Polecam kolejną bajkę Dorot Grzesiak. Bajki Doroty zazwyczaj krótkie, niosą niezwykle mądre przesłania. Swoje inspiracje Autorka czerpie często z Biblii.
Opowiastka o różyczce odnosi się do piękna natury stworzonej fantastycznie i fascynująco przez Stwórcę ....dla człowieka, by mógł radować się przyrodą i wielbić Boga, który uczynił go koroną stworzenia. Tak jak pisze psalmista: "Gdy patrzę na Twe niebo, dzieło Twoich rąk, na księżyc oraz gwiazdy, które tam umieściłeś (na piękne kwiaty - dodatek -E.S.) To myślę: Czym jest człowiek, że pamiętasz o nim? Albo syn człowieczy, że tak o niego dbasz? Uczyniłeś go niewiele mniejszym od Boga, a uwieńczysz chwałą i godnością. Dasz mu władzę nad dziełami swoich rąk. Tak jak wszystko powierzyłeś jego pieczy." (Psalm 8, 4-7).
Różyczka
kwiat ten znam z niejednej bajki.
Kwiatek mały, lecz uroczy –
każde dziecko więc podskoczy.
Tak śpiewała, podskakując, Martynka. Bardzo lubiła kwiaty; zachwycały ją ich różnorodne kolory i kształty, fascynowała delikatna faktura płatków, a kiedy mijała klomb lub krzew, często nie mogła się powstrzymać, by sprawdzić, czy i jak pachną roślinne główki.
Martynka szła ulicą i jednocześnie wykonywała piruety: dwa kroki – obrót, dwa kroki – obrót… Była taka pora roku, że wszystko kwitło. Zaglądała ciekawie do ogródków przy domach mieszkańców tej ulicy.
– Och! – wydała nagły okrzyk dziewczynka i zatrzymała się przed jedną z furtek. Okalała ją girlanda z pnących róż o rzadko spotykanym fioletowym kolorze. Martynka zanurzyła w pojedynczym kwiecie niemal całą twarz, takie były ogromne. Cieszył ją słodki zapach, przyjemny był dotyk płatków na policzkach. Chłodne krople przypominały o tym, że rano spadł deszcz.
Martynka oddychała powoli i głęboko. Z każdym wdechem czuła, jak piękno i słodycz kwiatu przenika do jej wnętrza i ją zmienia. Była szczęśliwa.
W końcu odsunęła twarz od kwiatu. W tej samej chwili płatki róży rozsypały się na chodnik. Dziewczynce zaszkliły się oczy.
– Różyczko, przepraszam! – wyszeptała z żalem. Ścisnęło jej się serce, gdy patrzyła na delikatne płatki, jeszcze przed chwilą tworzące kwiat, a teraz leżące na drodze. „Gdybym wiedziała, jak to się skończy, nie zrobiłabym tego. Czy jedna chwila mojej przyjemności musiała kosztować aż tak wiele?” – pomyślała.
Zasmucona, ruszyła w drogę powrotną do domu. Nagle gwałtowny podmuch wiatru rozwichrzył jej włosy. Zatrzymała się. Wiatr przez chwilę tańczył wokół niej, poruszał to jej włosami, to spódniczką.
– Chcesz mi coś powiedzieć? – spytała dziewczynka.
I usłyszała odpowiedź w głębi swojego ducha: „Martynko, spójrz wokół, ile kwiatów kwitnie! Jak wiele jest pośród nich takich, których nikt nie obdarzy choć spojrzeniem, jak wiele pozostanie niezauważonych, aż minie czas ich kwitnienia… Ta róża, której żałujesz, istniała po to, by wywołać twój uśmiech. Nie smuć się!”


Komentarze
Prześlij komentarz