jeszcze wyraźniej na naszej babskiej wyprawie wakacyjnej tego lata. Byłyśmy trzy w różnym wieku, ale łączyło nas jedno - miałyśmy małego "bzika" na punkcie robienia zdjęć tam, gdzie dotarłyśmy. Trzeba to szczerze przyznać, przebierałyśmy się co rusz robiąc sobie nawzajem z osobna, jak i razem zdjęcia w różnych kontekstach. W pałacach i ogrodach przebrałyśmy się w suknie, robiąc sobie sesje w miejscach najbardziej uroczych. Czułam się jakbym była na jakimś planie filmowym grając sceny kostiumowe, przeniesiona do innej epoki. Mogłyśmy się na moment poczuć wyjątkowo, wyrwane z naszej "zarobionej" i przewidywalnej codzienności. Poczułyśmy smak przygody, w której kreowałyśmy główne role. 

        Autorzy „Urzekającej” piszą: „Wszystkie te legendy i bajki o nieujawnionych Księżniczkach i Pięknych pod przebraniem służących są bardziej adekwatne niż myślisz."( Tamże, s.32-32).

        W miarę dorastania jesteśmy z tego okradzione. Dzieje się to na różne sposoby. Znam swoją historię pozbawienia mnie pierwotnego przekonania, które nosiłam w sobie jako dziewczynka, że jestem z królewskiego rodu, powołana do rzeczy większych niż stłamszone kobiety, które widziałam w swoim otoczeniu. Przeciwko takiej doli i przeznaczeniu kobiety buntowałam się od czasu dojrzewającej świadomości. Może dlatego (m. innymi) wybrałam filozofię?:-))) Wysłuchałam setki (jak nie więcej) historii kobiet, które zostały zranione w sferze kobiecości, że przestały wierzyć w to, że są piękne, godne podziwu, że mają wartość i znaczenie. Zostały sponiewierane w swej kobiecości, zwątpiły, że cokolwiek mogą i stały się dalekie od zamierzenia i projektu Stwórcy. Zamieniły się w kopciuszka, albo królową śniegu, w zależności od siły osobowości. 

        W tych opowieściach widać zamachy na piękno kobiecego, wrażliwego serca, kiedy piękno było niezauważane, wyszydzane, zdeptane brutalnie przez wykorzystanie seksualne, wyśmiane, przeklęte w niewybrednych sformułowaniach, nie wyrażone w emocjach pozytywnie zwerbalizowanych. Jednym słowem piękno kobiety zostało tak mocno uderzone, że powstała jedna wielka rana, która ukrywa się najczęściej za różnymi zasłonami dziwnych i de facto nie prawdziwych postaw i "masek". Na pozór ogarnięte, elegancko ubrane, uśmiechnięte, przyzwoite, lub wyzywająco wymakijażowane twarze dziewczyn i kobiet, a pod spodem jedna wielka, boląca i często, z wierzchu tylko, zapudrowana rana serca. Korzeń tych zranień zawsze jest ten sam – domy rodzinne, a szczególnie ojcowie.

