poniedziałek, 26 marca 2018

Niewiara a duch grecki. Wykład – Szkoła Uwolnienia pt. Przeznaczeni, by zwyciężać – styczeń 2018 r.


1. Mądrość grecka – filozofia i stojący za nią duch grecki

Kultura grecka oraz jej „mądrość” oparta na filozofii, której przedstawiciele (od Talesa z Miletu, po Platona i Arystotelesa) wywarły potężny wpływ na umysłowość ludzi. Filozofia jako umiłowanie mądrości (fileo sophia) oparła się na rozumie i zmysłach jako głównych źródłach poznania ludzkiego, stając w opozycji do wszelkiego teistycznego myślenia. Jeden z największych, a mianowicie Platon (uczeń Sokratesa) przyjmował idealistyczny (dualistyczny) obraz rzeczywistości, z prymatem świata nie-zmysłowego, ponadnaturalnego świata idei, wyższego i nadrzędnego w stosunku do bytu rzeczy materialnych, które co prawda brały początek z owego świata idei, ale były zaledwie „cieniami”, odbiciami idei (np. idea konia a konkretne konie). Platon nie odrzucał istnienia Boga, ale sprowadził Go do najwyższej idei Dobra jako demiurga (budowniczego świata), który tworzył go z zasobów świata idei (które były prawzorami rzeczy tworzonych) oraz wiecznej materii. Ten Platoński bóg nie jest zatem Stworzycielem świata, a cała jego konstrukcja filozoficzna jest na wskroś racjonalna, choć są w niej „przebłyski”i tęsknoty za lepszym i idealnym światem, gdzie nie ma zła ani niedoskonałości.
Ekspansja tej kultury, która lansowała mądrość ludzką opartą na rozumie i zmysłach, zaczęła się po najeździe Aleksandra Wielkiego (wychowanka filozofa Arystotelesa – IV w. p.n.e.) na Bliski Wschód, co sprawiło, że podbite narody przyjmowały grecki sposób myślenia wraz z językiem greckim, co zwie się procesem hellenizacji. Dotknął on wszystkie podbite narody, w tym także naród żydowski, który przyjmował grekę wraz z jej filozofią.


Na czym bazowała mądrość grecka? Kiedy mówimy o greckiej filozofii – mądrości Greków – to trzeba sobie uświadomić, że opierała się ona w całości na człowieku, na jego władzach poznawczych, głównie na rozumie i wiedzy intelektualnej. Przykładem i wzorem filozofa był Sokrates, który nawet w sferze poznania wartości duchowych i etycznych (dobro i cnoty etyczne takie jak dzielność, uczciwość, szlachetność, sprawiedliwość, etc.) stosował rozum i rozumowanie jako sposób na poprawę swojej kondycji ludzkiej – stanie się lepszym. Jego intelektualizm etyczny głosił, iż poznanie idei (pojęcia), np. odwagi, sprawi, iż człowiek takim się stanie. W tym systemie wiedza o dobru jest cnotą, natomiast niewiedza jest jej brakiem. Zatem niewiedza nie tłumaczy i nie usprawiedliwia ludzkich postępków, ale piętnuje je jako czyny osoby, która nie chce się uczyć. Wiedza miała, w tym ujęciu, prowadzić do dobrych czynów. Sokrates nie rozumiał wszakże, że przeszkodą na drodze ku doskonałości etycznej człowieka (dobra) jest zepsuta przez grzech, upadła natura człowieka, która sprawia, że „nie rozumiem własnych czynów. Robię nie to, czego chcę, lecz to, czego nienawidzę.(…) nie mieszka we mnie, to jest w moim ciele, dobro. Bo chociaż odczuwam pragnienie dobra, wykonania tego, co dobre – brak. Nie czynie dobra, którego chcę, lecz popełniam zło, którego nie chcę. Jeśli jednak czynie to, czego nie chcę, to już nie czynie tego ja, lecz grzech, który mieszka we mnie.”(Rzym.7,15,18-20).
Mądrość grecką trafnie opisuje święty Paweł w I Kor.1,20-25. Twierdzi on, że dla Greków (ich umysłowości) Bóg Biblii, wiara weń oraz głoszona Ewangelia o zbawieniu i Zbawicielu są głupstwem. Grecy wszystko bowiem odnosili albo do zmysłów, albo do umysłu i z tego punktu widzenia oceniali teorie, poglądy oraz wierzenia. Odrzucali wszystko, co z jest sprzeczne z rozumem. Byli ciekawi różnych „nowinek” światopoglądowych (Dz. Ap.17,21), lecz kiedy ich rozum nie pojmował czegoś, odchodzili, uznając prawdę za fałsz albo wręcz za absurd. W taki też sposób potraktowali świętego Pawła na Aeropagu w Atenach greccy filozofowie, przedstawiciele szkół filozoficznych – stoickiej i epikurejskiej, do których próbował dotrzeć z Ewangelią. Mimo, iż głosił im w mądry i nietypowy sposób o „nieznanym Bogu”, dla którego wystawili jedną ze świątyń w panteonie swoich bóstw rodzimych, to kiedy doszedł do prawdy o zmartwychwstaniu, ich umysł odrzucił ją, bo nie mógł tego w żaden sposób pojąć. Bowiem śmierć zbawcza i zmartwychwstanie człowieka, który jednocześnie był Bogiem, była dla ich „mądrości” skandalem intelektualnym. Te prawdy przekraczały granice rozumu. A jako iż rozum był ich bogiem, większość z nich odchodziła, bo rozum człowieka pełny ludzkiej mądrości musiałby ugiąć się i uklęknąć, abdykować przed Kimś większym. Dlatego tylko co niektórzy byli w stanie uwierzyć i uznać granice swojej umysłowości, granice rozumu ludzkiego, poza którymi uaktywnia się serce i wiara. W przypadku głoszenia Pawła tylko dwie osoby z „szacownego grona filozofów” są wspomniane jako te, które uwierzyły: Dionizy Areopagita oraz kobieta imieniem Damaris (Dz. Ap. 17,33-34).
Jak ocenił to zjawisko Lew Szestow: „rozum nałożył na człowieka kajdany”, choć samemu człowiekowi „racjonalnemu” wydaje się, że jest niezależny, samowystarczalny oraz wyzwolony z „pęt”, gdyż może oprzeć swoje życie na rozumie, jak na bazie i ostoi pewności.

