środa, 22 marca 2017

Janek Odprowadzacz - niecodzienna bajka


Było słoneczne popołudnie. Cienie kładły się na świeżej trawie, przeplecione plamami słońca. Mech pokrywał pnie drzew od strony północnej.Na kocu bawiła się mała dziewczynka. To tata powiedział jej, że mech rośnie na północnej stronie pni. Nauczył ją też wielu innych rzeczy, lecz od pewnego czasu coraz rzadziej bywał w domu.Janek-Odprowadzacz nosi długi, czarny płaszcz, jego twarz niknie w głębi kaptura, na szyi ma zawieszony medalion z podobizną węża.Ale ludzie tego nie dostrzegają, widzą pogodnego, schludnego wolontariusza, młodego mężczyznę, ubranego w błękitną koszulkę polo i dżinsy.

Odprowadzacz trzy razy w tygodniu przychodzi do hospicjum. Kiedy wybija czyjaś godzina, Odprowadzacz bierze tę osobę za rękę i prowadzi przez ciemną dolinę. Dochodzi zawsze do pewnego miejsca, gdzie ją zostawia, mówiąc:

– Idź tą ścieżką już sam.