         Kilka dni temu wysłuchałam opowieści młodej, ładnej i oryginalnej w swoim potencjale dziewczyny, która nosiła w sobie odrzucenie ze strony ojca. Ten nie radząc sobie z emocjami swojej żony, uciekał z domu (na spacery, na wyjazdy, do pracy, itp.), a swoją pierworodną córkę krytykował, nigdy z nią nie rozmawiał, odsunął się od niej emocjonalnie. Ona zaś pozostawiona przez rodziców, pozostawiona w samotności, najpierw wyrażała swój bunt, a potem zgaszona i karcona za to, będąc zagrożoną w poczuciu bezpieczeństwa, stwierdziła, że nie warto walczyć. Zamknęła swoje serce i żyła już sama, robiąc pozory grzecznej, bezproblemowej dziewczyny, układającej sobie życie po swojemu, bez wsparcia rodziców, bez relacji. Inna pięknie się wystroiła na bal maturalny. Schodziła po schodach jak księżniczka, by wzbudzić podziw swego ojca (w pierwszej kolejności)... a spotkała się, zamiast reakcji „Łał”, z krytyczną uwagą „wystroiłaś się jak choinka, jak ladaco”. Ta uwaga zmiotła ją doszczętnie wbijając sztylet w jej piękno. Odtąd będzie się kamuflować i nie wystawi swojej urody na pokaz, by nie być ponownie tak potraktowaną. Wszędzie ich pełno – dziewczyn i kobiet typu „Zosie samosie”. Niezależne, zaradne, operatywne, wykształcone, piękne na zewnątrz, z bardzo samotnymi sercami, spowodowanymi przez rany odrzucenia ze strony ojców. Na zewnątrz pewne siebie, wręcz aroganckie, wyzywające i silne feministki, ale w środku zranione, niepewne siebie, przestraszone, pełne bólu emocjonalnego, małe skrzywdzone, niekochane dziewczynki. Mała dziewczynka chce uzyskać odpowiedź na pytanie: czy jestem śliczna? Rozkloszowane spódnice, przebieranki, pragnienie, by być piękną i zauważoną – to jest to, o co w tym przypadku chodzi”.( Tamże, s. 55). Wszystkie małe dziewczynki szukają tych odpowiedzi u swojego taty. A często zostają nafaszerowane odpowiedziami wprost lub nie wprost: „Nie ma w tobie córko nic specjalnego, nic pięknego, nic urzekającego; wręcz przeciwnie jesteś brzydka, za gruba; nikt cię nie pokocha; jesteś problemem dla mnie; po co się urodziłaś?”, itp. Takie komunikaty zostawiają wielką, nieuleczoną ranę w sercu dziewczynek, rzucającą cień na całe przyszłe ich  życie. Nie zawsze są to ojcowie patologiczni, agresywni, nałogowi alkoholicy, osobnicy o  prymitywnej osobowości, całkowicie pozbawieni uczuć. Równie wielkie rany odrzucenia zostawiają ojcowie bierni i obojętni emocjonalnie, niezaangażowani wobec swoich córek, nieobecni. Ten najpowszechniejszy typ ojców w naszych polskich rodzinach przekazuje wzór mężczyzny, którego nie interesują uczucia, myśli i przeżycia kobiety. Nie są oni żadnym wsparciem psychicznym dla nich, nie wyrażają uczuć miłości. Są zabunkrowanymi osobnikami, często o narcystycznym nastawieniu. Jaki wzorzec oferują swoim córkom, przyszłym kobietom i żonom? Niestety jest to dramatycznie niewłaściwy wzorzec relacji męsko-damskich, który ma moc negatywnego "zasiewu". Kobiety z takim bagażem „pokiereszowania” swej duszy, ze zniszczoną wartością samej siebie , wchodzą w związki małżeńskie, mając nadzieję, że tam dostaną lepsze odpowiedzi na swoje zranione dylematy. Najczęściej nie otrzymują. Utwierdzają się w swoim kłamstwie, jakie płynie z rany wymierzonej przeciwko jej kobiecemu pięknu.

        Oto jedna z wypowiedzi zranionej duszy kobiety, której zarobieni rodzice w ogóle nie zauważali, nie poświęcali jej czasu, co ona odbierała wprost jako dowód, że jest nieważna, niekochana. Takich kobiet jest wokół nas mnóstwo. Może jesteś jedną z nich?

        Piłam alkohol, zażywałam narkotyki, żeby stłumić ból moich ran. I jak to robi wiele młodych kobiet, których serca były niezauważane lub celowo zranione przez ojców, zwróciłam się po miłość do chłopców, a potem do mężczyzn. Przynajmniej byłam dla czegoś chciana, przekonywałam siebie, chociaż na jedną noc”(…) Zgodziłam się z wrogiem mojej duszy, że jestem osobą paskudną i zasługującą jedynie na ból. (…) Piękno było niebezpieczne. Uznałam, że ono prowokuje napaści, ono przyniosło mi niewypowiedziany ból, a z nim, jak o tym wie mnóstwo kobiet, nieustępujący wstyd. (…) Przekazy moich dziecięcych ran zostały boleśnie wzmocnione. Ukryj swoje serce. Sprawiasz same tylko rozczarowania. Nie jesteś nic warta. Nikogo to nie obchodzi. Nikt nie chce, żeby go to obchodziło. Jesteś sama”.(Tamże, s. 84-86)4