2. Filozofia a duch grecki

Dlaczego mądrość grecka (filozofia) ma taki niezwykły, negatywny wpływ na człowieka, stanowiąc główną barierę na drodze do zbawczej wiary? Odpowiedź sięga do samego sedna – do duchowych korzeni stojących za filozofia grecką. Za tą umysłowością stoi bowiem duch grecki, który jest duchem niewiary. O duchu greckim możemy przeczytać w Ks. Daniela 2,32-39, gdzie opisany jest olbrzymi posąg. Brzuch i biodra tego posągu wykonane są z miedzi i reprezentują mocarstwo greckie pod panowaniem Aleksandra Macedońskiego. Trzeba zauważyć, że nieprzypadkowo Grecja ukazana jest jako ta część posągu, gdzie mieszczą się narządy rozrodcze, co wskazuje tylko na fakt, iż kultura grecka wraz ze swoją filozofią była najbardziej reprodukcyjną kulturą w historii ludzkiej. Faktycznie, hellenizacja wywarła ogromny wpływ nie tylko na Żydów, ale przede wszystkim na umysłowość Europy. Miała także niszczący wpływ na chrześcijaństwo w Europie, kiedy to zaczęto „rozwadniać” Ewangelię i Słowo Boże filozofią greckich filozofów (głównie Platona i Arystotelesa), przykładając kategorie ich systemów filozoficznych do prostych prawd duchowych.1 Owa „intelektualizacja” wiary i sfery Objawienia sprawiła ich wypaczenie oraz odcięcie od zasilania Ducha Świętego, który znowu został zdominowany przez ludzki rozum i jego ograniczone miary, tak wrogie nieograniczoności wiary. Dlaczego? Ponieważ stał za nią duch grecki, który ma swoją genealogię w ogrodzie Eden, a mianowicie w drzewie poznania dobra i zła. Konsekwencją spożywania z tego drzewa jest dominacja duszy człowieka wraz z rozumem w roli głównej. Rozum został „ubóstwiony”. Umysłowość, która odcięła się od drzewa życia, od Boga, Dawcy życia, popadła w grzech niezależności, samowystarczalności – polegania tylko na człowieku oraz jego zdolnościach umysłowych. Popadła w bałwochwalstwo opisane tak precyzyjnie przez świętego Pawła w Liście do Rzymian 1, 18-28. „Mnożąc wątpliwości, stali się w końcu niezdolni do trafnego osądu. Na bezmyślność ich serc nałożyło się ponadto zaślepienie. Podając się za mądrych, właściwie zgłupieli. Zastąpili przy tym chwałę nieśmiertelnego Boga podobizną śmiertelnego człowieka (…), ci właśnie, którzy Bożą prawdę zamienili w fałsz i z nabożną czcią służą stworzeniu zamiast Stwórcy, godnemu chwały na wieki.”(Rzym.1, 21-25)
W tym fragmencie mamy trafną charakterystykę ducha greckiego, który żywi ducha niewiary. Oto główne cechy ducha greckiego:

