środa, 31 sierpnia 2016

Po drugiej stronie życia. Osobista relacja Ani Dracz.

Są wrota, o których wiedzą nieliczni, toczy się przed nimi walka niesamowita. Przed nimi kończy się nadzieja życia – umiera jako pierwsza, a rodzi się Nadzieja Wielka w zbawieniu. Bramy te przesiąknięte są goryczą, strachem, cierpieniem, bólem i modlitwami, modlitwami, modlitwami ... wodospadem modlitw. To Hospicjum.

Głos Boga świdruje na początku głowę – umysł. Krwioobiegiem przedostaje się do serca.
Wtedy wiadomo, że to co się przyjęło do serca trzeba też wydać na zewnątrz.

Dziesięć lat temu usłyszałam głos Boga – Hospicjum. Posłuchałam, zaczęłam kurs wolontariatu (bez niego nie wpuszczano na oddział). Zrezygnowałam po 2 – ch tygodniach, kiedy dowiedziałam się, że nie rzadko kiedy, trzeba „umrzeć” razem z pacjentem. Przed śmiercią pacjenci proszą bowiem, by umrzeć razem z nimi. Po prostu proszą, by położyć się obok i przytulić ich – boją się umierać sami.