        Trzeba to wyraźnie powiedzieć, że za kurtyną tych dramatycznych historii zranionych serc i kobiecych i męskich, czai się odwieczny wróg człowieka, ojciec kłamstwa (jak nazywa go Biblia). Nie mówię tutaj, że odpowiedzialności za „niższe” traktowanie kobiet nie ponoszą mężczyźni, którzy tworzą – w przeważającej części – historie społeczeństw i narodów. Ale zgadzam się zdecydowanie ze stwierdzeniem Johna i Stasi Eldredge, że „długiej historii i niesłychanej brutalności – nie można zrozumieć w oderwaniu od duchowych sił szatana, przed którym ostrzega nas Pismo Święte.”( Tamże, s.89). On nienawidzi Ewę za: 1. piękno. „Szatan upadł z powodu swojego piękna. Teraz jego serce w rewanżu atakuje piękno. (…) Ponieważ (Ewa) jest urzekająca, niepowtarzalnie wspaniała, a on taki być nie może. Ona jest ucieleśnieniem piękna Boga. Bardziej niż cokolwiek innego w całym stworzeniu ucieleśnia chwałę Boga”.(Tamże, s.91)

        2. Za życie – bo „One wnoszą również życie do świata z uczuciem, uwagą skierowaną na innych, duchowością – we wszystkim, czego dotkną”. (Tamże, s.91)

        Jemu najbardziej zależy, by kobiety zwątpiły, a potem uwierzyły w kłamstwa, które wypływają ze zranień jej duszy, że jest niegodna miłości, zachwytu, wartości. Jest to cios w samo sedno jej przeznaczenia, a jest ono całkiem odwrotne od tego, co kłamliwie "nadaje" wróg w jej głowie i emocjach, używając ran przeszłości.  Przeznaczeniem każdej kobiety jest bowiem - bycie kochaną, podziwianą i ważną w małżeństwie, rodzinie, społeczeństwie i historii.

        Drugą część chcę temu zagadnieniu poświęcić, zastanawiając się: Dlaczego kobiety stały się waleczne? O jakie wartości walczą kobiety? Jakie jest ich prawdziwe przeznaczenie ustanowione przez Boga – Stwórcę od czasów stworzenia kobiety? W jaki sposób kobiety mogą odzyskać utraconą pozycję? O drodze prawdziwego wyzwolenia kobiety.



 


1 (John & Stasi Eldredge, Urzekająca. Odkrywanie tajemnicy kobiecej duszy, Logos 2011, s. 27, 132-133).

2 Niezwykle interesującą książkę, w temacie zatracenia siebie i ucieczki od kobiecego serca, napisała Natalia de Barbaro, Czuła przewodniczka. Kobieca droga do siebie. Pisze ona o trzech typach „zasznurowanych” kobiet, a mianowicie o roli: 1. potulnej, 2. męczennicy; 3. królowej śniegu.

3 Odsyłam do rewelacyjnej książki Brene Brown, Dary niedoskonałości. Jak przestać się przejmować tym, kim powinnyśmy być, i zaakceptować to, kim jesteśmy., Media Rodzina. Mówi ona na temat wstydu kobiet oraz pokonania go wraz z perfekcjonizmem poprzez zaakceptowanie swoich wad i niedoskonałości i uznanie siebie za wystarczającą.

4 Niezwykłe studium przypadku pięknej i odrzuconej kobiety oraz jej córki (najpierw przez swoich rodziców, a potem przez swojego kochanka) zawarła Francine Rivers, Potęga miłości, Wyd, Szaron 2018.

poniedziałek, 26 kwietnia 2021

 

Elżbieta Stawnicka

Oczyszczanie z żużlu

Kluczowe wersety – Przyp. Sal.25,4 „Oddziel żużel od srebra a złotnikowi uda się naczynie.”