1. Sceptycyzm – pogląd powstały w Akademii Platońskiej (np. Pyrron z Elidy, Sekstus Empiryk). Postulował wątpienie we wszystko – zarówno świadectwa zmysłów, jak i rozumu, gdyż nie istnieje (wedle sceptyków) żadne kryterium prawdy. Można orzekać tylko w prawdopodobieństwach. Dla sceptyków wystarczą tylko rozważania, bez dochodzenia do twierdzeń. Rzeczywistość – zarówno naturalna, jak i ponadnaturalna – jest niepoznawalna, a zatem należy zawiesić wszystkie sądy o niej (afazja). Taka postawa intelektualna prowadzić miała do ataraksji – spokoju duszy, czegoś w rodzaju umysłowości hinduskiej, jako dystans do rzeczywistości i własnych emocji. To stanowisko sprawia „fałszywy” spokój wewnętrzny porównywalny do stanu apatii, która jest jednostką chorobową w psychiatrii (bliską depresji). Ciągłe zwątpienie wciąga człowieka w ciemną otchłań duchowej pustki i tego, co św. Paweł nazywa „niezdolnością do trafnego osądu”. Sceptycyzm uznano w erze nowożytnej za cnotę (Kartezjusz), lecz tak naprawdę prowadzi on do ogromnego spustoszenia, gdyż człowiek poszukuje prawdy jak fundamentu, na którym może budować swój światopogląd.