2 Tym.2,20-21: „W wielkim domu są nie tylko naczynia złote i srebrne. Są też drewniane i gliniane. Jedne służą do celów zaszczytnych, a drugie pospolitych. Jeśli więc ktoś zachowa siebie czystym od rzeczy pospolitych, będzie naczyniem do celów zaszczytnych, poświęconym i przydatnym dla Pana, gotowym do wszelkiego dobrego dzieła.





I.                 Czym jest oczyszczanie naszego wnętrza (naczyń)?

  1. Pan Jezus jest złotnikiem, a my naczyniami. Jesteśmy naczyniami dla Ducha Świętego, Jego mieszkaniem, miejscem Jego przebywania. To jest coś!!!!1 Kor. 3, 16-17: „Czy nie wiecie, że jesteście świątynią Boga i Duch Boży w was mieszka? A jeśli ktoś niszczy świątynię Boga, tego zniszczy Bóg, bo świątynia Boga jest święta, a wy nią jesteście. „. Naczynie, w jakim przechowywany jest Skarb – Bóg Duch Święty jest jednocześnie świątynią Boga.
  2. Jesteśmy naczyniami Boga. Nie dysponujemy nimi. One są własnością Pana. Ale Bóg daje nam wybór odnośnie tego jakim chcemy stać się naczyniem: pospolitym ( łac. vulgaris, atima gr. hańba, zniesławienie, wstyd, nikczemność, ) czy zaszczytnym? Jest bowiem pewna cena bycia naczyniem zaszczytnym. Jaka? Poddanie się Złotnikowi w procesie oczyszczania. Jest to proces trudny, ale piękny zarazem, gdyż prowadzi do cudownych rezultatów – naczynia poświęconego dla Pana i zdatnego by go używać. Tu chodzi o serce miękkie i czyste, a nie zanieczyszczone żużlem, by przez nie mógł się przejawiać i działać Duch Święty. Serce i wnętrze z domieszkami żużlu i cielesności (żużel) jest zatwardzone i niewrażliwe na Ducha Świętego. Sprawą najwyższej wagi i mądrości jest stać się takim naczyniem. O sercu złotym lub srebrnym, pełnym miłości Boga.

Czyste serce jest miękkie, delikatne i można je kształtować.

  1. Czym jest żużel? Żużel to „inne metale” takie jak cynk, żelazo, miedź, itp. które zanieczyszczają srebro lub złoto; to grzechy, grzeszne nawyki (często nieświadome – np. nawyk narzekania, plotkarstwo, użalanie się nad sobą, itp. „Grzech jest dodaną substancją, która zmienia nasze złote serca w stop z „innym metalem” lub żużlem. Serca takie są letnie, lub chłodne, skierowane na siebie samego, szukające własnych przyjemności, komfortu i korzyści; {…} ludzie tacy szukają tylko korzyści Bożej Obietnicy, ale wyłączają z niej Tego, który Obietnicę złożył. Zwiedzeni, są zaspokojeni światowym stylem życia, oczekując, że niebo też ich czeka.” John Bevere, Nabądź u mnie złota w ogniu wypróbowanego – Obj. Jana 3,18.
       4. Jak odbywa się oczyszczanie z żużlu?

 „I zasiądzie jako ten, który roztapia i oczyszcza srebro”; oczyści synów Lewiego  (to zapowiedź „królewskiego kapłaństwa” w NT -  czyli Kościoła), oczyści ich jak złoto i srebro i będą składać PANU ofiarę w sprawiedliwości.” Mal.3,3. UBG . Oczyszczanie Kościoła i przygotowanie królewskich kapłanów do objawiania się Bożej chwały w czasach ostatecznych było przepowiadane proroczo już w Starym Testamencie. ( tu prorok Malachiasz).

Jest to proces wymycia lub też uwolnienia od nieczystości w naszej duszy i w sercu. Srebro albo złoto z domieszkami metali (np. żelazem, cynkiem, itp.} jest ponoć twardsze, mniej rozciągliwe i ulega korozji. W procesie oczyszczania złoto miele się na pył, a potem miesza się z tzw. topnikiem. Następnie złoto i topnik wkłada się razem do pieca i topi w wysokiej temperaturze. Żużel łączy się z topnikiem, a złoto/srebro jako cięższe pozostają na dnie.