2. Racjonalizm – (ratio=rozum; rationalis=rozumny, rozsądny) – akcentuje rolę rozumu i rozumowania (logiki) w zdobywaniu wiedzy i poznania; jest to silne przekonanie o sile i możliwościach poznawczych rozumu ludzkiego.
Filozofia grecka była na wskroś racjonalistyczna. Nawet idealistyczna koncepcja obiektywnego i transcendentnego bytu idei (pojęć) odwoływała się do możliwości ich rozumowego poznania przez rozumną część duszy człowieka. Racjonalizm człowieka po upadku rozwija w nim postawy samowystarczalności i niezależności od żywego Boga, Stworzyciela człowieka. Prowadzi do łańcucha grzesznych postaw: bunt--->samowola rozumu (ego)---→pycha--→władza (dominacja nad drugim człowiekiem;--→ postawa „nad”)--→Rozdwojenie umysłu (dysonans między sercem a głową).
W tym sensie racjonalizm, biorący swój początek w drzewie poznania dobra i zła, a kontynuowany i przejawiający się w filozofii Greków, ma swoje duchowe „zaplecze”, gdyż prowadzi do rozerwania porządku, jaki był ustanowiony przez Boga odnośnie człowieka, a mianowicie prymatu Ducha Bożego w duchu człowieka, następnie podległość im duszy człowieka (w tym także rozumu ludzkiego) oraz ciała. Rozum miał być sługą we wnętrzu człowieka, a nie panem. Przekierowanie tego Bożego porządku spowodowało zamieszanie oraz tragiczne konsekwencje w postaci rozerwania związku między duchem a duszą (dualizmu między wiedzą a wiarą – Objawieniem). Od tego czasu człowiek poniósł ogromne straty w postaci śmierci duchowej i funkcjonowania tylko w obrębie „cielesnej” duszy, która raz skłaniała się do poszukiwań sfery duchowej, to znów popadała w niskości i uwikłania „przyziemia”(obraz jaskini Platona jest celną ilustracją tego stanu)2 Dlaczego racjonalizm może być groźny? Dlatego, że: 1. Samowolny rozum zwraca się przeciwko Bogu i zwraca się tylko do stworzenia (Rzym.1,25), nie rozpoznając obecności Stworzyciela oraz zależności stworzeń od Niego; 2. Zamienia fałsz w prawdę i odwrotnie – rozum, który ma być „światłem” i źródłem mądrości (jak twierdzą filozofowie), sprawia bezmyślność i zaślepienie serca (Rzym.1, 21); 3. Odrzuca Objawienie jako obszar wiary, który z definicji jest zdeprecjonowany jako „głupota”, gdyż rozum nie pojmuje sfery Ducha Bożego, sfery nadprzyrodzonej. Tak postępuje człowiek „zmysłowy”, który redukuje siebie do rozumu i racjonalności umysłowej. Jest on przeciwieństwem człowieka duchowego, zrodzonego powtórnie do życia w Jezusie Chrystusie (I Kor. 2,14-15); 4. Człowiek bez Bożego Ducha (np. filozof, intelektualista) nie potrafi zrozumieć samego siebie, gdyż jesteśmy pozbawieni świadomości swojego prawdziwego pochodzenia, przeznaczenia, sensu naszego bytowania na ziemi oraz tożsamości i wartości. Tworzymy sobie zatem wizerunki samych siebie na podstawie naszych zewnętrznych działań, porażek i sukcesów, a te podlegają ciągłej zmianie powodując uzależnienie naszego życia emocjonalnego od zewnętrznych i zgoła niepewnych wpływów. Nasze istnienie i wartość możemy zrozumieć tylko w Jezusie Chrystusie, który jest alfą i omegą, oraz w Bogu – Ojcu, który przeznaczył ludzi do synostwa; 5. Powoduje zgubne teorie i „wiary”, takie jak np. scjentyzm głoszący, że jedyną drogą do wiedzy wiarygodnej i prawdziwej jest nauka, która może „zbawić” ludzkość z jej problemów egzystencjalnych, itp.; pogląd ten odrzucał wszelkie inne formy poznania, np. aksjologię, wiarę, itp. jako „nienaukowe”, co przyczyniło się do utrwalenia pewnego stereotypu człowieka światłego jako wolnego od „przesądów”, a tymi była wiara i wszystko, co zostało zakwalifikowane jako „nienaukowe”.
Racjonalizm zatem jako mądrość ludzka, kiedy sprzeciwia się Bogu, staje się mądrością demoniczną – pełną pychy, egocentryzmu, rywalizacji i niezdrowych ambicji i zazdrości (np. uczelnie jako miejsce karier naukowych), itp. Mądrość, której źródłem jest Duch Chrystusowy, jest całkiem innego gatunku – pełna miłosierdzia, łagodności, wspaniałomyślności, niestronniczości, szczerości.
3. Humanizm – jako antropocentryzm sytuuje człowieka w centrum. Aby tak się stało, człowiek musi wpierw zdetronizować Boga i sam wprowadzić się na to miejsce. Tak pojęty humanizm, jako uwielbienie człowieczeństwa, ma swoje korzenie lucyferyczne, gdyż to Lucyfer jako pierwszy próbował zająć miejsce równe Bogu i zagarnąć Jego chwałę i uwielbienie. Dlatego liczba 666 oznacza liczbę człowieka, a jednocześnie imię bestii (por. Obj. Jana 13,18), co oznacza, że człowiek zbuntowany przeciwko Bogu, człowiek, który wbił się w pychę i chce być Mu równy, może stać się „opętany” i w charakterze stać się podobny do bestii3 Liczba 6 oznacza rebelię człowieka wobec Boga, obsesję na punkcie samego siebie (swojego „ja”), zamiast oddawania chwały Bogu; jest to także liczba pychy, odstępstwa i samowywyższenia,a także braku odpoczynku i wytchnienia duchowego.