II. W jaki sposób Pan dokonuje oczyszczenia swoich naczyń z żużlu?

A)    Przez próby i doświadczenia – I Piotra 1, 6-7 (Moje próby osobiste)

B)     Post jako najlepszy sposób na oczyszczanie – Izaj. 58.

Dlaczego post jest skutecznym sposobem oczyszczania?

·       Bo nie dogadzamy swojemu ciału, co jest wielkim pożytkiem dla naszej duszy, gdyż Duch Św. może mocniej działać w nas.

·       Izaj. 58,6 – Duch Święty wydobywa na światło rzeczy ukryte, (nieuświadomione, wyparte), grzechy, nie-Boże przekonania, bada motywy naszego działania, odkrywa nawykowe grzechy, do których przywykliśmy, a nawet sądziliśmy, że są częścią naszej osobowości ( np. melancholia, smutek, depresja, zamartwianie się, itp.). W czasie postu możemy pokutować z tego, co Duch Św. nam pokazuje i wtedy są:

- rozrywane więzi nieprawości – nie-Boże więzi duszy (np. toksyczne relacje)

- rozwiązywane ciężkie brzemiona (np. troski, zamartwiania się, ciężary fałszywej odpowiedzialności, itp.)

- puścić wolno uciśnionych ( przez przebaczenie krzywdzicielom i tym, którzy nas zranili);

-połamać wszelkie jarzmo ( choroby, niemocy, przymusy, jarzmo presji tego świata, zniewolenia i mobingi w pracy - duch faraona, itp.)

III. Z czego Pan chce nas oczyścić?

To są tylko niektóre grzechy (żużel), które są dość mocno rozpowszechnione i obecne w Ciele Jezusa Chrystusa.

1.     Grzech osądu -  Jest sądzenie sprawiedliwe (Jana 7,24) oraz grzeszny osąd.

Osąd buduje się na zranieniach, tam, gdzie zostałeś zraniony (słowem lub uczynkiem przeciwko tobie) przez kogoś. „Jeśli osądzasz drugiego, tym samym zakładasz, ze jesteś ponad nim i posiadasz zdolności poznania czyjegoś serca ( Iz. 11,3 ) i czynisz się w ten sposób równy Bogu. To jest pycha. „Bóg się pysznym przeciwstawia, a pokornym łaskę daje” – Jak.4,6. (Józef Jasiński, Szkoła Uwolnienia 501). Jeśli chcesz otrzymywać łaskę musisz ją DAWAĆ. W przeciwnym razie zbierzesz skutki osądu – Jakim sądem osądziłeś i jaką miarą mierzycie, taką i wam odmierzą. Mat.7, 1-5. Tylko Bóg jest Sędzią. Osąd otwiera drzwi w kościele dla działania oskarżyciela braci.

2.     Gorzkość, żal, uraza, nieprzebaczenie, nienawiść, gniewkorzeń goryczy – Heb.2, 14-15 „dążcie do pokoju ze wszystkimi i do uświęcenia, bez którego nikt nie ujrzy Pana, bacząc, żeby nikt nie pozostał z dala od łaski Bożej, żeby jakiś gorzki korzeń rosnący w górę, nie wyrządził szkody i żeby przezeń nie pokalało się wielu.” Taka grzeszna postawa może wprowadzić nas do przekleństwa Mary i utrudniać wejście do Elim ( miejsca siły i zaopatrzenia ). Ks. Wyjścia 15, 22-27.

3.     Powątpiewanie=>Zwątpienie->Niewiara – w Bożą dobroć, w Jego miłość, w Boże obietnice, w to, że Bóg nie działa, że chrześcijaństwo nie działa, itp. Wskutek rozczarowania, długiego czekania na coś mogliśmy zostać zaatakowani i poddać się tej „demonicznej trójcy.”

Te grzechy są jak ciemne chmury nad Kościołem lub jego częścią, które przysłaniają Bożą chwałę. A Bogu chodzi o to, by Jego chwała objawiła się nas i przez nas. Kol.1, 27 (…) bogactwo chwały tej tajemnicy, którą jest Chrystus w was, nadzieja chwały.”

Aby Chrystus objawił się w nas i przez nas, żebyśmy doświadczali Jego chwały, naczynia/ czyli my, musimy zostać oczyszczeni. Nie ma chwały bez oczyszczenia serca (czyste serce) i bez krzyża. Na krzyżu dokonało się wszystko. Zatem krzyżowanie w nas starego człowieka jest konieczne, by zamanifestowało się nowe stworzenie w nas. By Chrystus w nas został ukształtowany i mógł się w pełni objawić/pokazać w nas i przez nas światu wraz z chwałą (pięknem), jaka w Nim jest.

IV. Rozwiązanie – praktyka:

·       Jak.4,6

·       Pokuta i przeproszenie Pana

·       Zamknij drzwi

·       Złam przekleństwa

·       Poproś Pana, by usunął osąd, korzeń goryczy

·       Uwolnij siebie i innych od każdego demona, który mógł wejść przez powyższe grzechy-

·       Zastosuj krzyż

·       Praktykuj miłość do braci oraz Słowo z Ks. Zachariasza 7,8: ”Sądźcie sprawiedliwie i okazujcie miłosierdzie i litość, każdy swojemu bratu.”

 

 

 

 

 

 

czwartek, 18 marca 2021

 

Elżbieta Stawnicka

Cd. Nowe narodzenie.. Człowiek naturalny a człowieka duchowy – zasadnicza różnica.


        Różnice, jakie zachodzą pomiędzy człowiekiem naturalnym (albo grzesznikiem, według terminologii biblijnej) a człowiekiem nowo narodzonym (zbawionym) przedstawiają dwa poniższe diagramy.

I diagram przedstawiający kondycje człowieka upadłego (naturalnego):





        Człowiek naturalny żyje na poziomie cielesnym [40], co w praktyce życia oznacza, iż funkcjonuje on tylko i wyłącznie w obszarze duszy, która dokonuje wyborów (za sprawą wolnej woli) wartości ze sfery moralnej, religijnej, poznawczej i hedonistycznej ( sfera pragnień i pożądliwości), ale w ostateczności mimo osiągnięć na poziomie duszy i działań wysoce szlachetnych i etycznie zacnych jest to droga w dół (ścieżka śmierci). Człowiek naturalny dysponuje bowiem tylko życiem bios, które kiedyś się skończy. Duchowo umarły, z duchem, który utracił żywotną więź z nadprzyrodzonym życiem Boga (zoe), oddzielony od Niego przez grzech człowiek naturalny nie dysponuje perspektywą wieczności. Owe spektrum utraty, które jest genetycznym dziedzictwem wyboru pierwotnego dokonanego przez naszych przodków, opisanego w Ks. Genesis jako wybór nieposłuszeństwa, zerwanie z drzewa poznania dobra i zła jest w zasadzie powielanym wyborem prymatu duszy, z jej świadomością i parciem do panowania poprzez rozum i poznanie. „Gdy człowiek zjadł z drzewa poznania dobra i zła, z pewnością jego duszewne życie rozwinęło się i zostało wyniesione na pierwsze miejsce. Gdy życie duszewne rozwija się i zostaje wyniesione na pierwsze miejsce, życie duchowe ulega stłumieniu, traci poznanie Boga i staje się jak martwe.(...) Duch umierając traci kontakt z Bogiem.(...) Dlatego więc, jeśli duch jest martwy, nie oznacza to, że ducha nie ma. Oznacza to jedynie, że duch stracił bliskie poznanie Boga i jest martwy dla Boga. Duchowa śmierć oznacza, że nie ma już społeczności z Bogiem”.(…) Od tamtej pory człowiek może mieć religię, moralność, wykształcenie, umiejętności, siłę oraz zdrowie umysłowe i fizyczne, a jednak dla Boga jest martwy.(...)Każdy człowiek na świecie ma nadal swojego ducha. Duch ten jednak zasłonięty jest grzechami i nie może mieć społeczności z Bogiem.” [41]