Humanizm ma swoje korzenie w historii upadku, a w filozofii greckiej znalazł swój pełny wyraz. Protagoras z Abdery (V w. p.n.e.), który wypowiedział znamienne zdanie: „Człowiek jest miarą wszystkich rzeczy istniejących, że istnieją, nie istniejących, że nie istnieją.”
Humanizm jest silnie powiązany z duchem anty-Chrysta, gdyż racjonalna teologia oparta na człowieku doprowadziła w pewnych kręgach (np. niektóre kręgi biskupstwa Kościoła Anglikańskiego, którzy twierdzą, że Jezus nie zmartwychwstał fizycznie4) do „przeinaczenia” Ewangelii, odrzucenia objawionych prawd Biblii.
Najciekawsze jest to, że wróg, przez ideologię humanizmu5, wykrzywił przesłanie Ewangelii, którego sednem jest odkupienie i zbawienie zagubionego i grzesznego człowieka od jego godnego pożałowania stanu, do jakiego doszedł o własnych siłach, radząc sobie bez Boga i będąc wrogi wobec Niego. „Bóg tak umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął (na wieczność), lecz miał życie wieczne”(Ew. Jana 3, 16). To jest prawdziwy humanizm – człowiek tak cenny i ukochany przez Boga-Ojca, że Ten nie wzbrania się posłać swojego Syna na ziemię, by zapłacił cenę za naszą ludzka głupotę, by wykupić nas z rąk i kłamstw przeciwnika, który oszukuje ludzi i stawia Boga w pozycji oskarżonego, choć to sam przeciwnik jest sprawcą zła w świecie.
Duch grecki rozpanoszył się w Europie poprzez przyjęcie tych wyżej wymienionych postaw. Chrześcijaństwo, od 3 wieku naszej ery (za czasów Konstantyna Wielkiego), kiedy odłączyło się od korzeni żydowskich, weszło pod prymat Rzymu oraz Grecji. Grecki sposób myślenia w kategoriach filozofii greckiej (poprzez Platona i Arystotelesa, stoików, itp.) przeniknął do nauk pierwszych Ojców Kościoła6 i wywarł niezwykły wpływ na interpretację Biblii, wypaczając jej prosty dla wiary przekaz. Racjonalizacja Biblii oraz jej „ulepszenie” poprzez kategorie filozofii greckiej było przysłowiową „niedźwiedzią przysługą” dla chrześcijaństwa, wypaczającą proste, a głębokie prawdy wiary oraz „głupstwo” zwiastowania Chrystusa ukrzyżowanego (I Kor.1, 21-25).
Duch grecki stał się czymś na kształt konia trojańskiego, który przeniknął do chrześcijaństwa w Europie i rozsadził je od środka, pozbawiając je prawdziwej wiary oraz mocy, która była obecna w pierwotnym Kościele, opisywanym przez Dzieje Apostolskie.
Z własnego doświadczenia jako osoby z filozoficznym wykształceniem (dr filozofii) mogę poświadczyć, że byłam głęboko skażona duchem greckim oraz jego mądrością, która prowadziła mnie na manowce nędzy duchowej. Zorientowałam się w moim kierunku życia dopiero z momentem spotkania Jezusa Chrystusa, który otworzył mi oczy duchowe i wyrwał mnie z owej duchowej ślepoty. Nie byłam wówczas świadoma, dokąd tak naprawdę zmierzam, a była to droga „zatracenia”. Z chwilą nowego narodzenia z Ducha Bożego, gdy Pan Jezus stał się moim Zbawicielem i Panem, doświadczyłam różnicy, jaka jest pomiędzy drzewem poznania a drzewem życia7. Drzewo życia to życie wieczne dane tym, którzy zawierzyli Jezusowi Chrystusowi i Jego doskonałej sprawiedliwości i usprawiedliwieniu (Rzym.3, 22-26). To życie (wieczne życie duchowe – zoe) jest w Jezusie Chrystusie, który jest owym drzewem życia. Wyrafinowane i ambitne myślenie filozofów jest niczym wobec doświadczenia Bożego pokoju, sprawiedliwości (wolności od winy i kary – uniewinnienie) oraz radości i miłości, które zaczynają wypełniać wnętrze człowieka prawdziwie wierzącego i ufającego Jezusowi. Od tego czasu znam wyższość miłości Boga oraz sfery ponadnaturalnej nad myśleniem oderwanym od tego doświadczenia oraz mogę szczerze wyznać: „Czego oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, i co ludziom nawet na myśl nie przyszło to Bóg przygotował tym, którzy Go kochają.”(I Kor. 2, 9)
Jezus Chrystus, który cały oddał się dla człowieka godny jest tego by poświęcić mu nie tylko sferę myśli, domenę filozofów, ci odważyli się (…) myśleć o Tym, Który nie tylko najbardziej daje do myślenia, ale też najbardziej jest tego myślenia godny.”(…), ale przede wszystkim kochać Go z całego serca.”8