    Zgodnie z reprezentowanym przez Biblię stanowiskiem przybliżonym przez wielu jej badaczy, którzy posiedli duchowy wgląd w Słowo, w jego duchowy wymiar, nie można rozwijać duchowego życia, ani duchowej samoświadomości na poziomie umysłu, gdyż przynależy on do porządku duszy. Natomiast świadomość ducha ludzkiego pojawia się jako prosty efekt jego zaistnienia poprzez zrodzenie w wyniku wiary we wnętrzu człowieku, bo „któż z ludzi wie, kim jest człowiek, prócz ducha ludzkiego, który w nim jest?”(I List św. Pawła do Koryntian 2;11).

    Człowiek naturalny zatem żyje na poziomie rozumu zdominowanego przez wartości cielesne, zewnętrzne, albo, w najlepszym przypadku, wartości intelektualne, moralne czy religijne, ale jest to ciągle sfera duszy (psyche), gdy duch jest głęboko nieświadomy i pozbawiony ”zasilania” poprzez brak żywej relacji z żywym Bogiem, który jest prawdziwym źródłem.

II diagram obrazuje stan człowieka po nowym narodzeniu:




        Wypowiedź Claude Tresmontante'a znakomicie przybliża zrozumienie sfery duchowej, która wynosi człowieka do nowego wymiaru porządku nadprzyrodzonego, boskiego, do przeznaczenia „niebiańskiego”, przekraczającego porządek natury. „Duch człowieka, jego pneuma, to to, co jest w nim zdolne do spotkania z Duchem Bożym, to ta część w człowieku, dzięki której zamieszkiwanie Ducha Bożego nie jest wtargnięciem czegoś obcego, lecz przygotowane, pożądane, jak ambasada w obcym kraju .(...) Duch to nieustanne, substancjalne zaproszenie w człowieku do przeobrażenia, do przyobleczenia się w nadprzyrodzoność, co pozwoli stworzonemu człowiekowi uczestniczyć w niestworzonym życiu swego Stwórcy. Pneuma jest czymś nadprzyrodzonym, „arrhes”, jak powie święty Paweł, przez co przechodzimy do innego porządku, niż porządek natury. Cechą właściwą człowiekowi w ewolucji bytów żywych – przez którą właśnie radykalnie odróżnia się od porządku zwierzęcego – jest to p r z e j ś c i e z porządku natury do porządku nadprzyrodzonego, to ofiarowane mu uczestnictwo w życiu Stwórcy, którego duch jest zadatkiem. Istotą człowieka jest p r z e c h o d z e n i e i bycie w stanie radykalnej nierównowagi w stosunku do statusu czysto naturalnego.(...) Człowiek rzeczywiście nigdy nie był w stanie czystej natury. Jego naturą, by tak rzec, jest bycie łącznikiem stworzenia a Stwórcą. Pneuma jest w nim tym niematerialnym węzłem (wyróżnienie – E. S.), dzięki któremu zostaje on wyniesiony aż do osobowego życia Boga.(…) Jeżeli żyjemy tylko według egzystencji biologicznej, nie uczestnicząc w duchu, który nas zaprasza do do nowego przeznaczenia, umrzemy, jak wszystko, co jest biologiczne, nie zakorzeniwszy się w porządku niezniszczalnym: ei gar kata sarka dzete, mellete apotneskein („Jeżeli będziecie żyli według ciała, czeka was śmierć, Rz. 8,13). [42]

            Antropologia biblijna wyróżnia się spośród znanych w filozofii koncepcji człowieka właśnie tym, iż istotę człowieka umieszcza w sferze ducha, który przebywa w ciele, a wyraża się poprzez duszę. Jest poglądem trializmu (42 a) odnośnie człowieka, gdzie strukturę jego ukazuje się jako jedność trzech części składowych: ducha, duszy i ciała. Pokonuje wszelki dualizm duszy i ciała, tak mocno zakorzeniony w filozofii greckiej, a zadomowiony także w mentalności europejskiej. Według biblijnego punktu widzenia człowiek zdefiniowany jako dusza żyjąca (psychikos =s arkikos), człowiek naturalny to zaledwie początek i możliwość w drodze do stania się czymś więcej, kimś podobnym z natury do Boga. W duchu ludzkim, zrodzonym ponownie, „osadzony” jest zalążek Bożej natury, DNA Ducha Św., który jest czymś w rodzaju nasiona, lub płodu w łonie matki. W sprzyjających warunkach, gdy człowiek pielęgnuje życie duchowe - żywą relację z żywym Bogiem, doświadczy wzrostu Bożej natury w sobie, „aktualizacji” potencjału zawartego w ziarnie, gdyż „wiemy, że gdy się objawi (Jezus Chrystus), będziemy do niego podobni, gdyż ujrzymy go takim, jakim jest”(I List Jana 3,2). Główna linia napięcia i dramaturgii ludzkiego życia jest „opozycją między porządkiem natury i porządkiem nadprzyrodzonym, który jest objawiony.” [43]

        Ponowne zrodzenie ducha ludzkiego jako miejsca zamieszkania dla Boga-Ducha Świętego jest początkiem owej pneumatologicznej odysei, zasadzającej się na metamorfozie, która „sprawi, że byty biologiczne, jakimi jesteśmy, przejdą w stan doskonały i ostateczny. Przejście z jednego porządku w drugi nie może się dokonać bez tego przeobrażenia, które wskutek grzechu samo stało się uciążliwe i bolesne dla nas, jak narodziny. Ludzkość rodzi się do życia nadprzyrodzonego w bólach.” [44]

        Jeśli chcesz przejść ze śmierci do życia duchowego zrób to, co proponuje Słowo Boże: „Bo jeśli ustami wyznasz, że Panem jest Jezus, i uwierzysz w swym sercu, że Bóg wzbudził Go z martwych, będziesz zbawiony. Bo wiara płynąca z serca zapewnia sprawiedliwość, a jej wyznanie ustami zapewnia zbawienie. Pismo bowiem stwierdza: Ten, kto w Niego uwierzy nie będzie zawstydzony.(…) Dlatego zbawiony ( uratowany – E. S. ) będzie każdy, kto wezwie imienia Pana.” List do Rzym. 10, 9-13.

PRZYPISY:

[40] Watchmann Nee; Duchowy człowiek,, wyd. cyt. s.56-58.Według myślenia biblijnego ciało i dusza (psyche) przynależą do tego samego porządku naturalnego zwanego w wypowiedziach św. Pawła (np. W Liście do Rzym. 8,5) cielesnym. Jest ono opozycyjne względem porządku ducha.„(…) ci, którzy żyją według ciała, myślą o tym, co cielesne; ci zaś, którzy żyją według Ducha, o tym, co duchowe.(...).Dlatego zamysł ciała jest wrogi Bogu;List do Rzym.8,5, 7). Cieleśni [tu: psychiczni] i ducha nie mają” (psychikoi, pneuma me echontes, Juda 19). We wszystkich tych tekstach psychikos (psychiczny) jest dokładnie synonimem sarkikos (cielesny).(…) Znaczenie tego rozróżnienia – na porządek psychiczny i porządek duchowy – jest kapitalne. Jest ono kluczem chrześcijańskiej teologii nadprzyrodzoności. Będąc tożsamym z rozróżnieniem między tym, co cielesne, a tym, co duchowe, ma tę przewagę, że nie można go pomylić z platońskim dualizmem dusza – ciało.(… )Święty Augustyn rzeczywiście zauważa, że nie do pogodzenia jest dobrze mu znana opozycja ciała i duszy z ta nową opozycją między rzeczywistością psychologiczną a porządkiem ducha. ”Claude Tresmontant, Esej o myśli hebrajskiej, wyd. cyt. s. 137, 135.

[41] Tamże, s. 29,34.

[42] Claude Tresmontant, Esej o myśli hebrajskiej, wyd. cyt. s.131, 134.

(42 a) Werner Gitt, Człowiek – fascynująca istota, Niemcy 1993, s. 95-96.

[43] Tamże, s. 132.

[44] Tamże, s. 134.