Cd. na temat związku pomiędzy duchem greckim a niewiarą

1W taki sposób próbowano „uatrakcyjnić” chrześcijaństwo dla elit intelektualnych. Przykładem takich zabiegów jest filozofia świętego Tomasza z Akwinu, która w całości zainspirowana została filozofia Arystotelesa.
2Alegoria jaskini wedle Platona przedstawia ludzi siedzących w ciemności i przymocowanych kajdanami do jej podłoża. „Śledzą na ścianie jaskini „grę” cieni (istny teatrzyk cieni), sugerujący istnienie czegoś pięknego i pełnego światła poza nią, ale w jakiś sposób niedostępnego dla nich. Zdaniem Platona taka jest sytuacja człowieka, który żyje w świecie pozoru, prowadzi pustą egzystencję bez wartości i celu, jego wiedza jest uronieniem. Ale ów człowiek ma szansę wyzwolić się z kajdan wyjść na światło dnia może osiągnąć prawdę i radość swojego życia i właściwy sens – wysiłkiem duszy, którą określał jak nieśmiertelną i należącą do świata wiecznego a nie zmiennego i przyobleka się w wiele ciał (idea reinkarnacji – wędrówki dusz po śmierci celem udoskonalenia się), wiedzie wiele ziemskich żywotów, (...), cielesna śmierć nie jest, więc dla niej złem, ale powrotem do prawdziwego życia, czyli do świata idei.”(http://sciaga.pl/tekst/14482-15-idee_platonskiej_jaskini_i_jej_wspolczesne_interpretacje)
W tym obrazie ukazana jest mizerna egzystencja człowieka uwięzionego poprzez pożądliwości duszy i ciała w świecie nie-bytu, cieni, iluzji prawdziwej rzeczywistości. Drogą wyzwolenia – wedle Platona – jest prymat i trzymanie się rozumnej części duszy. Ona prowadzi człowieka do poznania prawdy (wiedzy o wyższym i doskonałym świecie idei). Mimo pozornych podobieństw jest to inna droga wyzwolenia niż ta proponowana przez Boga Biblii, a mianowicie przez wiarę w Boży plan zbawienia w Jezusa – Mesjasza. Wiara przez łaskę, bez zasług i uczynków człowieka (por. List do Efezjan 2, 8-9).

3Nie trzeba daleko szukać. Ostatnia wojna światowa oraz nazizm i hitleryzm ukazały oblicze człowieka-bestii, który depcze i bestialsko morduje innych ludzi, co wychodzi poza ramy wszelkiej normy zarówno w świecie przyrody, jak i w świecie społecznym. Religia Hitlera to anty-Boża, anty-chrześcijańska religia Lucyfera.
4Jedną z cech ducha anty-Chrysta jest twierdzenie, że Jezus Chrystus przyszedł w ciele – jako prawdziwy człowiek… i prawdziwy Bóg.
5Por. mój artykuł pt. PRZESŁANIE CHRZEŚCIJAŃSTWA BIBLIJNEGO WOBEC HUMANIZMU. HUMANIZM JAKO IDEOLOGIA CZŁOWIEKA UPADŁEGO, [w:] New'07 Nauka-Etyka-Wiara, Rogów 2007 r.(http://www.chfpn.pl/index/?id=66f041e16a60928b05a7e228a89c3799)
6Np. Klemens z Aleksandrii (ok.2 w.n.e) twierdził, że filozofia grecka to tyle, co Stary Testament dla Żydów, którzy uwierzyli w Chrystusa; rozróżniał dwa rodzaje chrześcijan: zwykłych wierzących i „doskonałych” lub „gnostyków”, którzy swoją wiarę definiowali poprzez filozofię Klemens tłumaczył istotę Trójcy poprzez pryzmat nauk platońskich. 
Filon z Aleksandrii – żydowsko-grecki pisarz żyjący w czasach Jezusa próbował łączyć Platona ze Starym Testamentem;  Filon uprawiał alegorezę, czyli wyjaśniał Biblię (w greckim przekładzie Septuaginty) alegorycznie, szukając w niej ukrytych treści filozoficznych.
7Moje świadectwo nawrócenia i wiary opisałam m. in.:1. http://bezscian.pl/2016/03/elzbieta-filozof-znaczy-milujacy-madrosc/; na swoim blogu: Co to znaczy być prawdziwym filozofem? Odejście od drzewa poznania ku drzewu życia:http://elastawnicka.blogspot.com/p/swiadectwa-wysuchanych-modlitw.html

8 Tadeusz Gadacz w wstępie do książki Xaviera Tilliette, Chrystus filozofów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.